taka jest niestety strarość.... Od dawan miał rozedme płuc i przyjmował codziennie leki, od kilku miesięcy miał problemy ze wstawaniem, czasem nawet się przewracał, ale żył z nami przy biurze, więc mógł tam sobie żyć w spokoju.... a od dwóch dni nie potrafił się już w ogóle podnieść, robił po siebie, nie było z nim zadnego kontaktu :placz: :placz: :placz: