-
Posts
910 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by deszczowa
-
ok dizś sunia będize miała robione badania krwi, jeżeli będą w porządku to może uda się podac jej leki antydepresyjne
-
dzisiejsza relacja Pana Doktora Jankowskiego: sunia wyła całą noc, jest bardzo zestresowana, zauważono, że nic nie pije, wywraca miskę z wodą i nie chce pić... Dostała sedalin, ale słabo pomaga... Nie chce wychodzić na dwór...Dziś sama spróbuję z nią wyjść, może stresują ją fartuchy, może ze mną się uda (oczywiście w kagańcu). Co myślicie? dziś wieczorem otrzymam rachunek za leki, które dostała, więc tutaj wtedy napiszę, ile zapłaciliśmy...
-
Kochani, sunia ma oczyszczoną ranę - wygląda to dobrze. Niestety, lekarz powiedział, że jest "trudna obsługowo", co oznacza, że się boi, warczy, nie daje zdjąć kagańca, nie je i nie pije. :cry: Dostaje stosowne leki. Właśnie dziś otrzyma również środki na uspokojenie i coś na pobudzenie apetytu, choć to nie jest łatwe. Dostanie też kroplówkę. Lekarz ppowiedział, że resocjalizacja jest w takich warunkach niemożliwa. ale to sami wiemy :cry: Jutro rano mam dzwonić, co się udało zrobić. Dziś Pan doktor M. Jankowski ma dyżur i będzie nad sunią czuwał... Za leczenie nie weźmie nic, policzy tylko koszty leków. Nie powiedział, jeszcze ile, ale mam być spokojna. to znaczy, że zgromadzonych dzięki Wam środkó na razie wystraczy. Chyba że dla Gai lepszy byłby w tym momencie hotel albo dom zastępczy... Nie chcę dopuścić do ostatecznego rozwiązania...W schronisku nikt jej nie będzie trzymał ani tym bardizej nad nią pracował.... :cry: Dziękuję Wam za wpłaty, jeszcze nei miałam czasu sprawdzić konta, ale już dziękuję. O kilku wpłatach wiem, o kilku już pisałam. Iza - wielkie dzięki, że część pieniędzy uzyskanych od ludzi na Filipa przeznaczyłaś na Gaję :P Oby jej się udało :-? Dziś dzwoniono do mnie z Faktu. Są zainteresowani. Mam nadzieję, że jutro uda im się przyjechać do lecznicy i zrobić suni zdjęcia. Szczeniaki przywiozę, bo i tak mają jechać na odrobaczanie. Trzymajmy kciuki! ps. Mój Bari zachowuje się jak prawdziwy ojciec - zagania szczeniorki na środek pokoju, a jak zasnęły, położył się w pewnej oległości i czuwał. Jestem z niego dumna!!!
-
Ojej, przepraszam, już podaję. :oops: Się nazywam Iwona Sznitko.
-
a teraz coś przyjemniejszego - prezentacja maleństw :D (zdjęcia robione wczoraj) Po lewej Strzałka (ma białą strzałkę na nosku i czółku), po prawej Bambi (najgrubsza sunieczka) [img]http://upload.miau.pl/1/11607.jpg[/img] Strzałka [img]http://upload.miau.pl/1/11608.jpg[/img] [img]http://upload.miau.pl/1/11611.jpg[/img] Beza [img]http://upload.miau.pl/1/11609.jpg[/img] Pysia (bo ma białą plamkę na nosku) [img]http://upload.miau.pl/1/11610.jpg[/img] Po lewej Beza, po prawej Pysia: [img]http://upload.miau.pl/1/11612.jpg[/img] Beza i Łapka (ma białe skarpetki na tylnych łapkach, czego tu nie widać) [img]http://upload.miau.pl/1/11613.jpg[/img] Wszystkie siostrzyczki: Beza, Strzałka, Bambi, Łapka i Pysia [img]http://upload.miau.pl/1/11614.jpg[/img] Beza - śpi, kiedy inne sunie się bawią i rozrabia, kiedy wszystkie śpią :wink: Najodwazniejsza - zapuszcza się najdalej po mieszkaniu, odważnie idzie do mojego psa. Strzałka - to ta mała pierdółeczka, znaleziona przez weta na samym końcu. O mały włos.... Ale jest. Jest stonowana, słodka i cichutka. Nie wadiz nikomu. Bambi - najgrubsza z czarnych szczeniorków. Zabawowa kluseczka. Łapka - szczeka i ucieka Pysia - delikatna, lubi się przewracać na plecki podpisano: dumna zastępcza mama :P :roll:
-
dzięki za wszelkie cenne uwagi - skrupilatnie o wszystko się wypytam lekarza. Podaję na razie mój numer konta i jeżeli ktoś mi zaufa, to proszę o wplaty na nie z pdoaniem, od kogo jest datek (najlepiej jeszcze z nikiem dgm) oraz z dopiskiem: na leczenie suni ON-ka lub podobnym. [size=6][b]PKO BP S.A IV O/WARSZAWA 31102010420000840200928119[/b][/size] Ze wszystkich włat skrupulatnie się rozliczę na forum oraz indywidualnie. W imieniu suni serdeczne dzięki!!!
