-
Posts
5304 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Agnieszka(Visenna)
-
Ulv - piszesz, jakbys nie wiedziala, ze coraz czesciej norma na tym forum (jak widze nie tylko na tym), staje sie oplucie kogos, nawet jesli dokladnie nie wie sie o co chodzi w konkretnej sprawie ;)cóż, przecież to jest zawsze najłatwiejsze i z pewnością każdemu służy przeogromnie i samemu psu też napewno pomaga.. ;)
-
Rottkowata psica- dzięki Elzie zostaje na zawsze w DT!!!
Agnieszka(Visenna) replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
mialam pytanie z allegro ale jak widze na pytaniu sie skonczylo i nikt sie z Toba Elzo nie kontaktowal :-(a szkoda- myslalam, ze cos sie ruszylo. -
Uwazam,ze to niesprawidliwe oceniac kogos, jesli nie zna sie motywow jego dzialan.[B]Koperek to super dziewczyna i nic nie robi bez powodu[/B].Tyle ode mnie i juz nie wypowiadam sie na ten temat chociaz takie niesprawiedliwe oceny czy wypowiedzi na temat osob ktore tak bardzo cenie odbieram ogromnie personalnie. Wszystkie psy sa nadal na 16, dodatkowo doszly nowe.Tylko trzeba je obfocic, co postaram sie zrobic na dniach, ale nic nie obiecuje, bo teraz zaczelam praktyki..[B]zdjecie spaniela mam na komorce. czy jest ktos komu moge je preslac do wstawienia??[/B]
-
Odpisałam na pw w sprawie umowy adopcyjnej.Prosze rowniez o uszanowanie decyzji Koperka dotyczacej nieujawnania jak narazie wynikow diagnozy labladora.To ona go wypatrzyla, pilotowala, pokazala Wam , zabrala na badania, poznala osobiscie i zaangazowala emocjonalnie.Aby podjac jakakolwiek decyzje i troszeczke unormowac swoja burze wewnetrzna, chce skonsultowac psa jeszcze z innymi specjalistami. Wtedy napewno umiesci na forum bardzo szczegolowy post.Cierpliwosci.
-
Nasza wrocławska PSOTKA już w nowym domku!!!
Agnieszka(Visenna) replied to ecci's topic in Już w nowym domu
nie ma to jak dobra miejscowka... [IMG]http://img503.imageshack.us/img503/8504/dscf2681vf6.jpg[/IMG] -
Wet-Siostro, nie zaproponowalam sponsoringu, poniewaz mnie na niego po prostu nie stac.Mam pod opieka 4 psy(nie liczac kotow i krolika) i 400 zł m-cznie.Trudno wiec tego ode mnie wymagac. Nie mniej jednak moge z punktu widzenia prawdnego podjac pewne dzialania w kierunku odzyskania psa i jesli bedzie trzeba to je podejme(zaznaczam, ze z ciezkim sercem).Zaznaczam rowniez, ze Cie nie "krzyzuje", ani nie obrzucam blotem, jestem daleka od takiego karygodnego zachowania.W ktorym miejscu uderzylam w Ciebie personalnie?Proszę również podać kwotę, jaka jest potrzebna na wykonanie USG. Ktos pytal, czy to mozliwe, zeby Lusia zostala zaciazona w Schronisku.Pies przebywal tam jedynie 3 tygodnie (max), trafil juz taki gruby, a tez nie zauwazylam, zeby przez ten okres mial cieczke.. ja dopuszczam wiec do siebie dwie opcje.Albo Lusia zostala zaplodniona duzo wczesniej niz ja poznalismy ,albo jest po prostu spasiona.
-
oh Koperku, naprawde moglabys w ostatecznosci przyjac Lusie?? To wspaniale!! :multi::multi:az zaniemowilam. Miejmy jednak nadzieje, ze to nie bedzie jednak konieczne :cool3: dla zdrowia psychicznego psa,nie powinien od zmieniac tak czesto miejsca pobytu.A jednak wyciagnelam jakies nauki z tego watku - od tej pory bede podpisywac umowy o tymczas z kazdym czlowiekiem, ktory zgodzi się dać jakiemuś z pilotowanych przeze mnie psów czasową ostoję.
-
Gosiu - pomagałam psom na długo przed tym, zanim dowiedziałam się co to jest dogomania.I o dziwo efekt był widoczny - a więc się da! A teraz zaczynam wątpić w sens przesiadywania tutaj, ponieważ wciąż uświadamiam sobie, że z zasadniczą częścią tej forumowej społeczności dzieli mnie przepaść, mamy inne cele w efekcie docelowym.Dlatego też współpraca staje się dla mnie niemożliwa.Stąd moja "infantylna" decyzja.Wyznaje tez zasade, ze czasem trzeba poswiecic jednostke dla dobra ogolu.Chociaz nie wiem, jak wytrzymalabym psychicznie fakt, ze to Lusia znalazla sie na "oltarzu ofiarnym".(nie mowiac juz o niej samej).Ta moja Lusia - Paróweczka, z którą po kilka godzin szwędałam się po schroniskowym terenie, która tak ufnie całowała moje ręce.Być może nie wytrzymałabym tej decyzji psychicznie, ale mam pewne idee, zasady których się trzymam i które są niezbędne, żeby coś pokaźnego zmienić w życiu bezdomnych zwierząt.Dzięki za obrone dziewczyny.A tym czasem przejdzmy do podstawowego pytania - czy pies jest zaciazony ? czy to dyndajace sadelko jest przyczyna tej niezwyklej dyskusji ?:cool3:
-
[I]A jeśli pies kilkuletni poznał "smak" życia, czyli znęcano się nad nim, głodzono, bito go przez większość jego dotychczasowego życia, jest tego świadomy, to też go trzeba uśpić? [/I] [I]Nie, poniewaz jest swiadomy.I trzeba zrobic wszystko, zeby jego los odmienic, aby wkroczyl on razem ze swoja swiadomoscia na zupelnie inny tor.[/I] [I]ps.[/I] [I]o, przybyl wojowniczy Koper.[/I]
-
Droga Małgorzato.Nie wiesz jak wykorzystuje swoje znajomości i ile psów uratowałam.Racz więc nie wypowiadać się na ten temat.Zgdzam się, że usypianie ślepych miotów jest barbarzyństwem, ale jest mniejszym złem niż pozwalanie im żyć.Szczeniak nowonarodzony nie poznał jeszcze smaku życia , nie jest go świadomy.I ja wolę poświęcić nieświadomość, na rzecz świadomości - stłumenia egzystencjonalnego bólu innej istoty.Niestety taki jest świat - czasami musimy myśleć zimno i realistycznie, żeby zajść dalej i pomóc na szerszą skalę.Twoje wtpienie, czy też niewątpienie w moją miłość do psów bynajmniej mnie nie interesuje.Ja sama wiem co i ile dla nich robie.Jeśli chodzi o pomiataną przeze mnie sunię natomiast - to pomiatam nią na tyle, że postanowiłam pokazać ją na dogo i tym samym dać jej szansę na życie, wyciągnąć ze schronu i bez wahania wsiąść w pociąg wioząc ją na drugi koniec Polski - zapewne dla niebywałej rozrywki. " Idąc twoim tropem, to po co robic zbiorki na chore psy?! Po co je leczyc skoro tak ich nikt nie kocha i nie wiadomo, czy wyzdrowieją. Po co podejmowac walkę o ich życie skoro na ich miejsce jest pełno zdrowych psiakow. Skoro uwazasz, ze maluchy nie mają życ, to wytłumacz, czemu ratowac chore i stare pieski? " - poniewaz sa swiadome swojego istnienia, wiedza co to znaczy cierpiec, kochac, tesknic.Zyja w pelni.Mam teraz na Dt pogryzioną Maję, której przeżycie budziło ogromne wątpliwości, starego dziadka Karmela uratowanego przed uśpieniem i Psotkę również od uśpienia ocaloną - ale jej udało się w zasadzie dzięki Reksiu, która zabiera ją do siebie w sierpniu.Taki ze mnie właśnie niebywały nieczuły człowiek i psi morderca.Skoro więc tak mnie postrzegasz, to się do mnie nie odzywaj.W końcu todź to poniżej poziomu Twej wrażliwej duszy.Poraz kolejny zwracam się do Wet-siostry prosząc o USG, pokryje koszty chociazbym miala chodzic glodna.Nie istotne.Chce znac jego wynik.Podejrzewam zreszta, ze nie tylko ja.I to ja znikne z dogo - wielki morderca i kat psi, ktory zadaje smierc biednym slepym miotom. zapewnie wielce wam ulzy. ale najpierw doprowadze sprawe tego psa do konca.
-
Przykro mi, ale to co ty kupujesz dla psa Angie jest twoja prywatna sprawa - ja tego nie chce i ja za to placic nie bede. co najwyzej moge ci odeslac w paczce zwrotnej dolaczajac bonus :diabloti: Po drugie nie mam zamiaru z nikim dyskutowac i tylko informuje o stanie rzeczy.Jesli bede chciala to tego psa odbiore.I to na dogodnych dla mnie warunkach,przy pomocy osob z tzw. wyzej polki.Nasrajcie na mnie i oplujcie jesli wam ulzy, ale przykro mi - ja tak nprawde puszczam to mimo uszu. I zrobie to co uznam za stosowne.Nie ogladajac sie na wasze dobre serduszka strzegace slepych miotow, a tak naprawde wyswiadczajace im niedzwiedzia przysluge. A jesli daje psa komus na przetrzymanie, a ten ktos nei chce go oddac- to jest to tzw. przywlaszczenie.I ja stawiam sprawe jasno, ze jesli ten pies jest szczenny, to ja tego tak nie zostawie.
