Mój Joker też nie uskarża się jak go coś boli. Jakieś dwa m-ce temu też zerwał sobie kawałek pazura. Okropnie to wyglądało, ale kałuży krwi nie było. Ciągle coś sobie robi na "wyczynowych" spacerach :evil: i nauczyłam się, że zawsze po takich wyjściach muszę go oglądać i obmacywać, bo sam mi tego nie zakomunikuje. Tylko raz się uskarżał na ból po zastrzykach....chociaż mój TZ śmieje się, że brał mnie na litość, aby wleźć na łóżko i być masowanym w tym miejscu :lol:
Rafik, życze szybkiego powrotu do zdrowia dla Mach'a :)