-
dziewczyny dały mi kasę do łapki, jak pojechałyśmy do suni do lecznicy... numer konta na pewno dziś podam, wielkie dzięki za wszystko.... zapytam się, czy pokazanie szczeniaków w pewnej odległości lub przez kraty jej pomoże :cry:
-
Szczeniorki tylko raz w nocy potrzebowały mamy, a tak smacznie spały. Dziś w godzinach mojej pracy przyjdzie do nich mamka - wszystko ma wytłumaczone i przygotowane. Jedzonko od Tajdzi smakuje im wyśmienicie, dostają też trilac od cioci Katcherine. Katcherine i Dodi - dzięki za kaskę (80 i 100 zł), dzięki wszystkim za obiecane wsparcie finansowe. Na razie tyle możemy zrobić. :cry: Maluszki jutro jadą na odrobaczenie. Niestety, do mamy wejść nie mogą. Mleko skażone, a mama przerażona :cry:
-
rana u suni została oczyszczona, sznurek zdjęty, dstaje entybiotyki i wszelkie niezbędne rzeczy... po jednym dniu obytu w lecznicy diagnozy co do tego czy wyjdzie z tego nie ma... sunia jest bardzo przerażona, bardzo...siedzi w kagańcu.... boszsz, jaką ona musi czuć panikę, ciągle cierpi, ciągle... :cry: Jutro wieczorem będę rozmawaiła o pieniądzach i dalszych perspektywach wyleczenia tego dzielnego psa :cry:
-
przerwę mam :wink: , więc szybko piszę. Dziękujemy wszystkim za pomoc, naprawdę!!! :angel: Zadzwoniłam do Faktu - jeżeli ich ta sprawa bezmózgowości ludzkiej i braku pomocy gminy zainteresuje, oddzwonią do mnie jutro... Zaraz przyjeżdża ciocia Tajdzi powtórnie, z jedzonkiem ugotowanym dla maluchów - dzięki, dzięki, bo moje się kończy!!! Potem jedziemy do mamy maluchów i mam nadzieję wiedzieć już więcej... Maluchy okrągłe i zadowolone :wink: I ciągle jest ich pięć - żadna nie zwiała :lol: Prawdopodobny ojciec to czarny pies wzrosu suni, kudłaty...Więc szceniaki wyrosna mniej więcej takie. Do adopcji zapraszamy - ale łańcuch i buda wykluczone!!!
-
mam przerwę w pracy mamy :wink: więc piszę szybciutko: dziękujemy za słowa wsparcia i za chęć pomocy. Bardzo, bardoz się przyda!!! Oczywiście, sunię postaram się zatrzymać w lecznicy jak najdłużej, ale już po 5 dniach jej stan powinien się na tyle ustabilizować, że jeśli znajdzie się ktoś dobry i zechce ją adoptować i pielęgnować,, to będzie można. Rany suni aż tak bardoz nie widać, ale przyjrzyjcie się tymz djęciom - to co wydaje się czerwoną szeroką obróżką jest żywym mięsem, w któy wciśnięty jest wrośnięty sznurek!!! :evil: :cry: Szczeniaczki już podjadły i zaczynają brykać. Są słodkie i kochane. Bari się pogodził z tą inwazją. Mój TZ sam po nie przyjechał :wink: Zrobiłam mu za to dobrą kolację i chodzę jak wokół jajka. Mojemu psu też nadskakuję :wink: Stąd mam ręce pełne roboty i z przyplywu adrenaliny nie mogę spać.... Spędziłyśmy tam kupę czasu - od 10.00 do 18.00, łacznie z przewiezieniem i zakupami dla maluszków do 20.00... Ale wiecie co? Nie mogłyśmy tej suni tam zostawić...Jak ona patrzyła na te małe.... :cry: Zrezygnowana, bezradna, cierpiąca.... :cry:
-
acha, szczeniaki nadają się do adopcji... sunia też - jak dobrze pójdzie za 5 dni będzie już w lepszej kondycji... Pomóżcie, teraz sytuacja mnie przerosła!!! :cry:
-
zajechaliśmy na miejsce - sunia leżała przed sklepem...zaczęłyśmy ją karmić, w mięsie środki uspokajające... szyja w fatalnym stanie - cienki sznurek, a z obu stron zgniłe śmierdzące mięso...sutki nabrzmiałe...ale gdzie szczeniaki.... sunia zaczęła się chwiać, położyła się, ale ciagle była czujna...nie zasnęła...podobno już tak miejscowi próbowali...do nikgo nie podchodzi...mówiono, że padło podejrzenie, że ona dusi komuś kury, więc ją bili widałami...przeganiali... Kasiek pojechała do miejscowego weta, nie chciał przyjechać i pomóc...obdzwoniłyśmy tysiąc lecznic...nikt nie miał czasu...i w końcu moja kochana lecznica zgodziła się... w tymc zasie sunia zaczęła gdzieś iść...przedzierałyśmy się za nią, ale ona była czujna, rozglądała się, czy nikt za nią nie idzie...wiedziałyśmy - idzie do małych... wlazła do stodoły...weszłyśmy za nią, a tam małe ogonki...pozwoliła podejść, jednak małe się bały i były zbyt blisko...czekałayśmy na zewnątrz, aż sunia wyjdzie. Znalazłyśmy 4 szczeniaki. Sunia poszła za nami pod sklep, wet miał przyjechać za 2 godziny...Nęcona szczeniakami sunia została pod sklepem, ale pod koniec poszła...do stodoły...pilnowaliśmy jej...wet przyjechał i w stodole strzelił do niej (ale nie z karabinu, tylko takiej specjalnej lufki). My pilnowaliśmy drzwi. Wet zauważył piątego szczeniaka. Gdy wyniósł sunię, my jeszcze grzebałyśmy w sianie. 5 szczeniaków jest u mnie. sunia w "mojej" lecznicy. Najpier o suni. To owczarek niemiecki - podobno ktoś przywiózł ją tu z Warszawy albo przywiązał w lesie do drzewa, co jest tam nagminne...Podobno się z tego wyliże, rana jest paskudna i robota bedzie ciężka... Kochani, w związku z tym potrzebne są pieniądze na jej leczenie...Ja, Kasiek i Chrupek zapłaciłyśmy za przyjazd weta 200 zł. Pobyt w lecznicy jest za darmo, ale leczenie niestety już nie. Jeżeli ktoś mógłby pomóc ratować tędzielną matkę, pdoam w poniedziałek konto lecznicy. Ten pies jest piękny i taki dzielny, że zasłużył na nagrodę, nieprawda? :cry: Szczeniaki - wszystkie sunie, cztwry czarne i jedna beżowa. Mają 5 tygodni, mam nadzieję, że sporostam zadaniu karmienia i opieki. Jeżeli nie będę prosić o pomoc. Są zdrowe i w dobrej kondycji. Mama o nie bardzo dbała, jestem pełna podziwu. Teraz się najadły i smacznie śpią. :cry: Pomocy!!! ps. zdjęcia potem wklei Maw, bo ja nie mam czasu jako zastępcza mama :oops: Zdięcia suni są spod sklepu, szczeniaki obfotografowane cztery w samochodzie Kasiek. ufff, to był ciężki dzień :cry:
-
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
Przy okazji odwiedzin u Romeczka, a od wczoraj także u Dori, od dwóch dni spotykam Koksika i całą jego wspaniałą Rodzinkę, która bierze urlopy i pędiz z centrum miasta do tej lecznicy, bo tu Koksik się leczył i miał operację na łapkę :D Koksik obecnie ma lekką anemię i podwyższony mocznik. Wczoraj wyglądało to paskudnie, dziś jest znaczna poprawa, ufff :D Duż zdówka Koksiku, który jesteś tak szczęśliwy, że już mnie nie pamiętasz :wink: :lol: Jest błyszczący i puchaty, kocha swoją sunię Bezę (cztery razy większą od niego :wink: ) i broni jej przed innymi psami, nawet przed Romeczkiem :wink: Taki kochany psiak, że nie mam słów!!! I dla jego Wspaniałych Opiekunów nie mam słów uznania, przesyłam im tysiące najlepszych myśli :P :angel: -
wiem, przerabiałam to... zostałam przeszkolona, co robić, a w razie czego dobry mój pan doktor zawsze przeprowadzi konsultację telefoniczną...
-
mam stosowną strzykawkę z żelem po Romusiu i dysponuję swoją osobą... musimy tam jechać!!! Ktoś suni zrobił krzywdę!!! :cry: :evil:
-
Irokez znaleziony w Kampinosie-ma nowy dom
deszczowa replied to eurydyka's topic in Już w nowym domu
uchuchu!!! ale się uśmiałam :mdrmed: nagroda i fanfary dla takich gwiazd :Rose: :megagrin: -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
oto dzisiejsze wieści - Koksik zachorował na brzunio, ale już mu jest lepiej, jest leczony i jeździ na kontrole - to pewnie z tego szczęścia i zmiany dietki, biedactwo nierpzyzwyczajone do dobrego życia :wink: Oto pierwsze zdjęcia Koksika w jego nowym szczęśliwym życiu: Na pierwszym spacerze nad Wisłą [img]http://upload.miau.pl/1/9798.jpg[/img] Cała menażeria w komplecie :lol: [img]http://upload.miau.pl/1/9802.jpg[/img] Zaloty 8) [img]http://upload.miau.pl/1/9804.jpg[/img] Jestem baaardzo zmęczony :sleep: [img]http://upload.miau.pl/1/9805.jpg[/img] -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
z cyklu "jak udowodnić, że Koksik to cudowna kulka słodka :wink: " "[i]donosimy, że do spania w nocy najlepsze jest łóżko - najlepiej zaludnione, zabawki są nudne, kiedy można jęczeć do kotów, bo one nie chcą się z nami bawić, mamy moc nowych znajomych i nadal nie możemy zrozumieć, dlaczego niektóre psy pozwalają ludziom na „bez psie” życie i samodzielne chodzenie po parku, poza tym jest nie najgorzej tylko ta paskudna łapka trochę utrudnia nam szaleństwa. Ucałowania, bardzo lubię całować Lord Koks (tak do mnie powiedział jeden pan w parku) Acha i jeszcze pozdrowienia od Ani, Pawła, Bezy, Wojtka i Kaktusa. "[/i] :lol: :lol: :lol: -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
ostatnie niuski od maluszka :lol: Maluszek nazywa się Koks :baby: i rozkochał w sobie całą rodzinę i całe osiedle :D Ten kochany chłopak dziś miał pierwsze szczepionko, a za 3 tygodnie idzie na operację wyjęcia gwoździa z łapeczki. Trzymaj się Koksik 8) Pańcia chce za jednym zamachem pozbawić go męskości, choć Pan się wzdraga przed tak szybkim załatwieniem sprawy :wink: Ale co jedna narkoza to nie dwie 8) Najbardziej bałam się szkód poczynionych w domu, a tu spotkała mnie zupełna niespodzianka: nawet jedna rzecz nie była przesunięta :o Nic, zero szkód, zero bałaganu :o Spryciarz mały się podlizuje :lol: Ja wiem, że Pańcia Koksia znalazła go poprzez dogomanię i się wcale nie chcę podlizywać :wink: pisząc, że to najcudowniejszy dom dla tego pieseczka na świecie :iloveyou: :buzi: Dziękuję - uratowali mu Państwo życie i to małe jeszcze niedotknięte złem serduszko :BIG: Czekam z niecierpliwością na zdjęcia grubaska, który ma mieć małe odchudzanko :wink: -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
