No, mój Gustaw jest kastratem,więc z sikaniem mam luzy :)
Na szczęście.Jak wychodziłam z nieżyjącym już niestety Pałkiem Ulvhedinn to myślałam, że mnie krew zaleje.
Każdy kawałek trawki, wszystkie drzewka, krzaczki napotkane po drodze musiały być oznaczone.