dzisiaj byli ludzie i spodobal im sie Skubi jednak podczas rozmowy okazalo sie ze nie maja czesci ogrodzenia a pies mial byc na podwórko wiec bylby trzym,any na lancuchu...! i nie powiedzieli tego jak rozmawiala Agnieszka z nimi tylko jak sobie zrobili "pogawedke" z wolontariuszka. Na szczescie sie wygadali i mam nadzieje ze juz nie wrócą do azylu po psa :/ (bo mieli sie naradzic i wrocic ewentualnie) - jak sie z nimi zeganlismy nie wiedzielismy o tym ogrodzeniu. dopiero przy bramie jak wychodzili zagadali wolontariuszke... co za ludzie!