się już nie mogę powstrzymać, żeby napisać, że piesek znalazł cudowny domek!!! :D wczoraj został zabrany przez super ludzi :P Przyjechali po maluszka ze swoją piękną dużą białą sunią - łagodną jak nie wiem co :P Maluszek do niej doskoczył radośnie i do zabawy zachęcał :P To był jedyny warunek - żeby psy się dogadały i wygląda na to, ze przyjaźń ich rozkwita, bo już dziś sunia pozwoliła maluchowi zajrzeć do swojej michy :wink: Cała rodzinka zapakowała się do samochodu - sunia do tyłu, maluch na kolanka do Pańci i pojechali... Wieczorem jeszcze Pani zadzwoniła, że podróż przebiegła sprawnie, a maluch jest zadowolony :P Dziś się dowiedziałam, że piesio przychodzi na zawołanie (choć chodzi na smyczy, bo jest z deka szalonym szczeniorkiem :wink: ), że koty, których jest sztuk dwa w domu trzymają się na razie z daleka, a maluch zainteresował się nimi tylko pod względem zabawowym, że siknął raz na skrzynkę do narzędzi :wink: i że poznał już całą rodzinkę łącznie z sąsiadami i wszystkich zachwycił :P Wieczorem dowiem się, jakie straty poniosło mieszkanie podczas nieobecności Państwa w domu - 2 psy i dwa koty - może być ciekawie :lol: a wiecie co jest w tym wszystkim nafajniejsze? A to, że malucha adoptowali ludzie, którzy naprawdę kochają zwierzaki i mają do nich podejście i wiedzą, ze pies to nie pluszak - może na początku poczynić straty, a kocha się go za to, ze jest :P Jestem bardzo szczęśliwa - piesio nie trafi do schroniska :angel: :angel: :angel: -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
właśnie otrzymałam informację, że piesek już nie moze być dłuzej trzymany w lecznicy - góra dwa, trzy dni :cry: bardzo rozpacza siedząc w boksie, uwielbia spacery i tulenie się do człowieka, a zwyczajnie nie ma tam dla niego za dużo czasu...i są inni pacjenci szpitalika.... :cry: zaraz mi serce pęknie... :cry: -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
dzięki maw... wczoraj oglądali (oglądali, bo nie pzowoliłam zabrać psiaka beze mnie) go ludzie z jabłonnej...napalili się...dziś go chcieli adoptować....i zadzownili, że po niego jadą, ale czy piesek sika w domu i czy umie chodzić bez smyczy :o "oczywiście, że sika i oczywiście, że go uczyłam, ale gwarancji nie ma...taaaak, możę Państwu trochę zdemolować mieskzanie, więc jescze proszę się zastanowić....nie umie bez smyczy, jak ma umieć, jak nie wie, do kogo biec :evil: " już nie zadzownili.... Czekamy na wyrozumiały dom dla biednego kochanego słodziaka :cry: -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
deszczowa replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
dziś do niego jadę....może uda mi się zrobić nowe zdjęcia... jest bardzo kochany...jak go ostatnio po spacerku wprowadzałam do boksu, to na środku szpitalika leżał duży kudłacz po jakimś zabiegu, a ten maluch niefrasobliwie przegramolił się przez niego i polazł dalej, czym mnie zwruszył do głębi :cry: a potem rzucił się na kraty zamykanego boksu... taka kulka słodka :cry: -
Irokez znaleziony w Kampinosie-ma nowy dom
deszczowa replied to eurydyka's topic in Już w nowym domu
poważny z niego chłopak :wink: :angel: