Witam serdecznie właścicieli bolończyków :lol: Zmieniałam system i nie umiem się zalogować na "Gosia&Luka", więc od dziś będę "Gosia_z_Luką" :wink:
Aga, najwięcej dowiesz się o mojej Luce z forum Lukrowych: [url]www.lukrowi.pl/forum[/url] - jesteśmy tam z białą stałymi bywalczyniami. Luce robię notorycznie zdjęcia, więc zapraszamy do galerii: [url]http://www.lukrowi.pl/galeria/?p=1&_id_p=367[/url] ! Luka w listopadzie skończyła już 3 latka. Jako sceniak była bardzo aktywna, teraz troszkę się uspokoiła. Dostosowuje się do trybu zycia - lubi spać na kanapie, ale jest też zawsze gotowa na długi spacer. KOCHA morze i piasek, lubi pływać, jest zawziętym aporterem :lol: Umie sporo sztuczek - przybija piątkę, robi zdechł pies, zamyka szafki kuchenne na komendę, rozróżnia parę zabawek z nazwy, robi slalom między nogami, czasami sobie "gadamy" - wydaje niesamowite odgłosy 8)
Co do samych sceniacka - pierwsza rada, jaką moge Ci dać - nie rozpieszczać! Wiem, że to baaaaardzo trudne, ale zapewniam, że piękniejszy widok od rozpuszczonego, włażącego na głowę właścicielom bolończyka jest bolończyk dobrze wychowany - znający komedy i posłuszny. Uczcie małą już teraz siad, leżeć, daj łapę - to szalenie inteligentne psiska, łapią w lot, czego od nich oczekujesz, a nauka sprawia im ogromną przyjemność, dlatego polecam szkolenie bolończyka :D Wzmacnia to również więź p-dzy Tobą, a pieskem!
Po drugie - nie rozmnażać :D Moja Luka niestety też nie ma rodowodu, teraz żałuję, bo chciałabym wystawiać. Ale hodowlą niech zajmą się hodowcy zrzeszeni w ZK. Idealnym rozwiązaniem jest właśnie sterylizacja (sterylka Luki jest kwestią paru miesięcy).
Bolończyki są fantastyczne - zgadzam się z w tym z Tobą, jakżeby inaczej :lol: Moja Luka też nie linieje, ale okresowo wyłażą z niej minimalne ilości takiego "puszku". No ale to naprawdę baaaaardzo niewiele - jeśli szczotkujesz psa codziennie nie będzie żadnego problemu.
Absolutnie nie pozwól na to, żeby mała zaczęła wybrzydzać przy jedzeniu!! 8) Stworzysz sobie małego terrorystę, który na przykład nie tknie niczego oprócz smażonej wątróbki 8) Jeśli dziewczyna któregoś dnia "wypnie się" na swój obiad, zabierz go i zaczekaj do następnej pory karmienia. Nic nie dodawaj, nie zmieniaj żarełka. Nie daj się zwieść tym słodkim oczkom! :lol:
Jeszcze parę słów donośnie zostawania samemu pod Waszą nieobecność. Lukę przyzwyczajałam do tego już od pierwszych dni w naszym domu. Początkowo zotawiałam ją dosłownie na 2-3 sekundy w pokoju. Po prostu w pewnym momencie wychodziłam, zamykałam za soba drzwi i jeśli Luka piszczała, czekałam aż choć na sekundę ucichnie i wtedy wchodziłam i nagradzałam smakołykiem. Stopniowo przedłużałam czas do 5 minut. Jeśli biała choć na chwileczkę zamilkła - wchodziłam i smakołyk. Potem zaczęłam wychodzić z domu na chwilę (alecały czas Luka zostwała zamknięta TYLKO W 1, tym samym pokoju - to był jej "azyl", czuła się tam bezpieczniej, niż gdyby musiała siedzić sama mając do dyspozycji cały dm. Teraz oczywiście zostaje "na pokojach", ale do tego też przyzwyczajałam ją małymi kroczkami.
I na razie nie przesadzajcie z zabieraniem jej wszędzie. Oczywiście trzeba małą socjalizować, ale niech zostaje sama CODZIENNIE choć na 10-15 minut. To jej nie zaszkodzi :wink: a nauczy się, że Wy zawsze wrócicie i nie ma o co robić szumu.
Aha, jeszcze jedno - wychodząc z domu NIE żegnajcie się z sunią! Najlepiej szykując się do wyjścia wogóle nie zwracajcie na nią uwagi. Ubierz się bez słowa, potem tylko rzuć "zostań" i wyjdź. Twoje wyjście z domu ma być czymś normalnym. Jak wrócisz - podobnie. WIem, że to bardzo trudne, ale nie witaj się z psiną. Nie zwracaj uwagi na jej skoki powitalne - najpierw masz się rozebrać, zdąć buty. Jeśli sunia się uspokoi - możecie zacząć harce powitalne. Ale dopiero wtedy, gdy usiądzie na dupce. :wink: Z biegiem czasu, jak mał będzie zostawała w domu bez szemrania, możesz zrezygnować z oschłych powitań, ale oschłe pożegnania powinny Wam wejść w krew. :lol:
Wiesz, ja o bolończyku mogę nawijać godzinami :wink: ale na dziś już chyba starczy. 8)