Witam po prawie roku od ostatniego postu!
Max jest bardzo fajnym pieskiem i jesteśmy bardzo szczęśliwi że go mamy! Ale już wiemy że lubi uciekać. Mieliśmy bardzo niemiłą przygodę w Berlinie z naszym pieskiem- a mianowicie gdy poszliśmy z nim na spacer do pobliskiego parku zobaczył kota w oddali i pognał w jego stronę. Na nic były nasze krzyki i próby dogonienia go. Kot zaczął uciekać a max za nim. Znikneli mi z oczu. Po dłuższym czasie max nie przychodził a ja zaczełam go szukać i wołać ale bez skótku. Dwa dni trwały moje poszukiwania, rozklejanie zdjęć psa na pobliskich drzewach i pytanie wszystkich przechodniów. Powoli dobiegał mój pobyt w Berlinie do końca a maxa nie było! Kolega który mieszka w Berlinie na stałe postanowił powiadomić Policję o zaginionym psie.Musiałam pojechać na posterunek i złożyć zawiadomienie. Po 6 godzinach otrzymałam telefon od Biura zaginionych zwierząt (tak tak jest takie biuro w Berlinie) i Pani wypytywała mnie o znaki szczególne pieska. Całe szczęście że miał tatuarz w uchu. Po czym oświadczyła mi że piesek jest u weterynarza ok 6 kilometrów od mojego miejsca pobytu. Od razu pojechałam do niego! U weterynarza dowiedziałam się że pies włóczył się po ulicach Berlina i dzielnicowy go do weterynarza doprowadził.
Teraz wiem że pies ma swoją indywidualność i lubi zwiedzać nieznany teren. Mogę sobie wyobrazić jak to się stało że taki rasowy piesek sam się wałęsał po Poznaniu aż trafił do schroniska. Ale nie mogę zrozumieć jego właścicieli dlaczego go nie szukali!!!!!! Trzy aktualne zdjęcia maxa przesyłam na maila tanitki ja nadal mam trudności z obsługą kompa.
I przepraszam że tak długo się nie odzywałam!!!
Daga