Musze się Wam czymś pochwalic. Dzisiaj przekonałam sie że mój Gizmo nie jest tylko psem ozdobnym ale także myśliwskim. Na porannym spacerku nagle coś zwęszył. Zaczął mnie ciągnąć w największy śnieg /co żadko mu się zdarza, woli chodzić po ścieżkach/ i nagle na skarpie przystanął, cichutko stanął słupka i zagląda w dół. Podchodzę i co widzę na dole piękny rudy lis wącha sobie krzaczki. Gizmol nadal cichuteńko stoi na dwóch nogach i obserwuje. Nawet nie zapiszczał, /jakby to był pies lub kot to wyłby jak wariat/Po chwili dopiero lisior nas zobaczył i dał nura w gęste zarośla.