Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Boniś zdecydowanie domaga się zwiększenia czasu zajęć indywidualnych ;-) Całkiem ochoczo choć nie bez problemów zbiera się z posłanka za każdym razem jak przysiądę albo idę do kuchni i patrzy..... Jak mojego zainteresowania wypatrzeć nie może pcha główeczkę ustrojoną w glutki niczym choinka. A jak się cieszy kiedy Go rugam ze znowu muszę się przebierać bo mnie okleił... Natychmiast obdarza mnie szerokim uśmichem i drepcze w okolice szafy... Cudowny Dziaduniek..... Widać że sklerozka, jakiś pieskowy Altzheimerek, ale miłości w Nim jeszcze niezmierzone pokłądy. Potrzebuje wsparcia, często wymiernej fizycznej pomocy ale On to bardzo docenia i daje w podzięce bardzo wiele siebie.... Sklerozka sklerozką ale cudaczek pokombinować potrafi :-) Pisałam że Bonio na spacerkach bywa napędzany herbatniczkiem. Wczoraj sie pocieszyłam ale na zapas...... Jak Boniś tylko dostrzeże herbatniczek w mojej ręce to natychmiast zmienia kierunek spaceru na właściwy. Okazuje się że On dobrze wie ale ze mną pogrywa... Skoro taki grzeczny to dostaje 1/4 małego herbatniczka. Połknie, idzie i zerka na mnie. Jak dochodzi do wniosku ze za długo nie podaję kolejnego łakocia to poprostu zawraca....!!! Niech ktoś powie że to nie przemądry piesek... Ciężko przestać się do Niego psitulać ;-), ale trzeba bo bo Lunia kładzie łapkę na ramię a Ruduś tak długo podciąga mi bluzkę nochalkiem aż wreszcie uda Mu sie zrobić mi kilka stempelków zimnym mokrym noskiem na gołym ciele. A kociny? Hekunio nigdy nie ma dość kotulania ;-) i też zdecydowanie sie upomina o swój czas. Motylisi jak sie zbierze to poprostu WRZESZCZY !!! Lusieńka jest ponadto! Staje i wlepia we mnie ślepka. Ja też tu jestem ! Jak za długo nie wyciągnę ręki w Jej kierunku to zadziera ogonek i z godnością odchodzi....
  2. Motyluś baaaardzo kocha ciepełko........ [URL=http://img24.imageshack.us/i/motylu.jpg/][IMG]http://img24.imageshack.us/img24/5535/motylu.jpg[/IMG][/URL]
  3. I się nacieszyłam.. Ale od świtu czułam że coś wyskoczy... Właśnie umyłam podłogi, wypłukałam wiaderko i mopa, wchodzę do pokoju a caluteńka podłoga ob....a choć balkon szeroko otwarty.... Chyba nie zdążył. A rano na spacerku kupal był właściwy.... . Mam myślenie od czego.... Śniadanko jak codzień, i leki z toruńską.... No nic zamienimy Essentiale na Kreon., choć na trzustkowe to mi to nie wyglądało......
  4. Paaaskuuudnieeee !!! Zacina deszcz ze śniegiem, wiatrzysko, do tego zimne :angryy: Tylko patrzeć jak znowy wszędzie będzie lodowisko :crazyeye:
  5. Mam taką co Morsem strzela.......ale musiałby sobie ktoś na plecach zawiesić i isć przed nami....... Dziś tylko raz wstawałam.. Nie podoba mi się .... Oby coś za tym nie szło.......
