a nic mi nie mów, dosłownie pare dni wcześniej byliśmy u weta po nowe leki, mówił, że ok, tylko jak zaczną się wymioty/brak apetytu/obrzęki łap/apatia to zbliża się koniec.
A u niego dosłownie w jeden dzień łapa była 3-krtonie większa niż druga, nie chciał jeść , wychodzić, troche jak podpity siedział. Już byłam prawie pewna że czas się żegnać i że Bazyl zostanie sierotą :(
a cwaniak na drugi dzień zwrot o 360 stopni. na szczęście :) :multi: