ehhh lodzianie, krótko mówiąc daliscie du... o mały włos dziadek zostałby dziś w schronisku bo nie było kogoś kto mógłby wyprowadziś go ze scgronu i wsadzić do auta które czekało od 1,5 godz!
ja miałam tylko godz zeby odebrac dwa psy ale oczywiście wszystko pozawalałam i pojechałam po Dziadzia do schronu.
Chłopak wspaniale znósł podróz, jakby nic innego w życiu nie robił:)
Stan ogólny- kiepski, wychudzony, oczy zaropiałe, jakas paskudna grzybica, rany rozdrapane do krwi, pogryzienia, wiec od jutra do weta.