Dziś rano w drodze do pracy widziałam psa z bułką w pysku, który stał pod sklepem z gazetami i grzeczenie czekał na pana. Nie mogłam się już opędzić od wspomnień, gdy z Gabi chodziłam na zakupy spożywcze i zawsze brałam jej parówkę, pani pakowała towar do woreczka i niunia niosła przekąskę do domu, żeby zjeść ją godnie na dywanie...