i ja tam dzis bylam z Gośką jej mezem i moim mezem,nie mam slow,to moja najgorsza niedziela w zyciu,stalam jak najwieksza ciamajda i nie potrafilam nic powiedziec,a to wszystko z mojej bezsilnosci i bezradnosci.tak wiele bym chciala zrobic ale nie zawsze sie da,coz mam zrobic z tym cudownym psem ktory nadal czeka na milosc,chociaz jej mordeczka juz nie jest ucieszona,zreszta sie wcale nie dziwie.wszystkie kosci na widoku,a miesni po prostu brak,jest wycyckana do zera,lecz u ludzi z sercem wierze ze ta sunia pokazala by jeszcze jak potrafi sie cieszyc.przeciez nie wiadomo ile jej zostalo,wiadomo jednak ze jest jeszcze szansa na pomoc dla niej,bo jest zywotna,nawet nie ma czasu sie polozyc caly czas w ruchu.troszke pracy i milosci i jest recepta gotowa na jej SZCZĘŚCIE !!! a serio zasluguje na to.ludzie to gno e dla kasy zrobia wszystko,doslownie.