Doddy, ja tam nie chcę być czarownicą ale wiesz jak to w życiu bywa - teraz się smiejesz a jak dostaniesz rachunek to ..... już nie będzie tak śmiesznie :diabloti:
Pestka - cały szacunek należy się Doddy , nie mnie , to ona się psami zajmowała , ja tylko w przelocie wpadłam , to ona szukała domków i to ona wierzyła, że się znajdą. Ja tylko pomogłam w sfinansowaniu leczenia suniek.
Doddy - znowu się czegoś od Ciebie nauczyłam i bardzo za to dziękuję. :loveu:
Zamościanki mam nadzieję , że poinformowałyście Pana Kierownika, ze jednak to była dobra decyzja . Pozdrawiam Go serdecznie .