Marysiu, dotarła, dziękuję!!!
A w ogóle to nie napisałam, jak Pimpuś zniósł Sylwestra- no więc, jak co roku, bał się biedak, na spacer poszedł duuzo wcześniej, a i tak przeżywał.
Nie wiem, jakie macie podejscie, ale ja niby stoję w oknie i patrzę na te wystrzały, a i tak zastanawiam się, ile psów i kotów ucieknie, ile ptaków rozbije się w ciemności... :(
Dziekuję Wam za pamięć o nas!