o jesu ...
Ale juz potrafie sie cieszyc z jego szczescia :) Bo nabrałam juz pewnosci ze jest mu dobrze i jest kochany :)
U nas Aga na poczatku tez nic nie jadł, no moze jedynie miesko w czystej postaci, ale bardzo mało, z kazdym jednak dniem jadł coraz wiecej, a na koncu to juz żebrał :)
Ciesze sie tak, ze az mi łzy do oczu napływaja....
Nie moge sie doczekac pierwszego zdjęcia, chyba wtedy całkiem popłyne...:)
alez bym go posmerała po tym mięciutkim futerku.....