Moje owczarkopodobne suczydło nigdy nie zwracało uwagi na takie drobiazgi jak burza, aż przyjechali moi rodzice ze swoją sunią. Ta cały czas od pierwszej do ostatniej błyskawicy przesiedziała pod łóżkiem. Po ich wyjeźddzie, burza a moje Yoda maszeruje raźnym krokiem do sypialni, pańcia pomyślała, wzięła piłkę, gumaki, kurtkę i psa i pomaszerowałyśmy na łąkę. Była zabawa i dzike harce i tylko teraz mam przerypane, bo przy pierwszym grzmocie Yoda melduje się przy drzwiach.