Uffff... Wczoraj w nocy zawiezlismy suczke do jej nowego domu, w ostatnej chwili. Bedzie pilnowala konie i mam nadzieje, ze jak tylko sie przywyczai do nowego miejsca, to bedzie miala szczesliwe zycie :)
bylysmy wczoraj u suni, jest po kroplowce i zastrzykach przeciwzapalnych. wedlug mnie ona moze nawet roku nie miec. jest cudowna, przytula sie i wpatruje w oczy. czy na prawde nikt jej nie chce...? :-(