  6. Boniś ogólnie jest wielbicielem światełek... Najwspanialsze są migające ( o zgroao ). Samochodowe również Bonisia uwodzą, woli jednak tylne... A kiedy samochód parkuje i miga wszystkimi to już to już rozkosz !!! U nas latarnie często migają. Bonio siada i sie gapi... Dlatego na wieczornych spacerach Boniś potrzebuje zachęty żeby np zejść ze środka jezdni albo wrócić w kierunku domu... Przecież nie będę psinki szarpać ani ciągnąć na siłe... Napędzam wtedy Bonisia kawałkiem herbatnika.....Jednak smakołyki nawet ze światełkami wygrywają........ Aaaa.. zapomnieliśmy donieść że wczoraj był pierwsza doskonała kupka po długim czasie problemów. Dziś też :-)
  7. Nadal wieje, tujki się bardzo nisko kłaniają. Nie lubię, źle to na mnie działa (wiatr). Nawet przeciągi mi nie przeszkadzają, a wiatr owszem... Za to noc była całkiem spokojna. Tylko 2 razy wstawałam na wyraźne życzenie Boniusia. Oklep mnie !!! Poobijałam biedaka, oderwało się i mógł zasnąc spokojnie na 3 czy 4 godziny. Teraz znowu będziemy się tłuc bo poranne leki już zadziałały. Pomagam psince bo po co ma się meczyć.. Później cierpi bo brzusio boli... Wiem. Tramal. Ale któż to wie co przed nami. Tramal może być jeszcze potrzebny w trudniejszych sytuacjach. Oklepywanie nic nie kosztuje, no, może sporo czasu, a zdecydowanie szybciej przynosi ulgę niż gdybym zdała wszystko na samą fizjologię.. Wet o tym też poinformowany rzekł że mogę klepać... Na Luneczkę to chyba i drut kolczasty wokół parapetu nie pomoże.... Ona potrafi 2 dni nie ruszyć miski,tylko na różne sposoby dobiera sie do kociego.. Martwię sie, to niebezpieczne. Przebiałczy sie i będzie problem..... Nie mam gdzie przenieść miseczek. Na regale nie postawię bio tam tylko Hekunio wskakuje... No nic, musze kombinować dalej... Chyba za długo musiała się sama o siebie troszczyć i weszło Jej to w nawyk... Jest też napewno jakiś powód że za nic nie położy się na posłaniu czy podłodze. Przećwiczyłam różne posłanka, wyższe, niższe, mięciutkie, twardsze, sam kocyk na podłodze - NIC ! Wyjątek - kiedy nabroi i sama się chce ukarać- wchodzi na trochę pod kanapę..... Lunia poleguje i śpi wyłącznie na kanapie lub moim łóżku
  8. Co u Ciebie Zuzolku?
  9. Juz się konsultowalismy z naszym wecikiem. Zmieniamy dawkowanie leku wykrztuśnego i podajemy przez 2-3 dni Tramal aż odruch odkasływania sie zmniejszy.......
  10. Łoj, znowu muszę się wysilić intelektualnie......:angryy: Przynajmniej pół dnia zejdzie na wymyślaniu konstrukcji która uniemożliwi Lunce opróżnianie kocich misek.... Udało mi się na czas jakiś uniemożliwić Jej wspinanie sie na na parapet "puzzlami" z krzeseł, ale mądra dziewczynka już złamała kod. Dziwiłam sie że kotki tak domywają miseczki... Wczoraj wchodzę.... a ten duży pies stoi na wąskim parapecie i wcina kocie jedzonko. Nawet wodę z kociej miseczki wypija.... Ona mądrze kombinuje, wcześniej zabierała sobie pełne miseczki na lub pod kanape ( 3 miseczki zniknęły jak kamfora, moze wiosną odnajdą się zakopane w ogródku.....) Wtedy się darłam i karałam. To teraz nie zabiera. Wczoraj jak ja nakryłam to była ciut zdziwiona że i w ten sposób opróznianie kocich misek jest zakazane... Nakombinuję sie dziś bo już myślałam że wszystkie konfiguracje przećwiczyłam. Muszę też pamiętać żeby kocinom zorganizować komfortowe dojscie do korytek i zeskakiwanie z parapetu wprost na balkon.. Hekutek w formie. Skąd wiem? Bo mnie już terroryzuje :diabloti: Boniś po zmianie leku wykrztuśnego chyba jest umordowany. schodzi i schodzi i schodzi... Napewno Pięknego już od tego pokasływania przepona boli. Zwiekszyłam dawke przeciwbólowego. Muszę dziś zadzwonić do weta i zapytać czy na tego typu bóle mogę Mu Tramal wstrzyknąć.... Cieszę sie bardzo, bo przynajmniej psinka swobodnie oddycha, a z drugiej strony serce się kroi w plasterki bo wiem sama po sobie że przy takich okazjach bolę przepona i mięśnie brzucha...
  11. [quote name='margo54']Życzę, aby ten nowy rok nie był gorszy od minionego. Do podawania leków mam od dawna sprawdzony sposób- rozkruszam wszystkie tabletki wałkiem do ciasta i tak rozkruszone mieszam z czymś miękkim, najczęściej z wątrobianką, może być serek, masło.Robię kulki i takie podaję, jeszcze się nie zdarzyło, żeby któryś pies nie zjadł.Może ten sposób podawania Bono zaakceptuje?[/QUOTE] Spróbuję. Tyle ze u Bonisia głównym problemem są nie tyle tabletki co "maskownica" tabletek.... On tabletek nawet nie wypluwa, przestaje Mu pasować otoczka. Szanowny Pan ma apetyty jak babka w ciąży... Jednej kiełbasy NIE RUSZY nawet nie "nadzianej" Co kilka dni muszę mocno nadwyrężać swoją pomysłowośc a co za tym idzie zużywam resztki intelektu...... Parówki też nie wszystkie Boniowi smakują. Najchętniej Berlinki i to nie dłużej niż 3-4 dni, kiełbaska - toruńska, pasztet też nie każdy..... konserwa turystyczna to moze być nawet taka najpodlejsza... ale po tym znowu kupka nie taka bo te konserwy bardzo tłuste... Wczoraj i dzisiaj zawinęłam po 3 tabletki w plasterek szynki.... Weszło bez problemu :-) Boniś dostaje rano 11 tabletek, okresowo 13, w południe 3, okresowo 4, wieczorem 6, okresowo 8. Ilość zależy od tego czy akurat łyka Essentiale lub Kreon i o d tego jakie akurat dostaje wykrztuśne Czasem jak kupalek się już niebezpiecznie rozrzedzi to jeszcze dochodzi Taninal....
  12. Czyżby Lusieńce się w główeczce zaczęło układać??? Przeleżały ze 2 godz na fotelu z Motylunią.... Nie dotykały się, ale "teren" był wspólny... Oby... Dlaczego tak myślę? Bo to Motyluś dołożyła się do Lusi. Sama się do Niej zbliżyła i NIE OBERWAŁA !!!! Może to żadna tarczyca tylko Lusia miała gorsze dni.... Kobietce przystoi !!!
  13. Jak byliśmy na porannych spacerach to jeszcze było słychać jakieś niedobitki.. To pewnie Ci co przespali cały Nowy Rok.... MASAKRA !!!
  14. Buractwo się przespało, przetrzeźwiało, zapewne dopiło co zostało i po 22-giej rozpoczął sie akt II sylwestrowego ubawu... Waili blisko godzinę....
  15. Lunia nabroiła i dostała szlaban na kanapę........ [URL=http://img51.imageshack.us/i/zakazv.jpg/][IMG]http://img51.imageshack.us/img51/1476/zakazv.jpg[/IMG][/URL] To nie przypadek ! Ona tak robi jak dostaje zakaz wchodzenia na kanapę. Najpierw wchodzi pod i zerka kiedy się odwrócę, wtedy hop.. Nóżki to ja odkryłam. Suni nie było :-)
  16. Wrzeszczymy chórem - dzieeeekuuuuujeemyyyy!!! i też życzymy wszystkim zdrówka i spełniania marzeń :B-fly:
  17. Czekoladka przy Boniowej watrobie = śmierś
  18. Masakra. Boniś sie wyedykował i już we wszystkim wyczuwa tabletki... To nie jest tak że coś się Misiowi znudziło. Z tabletką nie weźnie, wyjmę tabletkę - nie weźmie, ale jak dam to samo nie "skażone" zapachem leku to porywa natychmiast... Na masło też już sie nie daje nabrać. Dziś już sterczałam pod sklepem czekając az otworzą żeby kupić toruńską... Ona bardzo intensywnie pachnie, ale i tak był problem....:-( Ma któraś Ciocia jakiś pomysł ?
  19. Buractwo nie zawiodło, Matka Natura niestety też nie... :placz: Boniulek kaszlał więc strzelanbina była Mu własciwie obojętna, Rudzinek był bardzo zdziwony i tochę niepewny, a Luniś jak to Luniś - strachajło... "Balowałam" do 5,30. Już chyba nie rozpoznaje ludzi.. to że strzelali w domu rodzinki adamsów to się spodziewałam, ale że sasiedzi zza ściany urządzą kanonadę za płotem...... To było prawdziwe zaskoczenie !