-
Nie obchodzi mnie, jakie znaczenie ma [B]dla ciebie[/B] papier.Najwazniejsze, jakie ma znaczenie [B]prawne[/B]. Szanuję Wet-Siostrę co już napisałam niejednokrotnie, ale odchowywania ślepych miotów tolerować nie będę i ponieważ mam możliwość decydowania,skwapliwie ją wykorzystam.Za dużo cierpień świadomych psów - zagryzanych, usypianych,gnijących w klatce latami widziałam przez 5 lat mojego wolontariatu, żeby dopuszczać do odchowywania nieświadomych, ślepych miotów.Może w tym wypadku faktycznie jestem pieprzoną świnią, żeby nie pozostawiać prawa wyboru opiekunowi tymczasowemu, ale w takiej sytuacji nie mam wyjscia. Powiedzialam, jesli bedzie trzeba, jestem sklonna nawet zabrac psa spowrtem i umiescic go w schronisku, chociaz to nie jest rozwiazanie.Dla mnie jednak zdecydowanie lepsze, niz potegowanie cierpienia.Ciesze sie Gosiu, ze napisalas tak dlugi post i byc moze sobie ulzylas, bylam przygotowana na taki obrot sprawy i nadal jestem.Nie mniej jednak - nie interesuje mnie to.Interesuja mnie zwierzeta.Wylacznie.
-
co do znajdywania domkow przez szczeniaczki - owszem, zapewne domy by znalazly jednak nikt nie wie na jak dlugo.Tysiace bezdomnych psow w Polsce tez byly kiedys szczeniaczkami i mialy domki.18% polskich psow ma domy.Reszta to tulajace sie, bezdomne stworzenia, swiadome swojego istnienia, skazane na bol i bezduszna wegetacje lub przedwczesna smierc. Byc moze ktos nie zabierajac takiego szczeniaka do siebie adoptowalby tego, ktorego dzisiaj nikt nie chce? ktory umiera w schronisku ??? Opowiem Wam jedna historie.Pewnego pieknego dnia przyszla do Schroniska kobieta, adoptowac szczeniaczka.Wczesniej szukala ogloszen w gazetach - na nic sie nie natknela.W schronisku tez na szczescie szczeniat nie bylo.Zawiedziona kobieta postanowila przejsc sie wzdluz boksow.Nagle podbiegla do niej stara , brzydka suka z przodozgryzem i przytulila sie.Kobieta zabrala ja do domu ze lzami w oczach.Dzis obie sa szczesliwe. Ta suka wieedziala co sie z nia dzieje, cierpiala cholernie.Gdyby ta kobieta wtedy znalazla pieknego odchowanego od nieswiadomosci szczeniaczka, Mila bylaby dalej w schronie.Albo zostalaby uspiona na weterynaryjnym stole SWIADOMA ze odchodzi, ze zycie juz dla niej sie skonczylo, ze nie ma szans na szczescie.I tyle. Swiadomosc albo nieswiadomosc. Realizm.Dlatego nawet Parowke wolalabym poswiecic,zeby nie potegowala cierpienia.
-
Poniewaz ten pies jest wypisany na mnie w schronisku jest moja prawna wlasnoscia.I ja bede decydowac, co stanie sie z nim i jego szczenietami. A wiem na pewno - te szczeniaki nie zostana odchowane.Tak jak mowie - jesli zajdzie taka potrzeba zabieram Parowke spowrotem do Wroclawia.I to jest koniec tematu.Dlatego upieram sie przy natychmiastowej sterylizacji.Nie wydaje mi sie, zeby suka byla szczenna, ale tak naprawde to nikt nie wie jak dlugo sie blakala, zanim trafila do schroniska.Ja stawiam sprawe jasno i nie pozwole na bank, zeby ewentualne potomstwo Par otworzylo oczy.Wszystko klarowaloby sie inaczej, gdyby papiery adopcyjne zostaly sporzadzone na innych warunkach- wtedy wolna reka.Teraz - niestety. Jesli Par wroci do Wroclawia, to trafi niestety spowrotem do Schroniska bo ja nie mam gdzie jej trzymac.Ale moj poglad wyglada nastepujaco - wole uspic niz rozmnozyc.Moze to podle i bezduszne, ale realistyczne i zgodne z moja filozofia.Za duzo psow cierpiacych , swiadomych widzialam, zeby popierac odchowywanie nieswiadomych.Prosze rzucac pomidorami.Dla mnie tyle.
-
W zadnym wypadku nie zgadzam sie na ewentualne odchowywanie slepego miotu.Gdyby tak bylo, a wet-siostra ma swoje zasady, ktore zabraniaja ich uspienia to bede zmuszona sprowadzic suke spowrotem do wroclawia i tutaj uspic ewentualne maluchy.Zeby nie ryzykowac, proponuje zrobic zbiorke na sterylizacje Lusi.Juz teraz i natychmiast.Neris - Ty sie nie przejmuj, w ogole obie nie bierzcie nic tak bardzo do siebie i po prostu robcie swoje.Co to za roznica co mowia inni ? ja tez wszedzie traboe chociazby o uspypianiu nowonarodzonych szczeniat, za co obrywam batami.Ale dla mnie wazniejsze jest wybranie mniejszego zla.Koniec.