-
Posts
11041 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Rybc!a
-
Co do Malty- będzie w domu z drugą, identyczną sunią- Fifą. Dom sprawdzony, często przeze mnie odwiedzany, Fifa jest wysterylizowana- Malta też zostanie. :) Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to rodzeństwo. Oczywiście będą zdjęcia z nowego domu, jestem strasznie szczęśliwa. Jutro będę w schronisku, odkąd wrócę od lekarza, do około 15 :)
-
Jeśli chodzi o kartki, to ja pomyślałam o tych dwóch zdjęciach: [url]http://picasaweb.google.pl/Vitka.dora/Schronisko08Wrzesnia2009#5401280429064616994[/url] i [url]http://picasaweb.google.pl/Vitka.dora/Schronisko26Wrzesnia2009#5401101208003405538[/url] dodając tam po bokach jakieś jajeczka, zajączki, czy cokolwiek innego . :)
-
Brus- szorstkowłosy, kochany, psi przyjaciel- ZNALAZŁ DOM!
Rybc!a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Niestety nie, przynajmniej do mnie. Z tamtą panią nadal utrzymuję kontakt, choć adopcja Brusa odpadła- bo to ma być pies szczekający. Nadzieja wisi nad Jopem, bo też się spodobał. -
Aha, ludziom od Brusa spodobał się Jop- on chyba szczeka, prawda? Tylko ogromna prośba do Vitki, masz więcej jego zdjęć? Rupaczku, sunia z ciemnej izolatki to Ida- wcześniej mieszkała w bawialni, możesz coś więcej o niej napisać? Dodałabym ją na 1 stronę- ja jej zupełnie nie znam, wiem tylko tyle, że chyba nie wie co to buda- nie wchodziła do niej, dopóki nie została przeniesiona do izolatki, spała na dworze, na ziemi. Poza tym, czy jakieś psy są jeszcze obfocone i wiemy o nich coś więcej? Ta 1 strona wątku coraz bardziej mi się podoba- Vitka cudownie mi pomaga! :loveu:
-
[quote name='AniaB']Dziewczyny, za moj bazarek dla Elbląskich psiaków przesłałam dziś 60 zł na konto schroniska - wpłata od pliszka i Porta Nigra. Proszę Was bardzo o potwierdzenie tutaj na watku ze pieniazki dotarły, żeby dziewczyny, które licytowały mogły sobie sprawdzic że wpłaty przekazałam..:)[/QUOTE] Dziękujemy Aniu! :loveu: .
-
Spacery w TAKIM śniegu są po prostu boskie :D Nogi bolą strasznie, chodzi się niewygodnie, małe psy mają problem z poruszaniem się ( Rudą dzisiaj kawał drogi musiałam nieść na rękach, bo jest za mała, a śnieg dużo wyższy od niej! :D ) - ale ubaw jest niezły. Dzisiaj z wolontariuszy byłam ja, Madzia, Borsuczek, Dosia, Patrycja i Damian. :loveu: . Z tego co wiem, na spacer wyszedł Kokos, Skoczek, Szarak, Szczota, Sara, cała piątka ( 6 psów, w tym India, Psotka, Ruda), Brus, a przed 11 nie mam pojęcia co się działo. Chyba żadnej adopcji niestety, ludzie przynosili tylko dary, za które bardzo dziękujemy! Nie byłam dzisiaj z Działką, ale za to wynagrodziłam jej to w pieszczotach, siedziałam u niej chyba z pół godziny, tuląc i powtarzając w kółko, że jest najpiękniejsza i kocham ją najbardziej, łudząc się, że rozumie, mimo, że przecież nie słyszy. Vitka, szkoda, że cię dzisiaj nie było, byłyby fajne zdjęcia! Trzeba szybko szukać domu szczeniakom od Sary- są już duże, grube, bardzo pocieszne i śliczne- a zaczynają się w swoim kręgu dominować, dochodzi do dość poważnych spięć- dzisiaj byliśmy zmuszeni zabrać od nich jedno szczenię. ... a Połamaniec zjadł kocią kupę! :roll: :cool3: ( smacznego wszystkim, których dzisiaj lizał po twarzy )
-
