-
Posts
8864 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Iza i Avanti
-
TOFIK bardzo chory BORDOG -POJECHAŁ DO DOMU !!!!!!!!
Iza i Avanti replied to Benia-b's topic in Już w nowym domu
W razie czego służę pomocą w kampanii ogłoszeniowej ;-) -
TOFIK bardzo chory BORDOG -POJECHAŁ DO DOMU !!!!!!!!
Iza i Avanti replied to Benia-b's topic in Już w nowym domu
A macie dla ślicznota ogłoszenia? -
Szela ,miniaturka boksinki została Warszawianka:)
Iza i Avanti replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[quote name='Amit']No to kandydaci z Warszawy zostali ujawnieni :)[/QUOTE] No, no, no :D -
KOKA uzależnia ! Bernardynka już w nowym domu!
Iza i Avanti replied to ani@'s topic in Już w nowym domu
Zajrzałam przez przypadek... Uzależniłam się ;-) -
Szela ,miniaturka boksinki została Warszawianka:)
Iza i Avanti replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[quote name='giselle4']w czwartek ostatni zastrzyk i juz panienka bedzie sie pakowac do domku:L)[/QUOTE] A skąd domeczek? Jaki? Napisz coś więcej, prosimy.... -
Marto! Mam nadzieję że się nie pogniewasza, ale dużo Cioteczek zagląda do Montiego.... Zajrzyjcie proszę do moich dziewczynek :( http://www.dogomania.pl/threads/193127-Fundacja-Boksery-w-Potrzebie-Sonia-ze-straszliwymi-ranami-już-pod-naszą-opieką... http://www.dogomania.pl/threads/193124-Fundacja-Boksery-w-Potrzebie-Sepia-wróciła-do-nas-w-tragicznym-stanie... i parki http://www.dogomania.pl/threads/193123-Fundacja-Boksery-w-Potrzebie-Lady-i-Dino-para-bokserów-poszukuje-jednego-domku... Dziękuję.
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Tequilla vel Edi - ma domek!
Iza i Avanti replied to Iza i Avanti's topic in Już w nowym domu
Kapselku! Widziałaś? [URL]http://www.dogomania.pl/threads/193127-Fundacja-Boksery-w-Potrzebie-Sonia-ze-straszliwymi-ranami-już-pod-naszą-opieką[/URL]... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/193124-Fundacja-Boksery-w-Potrzebie-Sepia-wróciła-do-nas-w-tragicznym-stanie[/URL]... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/193123-Fundacja-Boksery-w-Potrzebie-Lady-i-Dino-para-bokserów-poszukuje-jednego-domku[/URL]... I wciąż więcej i więcej... -
17 września: "Jestem codziennie u Sonieczki, mała już wie że każde takie odwiedziny to dla niej spacerek i porcja kurczaka z marchewką . Po raz pierwszy poszła na spacer bez opatrunku, to co ma na udzie już nie ropieje, nie cuchnie, ale... wyć się chce.... Biodiagram z posiewu będzie dopiero w poniedziałek, w poniedziałek porozmawiam też z lekarką prowadzącą Sonię. Wiecie, psa o takiej łagodności, o takiej potrzebie bycia z człowiekiem, i tak w tym wszystkim delikatnego, nienachalnego to ja jeszcze nie widziałam...."
-
Info z 12 września: "Byłyśmy dzisiaj z Pauliną u małej... Żadne zdjęcia nie oddadzą jej stanu.... , okropne wychudzenie , rany na udzie i w pachwinie - masakra. W dalszym ciągu rany cuchnące, z podczyszczonych leci obecnie na potęgę chłonka, ropa i krew. I przy tym wszystkim Sonieczka jest ufna, przyjmująca z wdzięcznością głaskanie, próbująca dawać buziaki a megakróciutki kikutek zaczął lekko chodzić. Tyle cierpienia i taki charakter... Wczorajszy rentgen pokazał że kości czyste, USG także nic nie wykazało, wszystko w środku wygląda ładnie. Dzisiejsze podstawowe badania pokazały że mocznik w normie, ALT w normie - czyli wątroba i nerki są zdrowe. Hematokryt i hemoglobina nieco poniżej normy, ale tragedii nie ma. Poziom limfocytów (chyba nic nie mylę) odbiega b. mocno od normy, co przy takich ranach w takim stanie jest wytłumaczalne. Byłyśmy krótko przed myciem i oczyszczaniem rany, na krótki spacerek boksinka szła już z nami mając świeży opatrunek. Sonia je i pije normalnie, kupiłyśmy z Pauliną kilka puszek Royal Convalescence, będą dodawane do karmy weterynaryjnej. A na spacerku z wielkim smakiem zjadła odrobinę gotowanego kurczaka. Rany to potwornie zainfekowany, rozpadający się guz, stąd też taki odór. Dostała kroplówkę, antybiotyki, środki przeciwbólowe. Jak się uporają z infekcją, będzie można pobrać wycinek do histopatologii.... Trzymajcie proszę już teraz kciuki... Byłam tak przejęta tym biedactwem, że nawet zdjęć nie chciało mi się robić, w końcu jednak coś tam wyszło... Tego akurat nie widać, ale Sonia ma lekki przodozgryz (znowu Zębatka ) no i szyneczka z boku pyszczka jej trochę wystaje... "
-
Historia Sonii dla Fundacji rozpoczęła się w sobotę 9 września, kiedy to dowiedzieliśmy się o jej istnieniu i konieczności pilnej pomocy. Sonia przez ostatnie lata błąkała się przy stacji benzynowej w Kole. Była dokarmiana przez pracowników, którzy na noce dawali jej schronienie w budynku. Niestety, jakiś czas temu zmieniła się obsada, a różni ludzie oznaczają różną wrażliwość, także na los zwierząt. Obecność suni i konieczność pomocy dla niej nie została nigdzie zgłoszona, nikt nie próbował zainteresować jej losem nawet najbliższego przytuliska. Sonia, w stanie, w jakim jest, dostała szansę dopiero 9 września, dzięki rodzinie z Koła, która w tym dniu adoptowała od nas fundacyjną Bryzę. Zdjęcia, choć niewyraźne, nie pozwoliły nam czekać ani chwili. Jeszcze tego samego dnia, z pomocą wielu osób, Sonia trafiła do kliniki w Poznaniu. Jej leczenie będzie długie i kosztowne. Otwarte rany, jedna na udzie, druga w pachwinie, to rozpadający się guz/narośl, ropiejący, zainfekowany i krwawiący. Grupa lekarzy zgodnie mówi, że czegoś takiego w swej praktyce jeszcze nie widziała. Czym są te koszmarne zmiany, dowiemy się dopiero po badaniu histopatologicznym, ale ono będzie możliwe, kiedy rany uda się dokładnie oczyścić, zdezynfekować i osuszyć. W tej chwili Sonia przyjmuje kroplówki, antybiotyki i leki przeciwbólowe. Badanie rentgenowskie daje pewność, że kości są nienaruszone, w badaniu USG także organy wewnętrzne nie budzą wątpliwości, nie ma w nich żadnych zmian. Patrząc na stan Sonii, jesteśmy zaskoczeni faktem, że podstawowe badania krwi i moczu są nad podziw dobre. Tym samym wiemy, że wątroba i nerki pracują prawidłowo. Na lewej przedniej łapie Sonia nie ma paluszków, natomiast łapa jest zagojona i funkcjonalna. Nie dowiemy się, co jest przyczyną ich braku, jednak najważniejsze, że brak ten nie przeszkadza Sonii w normalnym funkcjonowaniu. Istotny jest też fakt, że po 4 dniach intensywnej opieki medycznej Sonia wyraźnie się ożywiła w kontaktach z ludźmi. Mamy nadzieje, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej zarówno z jej stanem psychicznym, jak i fizycznym. Sonia rozpaczliwie potrzebuje domu tymczasowego. Nie chcemy, by po opuszczeniu kliniki trafiła do hotelu. Z pewnością będzie jej potrzebna troskliwa opieka i stały kontakt z człowiekiem. Bajeczna byłaby możliwość znalezienia jej domu tymczasowego w Poznaniu lub okolicy, by w razie konieczności wizyt kontrolnych Sonia była pod opieką lekarzy, którzy prowadzą jej leczenie w tej chwili. Koszty utrzymania i leczenia podopiecznych przebywających w domach tymczasowych pokrywa Fundacja, to, czego wymagamy od tymczasowych opiekunów, to ich czas i dobra opieka nad naszymi boksiami. Wierzymy, że znajdą się tacy dla Sonii. Wszystkich, którzy nie mogą sobie pozwolić na adopcję Sonii lub opiekę tymczasową nad nią , bardzo prosimy o wsparcie finansowe, które pozwoli nam na opłacenie kosztownego leczenia, zakup dobrej karmy dla rekonwalescentów czy w końcu opłacenie jej przyszłego pobytu w hotelu. Już dziś pięknie dziękujemy za pomoc, jaką Fundacja uzyska na rzecz Sonii. Przy ewentualnych wpłatach prosimy o dopisek: "Sonia" Boksery w Potrzebie Al. Stanów Zjednoczonych 32/280 04-036 Warszawa Numer konta bankowego: 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247