w zasadzie dziewczyny macie racje... oczywiście chodzi o kupowanie lub raczej nie kupowanie psów od handlarzy, tylko... te szczeniaki już są... i jak myślicie co z nimi się stanie w momencie jak nie znajdą nabywców? Szkoda, ze nie mam zdjęc Borysa w momencie jak go przygarnęłam ale popracujcie wyobraźnią i zobaczcie ok 1,5 rocznego psa, który spędził przynajmniej 1 rok (tyle wiem na pewno) na 1m łańcuchu wrośniętym w szyję, sierść cała w kołtunach (dlatego był ogolony) skóra wyżarta przez pchły, zarobaczony, uszy w potwornych liszjach i zaropiałe oczy. Karmiony od przypadku kaszą z wodą a regularnie kopany i bity bo szczeka... albo nie szczeka... to nie miało znaczenia. Borys miał szczęście bo trafił na dobrą kobietę, która wykupiła go z rąk oprawcy w momencie jak powiesił go na drzewie.... ale inne? Ile z tych szczeniaków właśnie tak trafi?
jestem daleka do namawiania kogokolwiek na taki zakup na krupówkach ale sama nie wiem... co ja bym zrobiła widząc takie szczenię.... po prostu nie wiem... i prosze nie miejcie mi tego za złe.... czasem serce bierze góre nad rozumem...
Popatrzcie w te oczy...