Spacery w TAKIM śniegu są po prostu boskie :D Nogi bolą strasznie, chodzi się niewygodnie, małe psy mają problem z poruszaniem się ( Rudą dzisiaj kawał drogi musiałam nieść na rękach, bo jest za mała, a śnieg dużo wyższy od niej! :D ) - ale ubaw jest niezły. Dzisiaj z wolontariuszy byłam ja, Madzia, Borsuczek, Dosia, Patrycja i Damian. :loveu: . Z tego co wiem, na spacer wyszedł Kokos, Skoczek, Szarak, Szczota, Sara, cała piątka ( 6 psów, w tym India, Psotka, Ruda), Brus, a przed 11 nie mam pojęcia co się działo. Chyba żadnej adopcji niestety, ludzie przynosili tylko dary, za które bardzo dziękujemy! Nie byłam dzisiaj z Działką, ale za to wynagrodziłam jej to w pieszczotach, siedziałam u niej chyba z pół godziny, tuląc i powtarzając w kółko, że jest najpiękniejsza i kocham ją najbardziej, łudząc się, że rozumie, mimo, że przecież nie słyszy. Vitka, szkoda, że cię dzisiaj nie było, byłyby fajne zdjęcia! Trzeba szybko szukać domu szczeniakom od Sary- są już duże, grube, bardzo pocieszne i śliczne- a zaczynają się w swoim kręgu dominować, dochodzi do dość poważnych spięć- dzisiaj byliśmy zmuszeni zabrać od nich jedno szczenię. ... a Połamaniec zjadł kocią kupę! :roll: :cool3: ( smacznego wszystkim, których dzisiaj lizał po twarzy )
-
[QUOTE]Późno już. Słońce żegna się fioletowymi barwami, a ja jak zwykle wyczerpany nudą zasypiam w budzie.. Wyczerpuje mnie również udawanie szczęśliwego psa przed każdym człowiekiem, który zbliża się do mnie i.. omija spojrzeniem. Wtedy nawet sny są przepełnione smutkiem, brakiem kolorów i strachem przed kolejnymi latami spędzonymi tutaj. Ostatnie noce wspominam źle. Siarczyste mrozy wchodziły do mojej budy niezaproszone, marzły łapy, nos. Końcówki ogona nie czułem. Noce tu – w schronisku – są ciężkie, pamiętam każdą. Niekiedy są gorące i duszne, więc najlepiej śpi się na zewnątrz. Sen mój jednak przerywa wtedy wielu, wielu nowych, do których dopiero teraz dochodzi, że są w środku najbardziej potrzebującego miłości miejsca. A ja.. już tyle dni, tyle tygodni i miesięcy.. zapominam powoli – jaka to była noc, gdy tu trafiłem. Pamiętam jak przez mgłę głosy i krzyk. Krzyk, bo to już nie był szloch, ani płacz. Krzyk o choć trochę miłości, zainteresowania kolegów z boksu. Siedziałem na zimnym betonie i przysypiałem w rogu, niekiedy brutalnie z niego wyrywany wyciem współtowarzyszy. Dwa lata temu, ile to razem dni? Dni spędzonych w całkowitej samotności bez cienia nadziei, że kiedyś będę już, po prostu – przyjacielem? Że nie będę sam.. Do perfekcji opanowałem wyskakiwanie z boksów, ściąganie niewygodnej obroży i w końcu ucieczki od psów i ludzi, których winiłem za to, że się tu znalazłem. Teraz już wiem, że oni.. oni wszyscy są moją nadzieją. Uśmiech i słowa: „Ktoś musi Cię w końcu wziąć i ja się o to postaram.. obiecuję”.. Słowa, które mróz, duchota czy nawet deszcz szepce mi do ucha przed KAŻDYM zaśnięciem. Jestem zaczipowany, zaszczepiony i wykastrowany.. czy to oznacza, że jestem odważny? Założono mi nawet książeczkę zdrowia.. czy to dobrze? Lubię inne psy i uwielbiam ludzi – dzieci też.. czy teraz mnie już weźmiesz? Kocham spacery i zabawy.. Chodzę przy nodze nawet bez smyczy.. czy to też doceniasz? Będę na Ciebie cierpliwie czekał.. może akurat ty przygarniesz 4 letniego psa, któremu bliska jest obojętność i smutek..? [/QUOTE]Tekst Skoczka, napisany przez Madzię. :)
-
[QUOTE]Późno już. Słońce żegna się fioletowymi barwami, a ja jak zwykle wyczerpany nudą zasypiam w budzie.. Wyczerpuje mnie również udawanie szczęśliwego psa przed każdym człowiekiem, który zbliża się do mnie i.. omija spojrzeniem. Wtedy nawet sny są przepełnione smutkiem, brakiem kolorów i strachem przed kolejnymi latami spędzonymi tutaj. Ostatnie noce wspominam źle. Siarczyste mrozy wchodziły do mojej budy niezaproszone, marzły łapy, nos. Końcówki ogona nie czułem. Noce tu – w schronisku – są ciężkie, pamiętam każdą. Niekiedy są gorące i duszne, więc najlepiej śpi się na zewnątrz. Sen mój jednak przerywa wtedy wielu, wielu nowych, do których dopiero teraz dochodzi, że są w