To niesamowite ,że tak traumatyczne wydarzenia jak wypadki samochodowe w których się uczestniczyło , można wspominać ze wzruszeniem i nazywać je dobrymi czasami.
Cały ten okres był niesamowity, warto o nim pamiętać.
Na tej wystawie ryczałyśmy ze strachu z Basią Derengowska ( już niestety nieobecną wśród nas ) ze strachu o Krysie i Marka.
Oni zaś mimo iż byli w szpitalu , myślami byli na wystawie.
Z przekazów ustnych wiem , że Krysia własnym ciałem osłaniała Tobiasza w trakcie wypadku, by nic mu się nie stało, i nie stało sie.
Pamiętam też jak w dzień wypadku zadzwoniła do mnie usprawiedliwiając się iż figurki buldożków jakie wiozła dla mnie z Holandii chyba uległy zniszczeniu.
W takiej chwili nie mogłam o tych figurkach myśleć.
Jednak przetrwały, i kiedy na nie patrzę myślę , że są rzeczy które mają sens.
I myślę , też że o miłości do psów świadczą uczynki , nie egzaltowane treści niektórych dyskutantów.
Szkoda Basiu , że nie ma Cię już wśród nas.
Twoimi " dziewczynkami" troskliwie się opiekuję.
Staruszka Synhia broni mnie przed całym światem , tak jak Ciebie kiedyś.
Przepraszam wszystkie osoby , które chwyciła swoimi bezzębnymi dziąsłami.
Rozkleiłam się