Jump to content
Dogomania

skoczus

Members
  • Posts

    26
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by skoczus

  1. Beatrx nie ma problemu w tym sensie, że nie potrzebne są mu schodki czy podwyższenie do wsiadania do bagażnika. On się po prostu boi tam wejść.
  2. Nie da rady - przynajmniej na tą chwilę. Jak tylko zabawka ląduje w bagażniku momentalnie się przed nim zatrzymuje. Jedynie jakiś smakołyk, ale to tak jak już pisałam, tylko w trakcie ćwiczeń. Schodki nie są potrzebne, bo bez problemu wskakuje, mi się wydaje - a przynajmniej tak to odbieram, że boi się samego momentu wejścia do auta. Jeśli już wejdzie do tego bagażnika to z samą jazdą nie ma jakiś większych problemów, żadnej choroby lokomocyjnej itp. Gdzieś tam przełoży przednie łapy, wsadzi głowę żeby powąchać, ale nie wejdzie. A jak był mały to nie było problemu. Nie wiem, czy on jest po prostu tak uparty, czy faktycznie z czymś mu się to auto kojarzy.
  3. Ćwiczymy i tak, ale jeśli już chcemy gdzieś jechać jest koniec - wyczuwa to na kilometr. A_nusia jeśli dam radę go podnieść - bo i tak też robiliśmy - to jasne, przednie łapy w górę i wejdzie, bo z samą jazdą on nie ma problemu, ale nie będę ponad 30kg psa wsadzać na chama za każdym razem do auta, bo też nie na tym to ma polegać. A im bardziej chce się go na siłę wsadzić, tym gorzej się denerwuje i najzwyczajniej w świecie zaczyna używać zębisk.
  4. Nie mam już pomysłów, jak przekonać naszego psa do auta. Smakołyki, kiełbaska, parówka i inne pyszności działają tylko wtedy, kiedy z nim ćwiczę. Jak jesteśmy ubrani do wyjścia, on ma na sobie obrożę i smycz jest koniec. W tym momencie podejście do otwartego bagażnika jest już sukcesem. Kładzie się na trawie i nie pójdzie dalej. Ma w bagażniku swój koc, swoją zabawkę jakiś smakołyk ale to nie daje nic. Ma ktoś jakieś pomysły jeszcze, jak go przekonać do wchodzenia do samochodu? Chciałabym z nim gdzieś pojechać czy do parku na wybieg, nad wodę albo chociaż do rodziców, ale się nie da ;/. A że mieszkamy na obrzeżach to u nas nie ma gdzie wyjść, jedynie do lasu, a wiadomo, że tam nie zawsze się da.
  5. Podepnę się pod temat :) Zastanawiam się nad kupnem tych szelek dla mojego haszczaka, ale pytanie do osób, które mają większe psy czy na szelkach czasem nie ciągną bardziej? Teraz chodzimy w kolczatce (takiej z małymi kolcami po bokserku), ale zauważyłam, że coraz bardziej plącze się w sierść, a na samej obroży niestety bardzo ciągnie.
  6. A czy ktoś orientuje się czy w jakimś dąbrowskim parku jest wybieg dla psów?
  7. Pewnie są tu osoby mieszkające lub znające te rejony, które mogą polecić nam jakieś nowe kierunki spacerowe? Najczęściej chodzimy na spacery do lasu obok nas, czasem jeździmy na Pogorię IV (ale tu jest już większy wypad choć to bliziutko, bo niestety dalej mamy problem z jazdą autem), jednak tu jesteśmy ograniczeni czasowo bo raz, że praca, a dwa dzień krótszy więc szybko jest ciemno i po lesie nie da się wtedy chodzić, a na Pogorii niestety oświetlenia też brak. Innej opcji u siebie nie mamy, bo chodników też brak ;/. Jeśli jesteśmy akurat u rodziców w Sosnowcu to odwiedzamy park na Środuli i tamtejszy wybieg. Może ktoś z Was poleci jakieś parki lub inne miejsca w Dąbrowie, gdzie można fajnie z psiakiem pospacerować? Może w Dg też są jakieś wybiegi dla psiaków? Blisko też mamy w okolice Siewierza oraz Zawiercia.
  8. Na skakanie przy witaniu u nas podziałała olewka i komenda siad/daj łapę. Odwracaliśmy mu tym uwagę od skakania, chociaż jak kogoś bardzo długo nie widzi to i tak czasem trochę poskacze z radości :)
  9. Najlepsza jest podmurówka, ale wiadomo, że to i kosztowne i dużo pracy przy tym. Można też dołączyć coś do siatki np. coś bambusowego czy taką niską siatkę spawaną, którą się czasem kwiatki czy drzewka odgradza przed zwierzakami (ale też zależy to od tego, jak duża jest działka). Jeśli nic z powyższych, to niestety psiaka nie zostawiać samego na podwórku (znam z autopsji bo nasz też zwiewa jak mu się nudzi, tyle tylko, że druty z siatki wyciąga). Ewentualnie jak jest opcja to jakiś wybieg lub kojec.
  10. Myślałam, że temat lęku separacyjnego nas omijał jak do tej pory, ale niestety i do nas zawitał. Z zostawaniem w domu nigdy nie było większych problemów (zazwyczaj psiak pisknął parę razy dopóki słyszał nas jeszcze za oknem lub póki nie zamknęła się brama) i się uspokajał i szedł spać albo dalej zajmował się zabawką. Niestety od niedawna - a w zasadzie odkąd narzeczony pojechał w delegację, coś mu się odmieniło i jest wielka panika - otwieranie każdego pokoju (wcześniej miał do dyspozycji kuchnię oraz przedpokój, reszta była zamknięta), skakanie i wyglądanie przez każde możliwe okno, pisk pod drzwiami i drapanie po nich i po ścianie. Głównie to ja wychodzę pierwsza, ponieważ pracuje tylko na rano, tyle tylko, że bardziej jest to wymykanie się. Kong czy inne zabawki jak i każdy zostawiony smakołyk zostają momentalnie porzucone jak tylko dotrze do niego, że ktoś wyszedł (czyli jakaś minuta) i nietknięte aż do momentu, gdy któreś z nas wraca do domu. Czy ktoś z Was miał może doświadczenie z czymś takim u swojego psiaka i powie od czego w ogóle zacząć? Wiem, że przed nami zapewne długa praca, ale nie chce żeby się tak męczył, a przecież do pracy wyjść musimy. Psiak w tym momemcie ma rok. Dodam również, że od tego czasu częściej śpi u nas w sypialni, a wcześniej spał na przedpokoju.
  11. Podepnę się pod temat może ktoś odpowie :) Macie może doświadczenie z elektrycznym pastuchem? Nasz psiak niestety też nauczył się rozplątywania siatki i zastanawiamy się nad jego zakupem. Wymiana ogrodzenia chyba nie wchodzi w grę (przynajmniej na ten moment), bo raz, że są to koszty, a dwa, że stawiana była jakieś 2-3 lata temu. W tym momencie za każdym razem wychodzimy z psem na podwórko, ale on chciałby być tam praktycznie cały czas, a my wiadomo, że nie jesteśmy w stanie z nim tam ciągle siedzieć. Kojca nie mamy, bo nie był nam potrzebny, ponieważ psiak od początku bycia u nas śpi i jest w domu.
  12. Ja mieszkam w dzielnicy domkowej, która kiedyś była odrębną wsią, i tu jednak z tego co widze to większość psów jest ciągle psem koło domu. Dlatego też w zasadzie nie wiadomo jak on może zareagować kiedy wyleci z bramy :) A mój hasior też się lubi pojeżyć na samce niestety :)
  13. U mnie klatka odpada, bo myślę, że nawet do mojego auta by nie weszła :) Zresztą nie mamy też dla niego klatki w domu, więc chybaby zawału dostał jakby się go zamknęło nie dość, że w aucie to jeszcze w klatce :P
  14. Ostatnio miałam taką sytuację idąc z moim psem na spacer do lasu. W domu przy ścieżce jest duży owczarek, który wyleciał na nas z bramy. Gdyby nie to, że facet z tego domu kosił trawę parę metrów dalej, krzyknął żeby uważać i zaczął lecieć w naszą stronę nie chce myśleć co by się działo, gdyż ja miałam tamtem dom już za plecami. Co w zasadzie robić w takiej sytuacji? Puścić psa ze smyczą, uciekać, coś krzyczeć? Wtedy skończyło się na szczęście na tym, że choć pies do nas dobiegł jakimś trafem mojego nie pogryzł. Jest to mój pierwszy pies, więc nie miałam nawet styczności z taką sytuacją. Dodam tylko, że facet nas przeprosił od razu. Wydaje mi się, że gdzieś się brama nie domknęła a jego pies swoim ciężarem ją otworzył.
  15. Z autem już jest coraz lepiej :) Co prawda sam do bagażnika jeszcze nie wskoczy, ale jeśli jest tam kawałek mięcha lub ciastko to jak najbardziej :p Nie jest tylko pewny czy chce stać czy leżeć w środku jak jedziemy :D Mam pytanie jeszcze odnośnie mniejszego auta. Jedno mamy combi, ale moje jest małe (corsa) i zastanawiam się czy jest jakiś sens żeby psa próbować w nim wozić. Psiak jest duży i nie chciałam żeby znów źle mu się auto kojarzyło, i żeby zwyczajnie się nie męczył tam. Ma ktoś jakieś doświadczenia w tym z własnym psem?
