Dlatego sytuacja mnie martwi, bo nie wydaje mi się, by pani faktycznie zaczęła z psem pracować.
W schronisku dostanie jeść raz dziennie, jak jej nie zagryzą i nie padnie z powodu wirusówek, to zostanie tam do końca życia, bo przecież nikt nie będzie chciał wycofanego psa.