  20. U nas buractwo już atakuje.......
  21. [quote name='Wiedźma']Podpisuję się obiema rekami, ale... Jakie zainteresowania, takie rozrywki. Jak już napisałam na którymś wątku: intelektualiści też się muszą zabawić. .[/QUOTE] Adam Wajrak w Wyborczej napisał że strzelanie to buractwo....
  22. Bonio majestatycznie przeszedł po sankach na swój tapczanik, Hektorek obwąchał i położył się na środku, Rudzio nie widzi wiec nie bardzo wie co to ale łapką namaścił, a Lunka... jak to Lunka. Tchórzem podszyta. Zawsze się wycofuje na widok czegokolwiek nowego. Wyraźnie bała sie tego czegoś wielkiego zielonego... Ruduniek zjadł mi najukochańszy długopis. Mocno nad nim pracował bo łapka do łokcia niebieska. Wrzasnęłam- i cośty znowu nabroił? Rudzio stanął, przekrzywił główkę, zmarszczył czółko, wlepił we mnie niewidzące oczka jakby zdziwiony pytał. To mnie czegoś NIE WOLNOO........ MNIE ???? No cóż, jasne że ci wolno słonko, wszystko ci wolno kochanie...
  23. [URL=http://img820.imageshack.us/i/z13124357qplakatapeluja.jpg/][IMG]http://img820.imageshack.us/img820/8726/z13124357qplakatapeluja.jpg[/IMG][/URL]
  24. Jeszcze coś.... Na spacerku porannym Boniś spotkał na parkingu LIMONKĘ... Ja jeszcze czegoś takiego NIGDY nie widziałam.... Prytulał do auta główke i ocierał się jak kotek... Pokazał sie kolejny "wolny" psiak.. dobko - onek, albo onko - dobek........ Wielki. Naprawdę kawał psa.... Świeży kłopot. Widać że zagubiony. Biega wokół i szuka......
  25. Znowu problemy z podaniem leków Boneczkowi.... To aprawdę PROBLEMY. Nie da sie podać Boniowi metodą że tak powiem tradycyjną bo po pierwsze tych tabletek rano jest 11, a po drugie Bonio bezzębny. Żadne przytrzymanie kufki ani wkładanie "do kieszonki". Zawsze wypchnie. Zabki nie zatrzymają. Wróciłam do parówek.Wczoraj, przedwczoraj był zadowolony, a ja jeszcze bardziej bo z Essentiale i na parówkach (dla dzieci) kupka wróciła do stanu właściwego. Dziś rano paróweczki już bee... W końcu każdą tabletkę okleiłam mokrą karką (wredna robota, ale konieczna) Do Intensinala dodałam wiecej mokrej i wrzuciłam kulki. I tak 3 wyłuskał... Znam Boniulka .... Idzie kolejny kryzys.... Rankiem nie był radosny i podstawiał plecki do oklepywania. Możecie sie śmiać. Oklepuję Bonusia ja ludzia i SŁYSZĘ że świństwo się odrywa.. Boniowi najwyraźniej też przynosi to ulgę i On o tym wie. Bo gdyby nie,to nie podstawiałby sie do takiego obijania. Z powodów powyższych dziś pierwsza kawa była w saloonie. Pilnowałąm Boniowej michy bo Lunia i Ruduś nie mają nic przeciwko "wkładkom". Jakież towarzystwo było zdziwione. Zmieniłąm miejsce. Wszystko wyniosło sie z małego pokoiku... Nawet Boniś jak juz zjadł to nie poszedł na swój ukochany tapczanik. Wypiłam kawe, zrobiłam drugą, idę do małego , procesja za mną... Komicznie to wygląda. Jak kaczki za matką... Zawsze wszyscy jesteśmy "na kupie". Poza Lusieńką. Ale nawet Motyluś jak nie siedzi pod łózkiem to w saloonie na małym stoliku z którego nas wszystkich widzi. Boniś jak przyszedł za mną to położył się na swoim tapczaniku z ogromnym westchnieniem ulgi. Boję się ocy.....
×
×
  • Create New...