  16. Butelkami jak najbardziej się bawi, ale niestety one szybko umierają :p. No i trzeba zwracać uwagę wtedy na niego żeby się nie najadł plastiku albo nie pokaleczył. Dzięki za strony właśnie je przeglądam i myślę, że coś z tego wybiorę :)
  17. Ja myślę, że parówki pójdą w ruch :) Miałam nadzieję dziś jak z nim próbowałam, że jego ulubiony sznur coś zdziała w bagażniku ale niestety skończyło się na tym, że zostałam tam tylko ja :) A tak z innej beczki znacie jakieś fajne zabawki dla psiaków oprócz konga/sznura/piszczałki? Takie, żeby się trochę zajął nią sam jednak :)
  18. Nie spadł nigdy, niestety musiał się aż tak zestresować tą jazdą samemu ze mną. Mi się również wydaje, że on bardziej boi się samego wejścia do środka. Chociaż wczoraj jak jechaliśmy to praktycznie całą drogę stał z tyłu na siedzeniu i patrzył przez przednią szybę. Dodaz, że jak już jedzemy i np. chce mu dać ciacho w nagrodę, że ładnie jedzie, siedzi itp. to nawet nie zwraca na mnie i na ciastko uwagi.
  19. Nie ma znaczenie gdzie, on po prostu nie chce nigdzie wejść. Z kanapą tylną jest może troszkę lepiej, bo jak był mały to zawsze tam jeździł, ale tak czy siak tu też nie wejdzie sam dobrowolnie. Z chodzeniem koło samochodu i zaglądaniem do środka jak wracam np. ze sklepu nie ma problemu, ale samodzelnie wejście do środka to już inna bajka. Monieq pomału to robimy właśnie, wczoraj pojechaliśmy na spacer, a wcześniej nie jeździliśmy tylko do weta ale i tak nie lubi jeździć.
  20. EDIT: Może jeszcze ktoś tu zajrzy i przeczyta :) Mieszkamy w domu i mamy problem z wyciąganiem przez naszego psa drutów z siatki. Pół biedy bo robi to od strony, gdzie są sąsiedzi i jak na razie każdy się z tego śmieje jak się wszystkie psy działkami pozamieniały (u nich są 2 owczarki), ale wiadomo, że raz, drugi, trzeci i będzie to uciążliwe. W tym momencie ten kawałek siatki jest zastawiony kawałkiem ciężkiej metalowej płyty, ale nasz zabiera się czasem za druty obok. Może ktoś miał podobne przygody ze swoim psem i zna jakiś środek czy coś innego, co zniechęci psiaki do takiej zabawy? Ostatnio będąc w castoramie widziałam jakiś spray odstraszający psy i koty, ale raz, że jakoś nie specjalnie jestem do tego przekonana, a dwa, że wątpie aby to było trwałe na dworze. A przecież nikt nie będzie dobrego ogrodzenia wymieniał. ;/ Mamy jeszcze jeden problem z naszym haszczakiem, a mianowicie za nic nie chce wejść do auta. Niestety trzeba go do niego siłą wsadzać (wiem, że to źle, ale inaczej jak na razie nie da rady) - wtedy zaczyna gryźć i to już tak konkretnie. Jak już jest w środku to jest w miarę ok, nic nie robi leży, siedzi lub jak wczoraj stoi, widaćtylko, że jest nieswój. Chciałabym żeby dał się przekonać do auta (głównie do jazdy w bagażniku - combi), bo jakieś 5-10min jazdy i mamy zalew, gdzie jest sporo trasy na spacer (ci ze śląska pogorie IV na pewno znają). Jak był mały nie było problemu wskakiwał i latał wręcz po aucie tak go wszystko ciekawiło. Raz musiałam jechać z nim sama i musiał być przypięty szelkami - od tego momentu koniec. Wiem, że przyzwyczajenie go pewnie zajmie sporo czasu, ale może ktoś z Was miał taki sam problem z psiakiem i może mi powiedzieć co u niego podziałalo i ile zajęło to czasu, bo niestesty nie znam ani jednego psa, który boi się auta, wszystkie lubią jazdę nim.
  21. Mój haszczak ma podobnie, bo jak piłka wpadnie pod łóżko to potrafi pół głowy tam wsadzić i szczekać bo nie chce wyjść ;p A co do ogrodu radzę poogradzać te części, które chcesz zachować w dobrym stanie, a z resztą niestety nauczyć się żyć :D U nas jest to samo jak dostanie ucho, no musi je iść i zakopać bo go skręcać będzie póki tego nie zrobi. Wykopać kreta i rozkopać każdy kopiec - czemu nie. Tak jak reszta już pisała, pies w ogrodzie sam sobie znajdzie zajęcie - nasz z psami od sąsiadów powyciągali druty z siatki i się pozamieniali miescami :P. Drzewka ozdobne też nam już zaczynają usychać. Taki już mają urok niestety :)
  22. skoczus

    Podgryzanie

    Sowa ja mam czasem wrażenie, że on dobrze wie o co mi chodzi ale nie bardzo ma ochotę się stosować do tego :) Ale nie mamy innego wyjścia jak cierpliwie go uczyć :) Nikt nie mówił, że będzie łatwo :)
  23. skoczus

    Hasky problem

    Ja mam odwrotny problem, bo mój haszczak mało co je, ale jak był mały to też połykał od razu. Są specjalne miski przy których pies musi się trochę namęczyć zanim coś wszama, a co za tym idzie nie będzie tak łapczywie jadł. Może tego spróbować?
  24. skoczus

    Podgryzanie

    A już myślałam, że nikt nie odpowie :) Jeśli chodzi o ''nie wolno'' powtarzam za każdym razem, więc mam nadzieję, że w końcu mu się to utrwali. Wypraszanie próbowaliśmy stosować od samego początku jak do nas trafił, ale za każdym razem po otworzeniu drzwi mieliśmy niespodziankę na podłodze chyba przez stres i przestaliśmy ją stosować, ale faktycznie może warto to tego wrócić bo jednak jest już większy i mądrzejszy :) Cierpliwości musimy mieć mega dużo bo jest okropnie uparty :) Przypuszczam też, że został zbyt szybko zabrany od matki i zwyczajnie nie nauczył się, że gryzienie boli.
×
×
  • Create New...