środku najbardziej potrzebującego miłości miejsca. A ja.. już tyle dni, tyle tygodni i miesięcy.. zapominam powoli – jaka to była noc, gdy tu trafiłem. Pamiętam jak przez mgłę głosy i krzyk. Krzyk, bo to już nie był szloch, ani płacz. Krzyk o choć trochę miłości, zainteresowania kolegów z boksu. Siedziałem na zimnym betonie i przysypiałem w rogu, niekiedy brutalnie z niego wyrywany wyciem współtowarzyszy. Dwa lata temu, ile to razem dni? Dni spędzonych w całkowitej samotności bez cienia nadziei, że kiedyś będę już, po prostu – przyjacielem? Że nie będę sam.. Do perfekcji opanowałem wyskakiwanie z boksów, ściąganie niewygodnej obroży i w końcu ucieczki od psów i ludzi, których winiłem za to, że się tu znalazłem. Teraz już wiem, że oni.. oni wszyscy są moją nadzieją. Uśmiech i słowa: „Ktoś musi Cię w końcu wziąć i ja się o to postaram.. obiecuję”.. Słowa, które mróz, duchota czy nawet deszcz szepce mi do ucha przed KAŻDYM zaśnięciem. Jestem zaczipowany, zaszczepiony i wykastrowany.. czy to oznacza, że jestem odważny? Założono mi nawet książeczkę zdrowia.. czy to dobrze? Lubię inne psy i uwielbiam ludzi – dzieci też.. czy teraz mnie już weźmiesz? Kocham spacery i zabawy.. Chodzę przy nodze nawet bez smyczy.. czy to też doceniasz? Będę na Ciebie cierpliwie czekał.. może akurat ty przygarniesz 4 letniego psa, któremu bliska jest obojętność i smutek..? [/QUOTE]Tekst Skoczka, napisany przez Madzię. :)
-
[QUOTE]Późno już. Słońce żegna się fioletowymi barwami, a ja jak zwykle wyczerpany nudą zasypiam w budzie.. Wyczerpuje mnie również udawanie szczęśliwego psa przed każdym człowiekiem, który zbliża się do mnie i.. omija spojrzeniem. Wtedy nawet sny są przepełnione smutkiem, brakiem kolorów i strachem przed kolejnymi latami spędzonymi tutaj. Ostatnie noce wspominam źle. Siarczyste mrozy wchodziły do mojej budy niezaproszone, marzły łapy, nos. Końcówki ogona nie czułem. Noce tu – w schronisku – są ciężkie, pamiętam każdą. Niekiedy są gorące i duszne, więc najlepiej śpi się na zewnątrz. Sen mój jednak przerywa wtedy wielu, wielu nowych, do których dopiero teraz dochodzi, że są w środku najbardziej potrzebującego miłości miejsca. A ja.. już tyle dni, tyle tygodni i miesięcy.. zapominam powoli – jaka to była noc, gdy tu trafiłem. Pamiętam jak przez mgłę głosy i krzyk. Krzyk, bo to już nie był szloch, ani płacz. Krzyk o choć trochę miłości, zainteresowania kolegów z boksu. Siedziałem na zimnym betonie i przysypiałem w rogu, niekiedy brutalnie z niego wyrywany wyciem współtowarzyszy. Dwa lata temu, ile to razem dni? Dni spędzonych w całkowitej samotności bez cienia nadziei, że kiedyś będę już, po prostu – przyjacielem? Że nie będę sam.. Do perfekcji opanowałem wyskakiwanie z boksów, ściąganie niewygodnej obroży i w końcu ucieczki od psów i ludzi, których winiłem za to, że się tu znalazłem. Teraz już wiem, że oni.. oni wszyscy są moją nadzieją. Uśmiech i słowa: „Ktoś musi Cię w końcu wziąć i ja się o to postaram.. obiecuję”.. Słowa, które mróz, duchota czy nawet deszcz szepce mi do ucha przed KAŻDYM zaśnięciem. Jestem zaczipowany, zaszczepiony i wykastrowany.. czy to oznacza, że jestem odważny? Założono mi nawet książeczkę zdrowia.. czy to dobrze? Lubię inne psy i uwielbiam ludzi – dzieci też.. czy teraz mnie już weźmiesz? Kocham spacery i zabawy.. Chodzę przy nodze nawet bez smyczy.. czy to też doceniasz? Będę na Ciebie cierpliwie czekał.. może akurat ty przygarniesz 4 letniego psa, któremu bliska jest obojętność i smutek..? [/QUOTE] Tekst Skoczka, napisany przez Madzię. :)
-
[quote name='AgaiTheta']10 lipca 2008 roku został wzięty ze schroniska, w ten sam dzień skończyła się kwarantanna... Nowy właściciel oddał go, kolejny znowu oddał i tym sposobem pies trafił do kata. Ok trzy tygodnie temu otrzymaliśmy zgłoszenie, że pies jest bity, głodzony ale nie było dokładnego adresu. Basia z Panem Jankiem i Policją jeździła, szukała, pytała, nakierowali ich na amstaffa z właścicielem, który wyszedł z więzienia, bo taką mieliśmy informację, że właściciel dopiero co wyszedł z więzienia. Basia sprawdziła wszystko, warunki nie były idealne, ale pies dobrze wyglądał, był ufny, nie bał się właściciela. Nie było po co interweniować. Dzisiaj się okazało, że to nie był ten dom, że to nie był ten pies i że to nie był ten właściciel... Dlaczego? To wręcz nie do wyobrażenia, że w takiej pipidówce, że tak może się zdarzyć, że ten pies mógł mieć takiego pecha. Dzwoniliśmy wiele razu do ludzi, którzy nam zgłosili, telefon był poza zasięgiem. Odezwał się dzisiaj, za późno... Pojechaliśmy sprawdzić, jakoś mimo wszystko wierzyłam, że on będzie żył... Całe szczęście, że pojechaliśmy, bo los tego biednego amstaffa podzieliły by dwa szczeniaczki, już wychudzone, wyziębnięte, myślę, że pożyłyby jeszcze maksymalnie dwa dni. Mają ok 8 tygodni, znalezione gdzieś w polu, było ich więcej, ale resztę ktoś tam sobie wziął. Nie będę opisywała całej rozmowy, bo to się w głowie nie mieści, jak ludzie potrafią być podli, jak chcą siebie wytłumaczyć i jak bardzo się pogrążają. Pokazali nam pomieszczenie na poddaszu. Szpary w dachu takie, że śniegu było ze 30 cm wszędzie. Dziecko powiedziało nam, że leży tam na końcu, w tym samym czasie szczeniaczek podszedł pod rękę, to trzepnęła nim w kąt, aż mi się słabo zrobiło. Od razu maluchy schowałam i powiedziałam, że je zabieramy. Razem z Panem Jankiem po omacku przekopywaliśmy śnieg szukając psa. Graciarnia, było wszystko jego nie. Pan Janek go znalazł. Brak słów... Policjanci stali w osłupieniu, bez słowa wyszli i za chwilę wrócili, powiedzieli, że czekamy na fotografów sekcji kryminalnej. Czekaliśmy w ciszy, ja tuliłam szczeniaki, tak strasznie mruczały, stękały i kwilili. O czymś tam próbowaliśmy rozmawiać, ale nic się nie kleiło. Przyjechali, porobili zdjęcia, zabraliśmy zwłoki psa i szczeniaki. Właściciela nie było, zeznania złożyła matka. Opiszę jak i co po sprawie. Wróciliśmy do schroniska, zostawiłam maluchy i to biedne zmaltretowane ciało psa, który wyszedł ze schroniska, taką dostał drugą szansę.... Na szyi miał sznur, tym sznurem był przywiązywany i katowany, pewnie jak skomlał, jak chciał się wyrwać, jak chciał żyć... Pojechałam na Policję, zostałam przesłuchana. Wróciłam do domu przed 21 i tak siedzę. Żyć się odechciewa...[/QUOTE] Zupełna masakra, nie na moje nerwy. Siedzę i po raz kolejny płaczę z bezsilności. :(
-
Brus- szorstkowłosy, kochany, psi przyjaciel- ZNALAZŁ DOM!
Rybc!a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Do mnie dzisiaj dzwoniła jedna Pani. Nic konkretnego, ale bardzo jej się Brus spodobał. Powiedziała, że na początek chciałaby zobaczyć więcej jego zdjęć, więc podesłałam jej na emaila ten wątek :) -
Nie no, Skoczek pasuje idealnie, zresztą, każdy jest już na tyle przyzwyczajony, że chyba dziwnie byłoby wszystkim mówić do niego inaczej, no i co najważniejsze- on reaguje na swoje imię :) Jest skocznym grubaskiem, po prostu. Czekam na tekst i biorę się za ogłaszanie naszego skoczko-pełzaka! :loveu: .
-
Brus- szorstkowłosy, kochany, psi przyjaciel- ZNALAZŁ DOM!
Rybc!a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Do mnie dzisiaj dzwoniła jedna Pani. Nic konkretnego, ale bardzo jej się Brus spodobał. Powiedziała, że na początek chciałaby zobaczyć więcej jego zdjęć, więc podesłałam jej na emaila ten wątek :)