Troche zmieniły mi się priorytety. Moja pasja to kerry a w zasadzie obcowanie z nimi. Myślałem że po wyprowadzce na wieś znajdę bez problemów czas. A tu robota na okrągło i w dobie kryzysu trzeba bardziej pilnować interesu. Tak na serio każdą niedzielę mam zajętą. Teraz czekam na miot. Wiem że znowu będzie jedno. Ale myślę że piękne.
Podziwiam Zebrę, że mimo bóli i ciągłych kontuzji pokazuje się na ringach. Dalej tak trzymać.
Wreszcie po zimie podstrzygłem na razie Tytusa. Odcisków od nożyczk kupa cała. Ma zaraz tyle włosa że bardzo ciężko to tego diabełka ostrzyc. Trochę mnie ubawił, bo po zabiegach kosmetycznych stoi przed samochodem i robi głupie miny jakby chciał - powiedzieć po co to było, trzeba jechać na wystawę albo przynajmniej do miasta.