Uff, dojechałam dziś do końca tej smutnej opowieści :x
Przykre to jest bardzo co sie stało, ale rozumiem rozgoryczenie obydwóch stron :-?
Sama mam trzy psy po przejściach i właśnie zapytałam męża, co by zrobił gdyby Cezar mnie pogryzł. - odpowiedz nie nadaje sie do zacytowania :-? Więc po części rozumiem nowych właścicieli, ale cały czas gnębi mnie jedna rzecz- ta adopcja nie była zapięta na ostatni guzik :-?
-Za każdym razem kiedy my adoptowaliśmy psa dyskutowaliśmy z byłymi opiekunami na temat co będzie jeśli nasz nowy domownik nie będzie sie zgadzał z resztą stada lub wynikną inne problemy. W przypadku Emi mam umowe ze schroniska, ze musze ją w takim wypadku oddać, w przypadku Czangi która jest z hodowli [hodowca wyciągnął ją z schroniska] też mam umowe ,że jeśli coś będzie nie tak musze ją odwieżć i to on zadecyduje co dalej. Cezar natomiast był u nas przez tydzień na próbe i dopiero potem kiedy byliśmy pewni,że zgadza sie z resztą podpisaliśmy umowe kupna i dostaliśmy jego papiery.
Dlaczego Wy o tym nie pomyśleliście??? :o Sprawa byłaby prosta, i wtedy można by oskarżać właścicieli,że złamali umowe.A tak??Może czuli sie bezradni..No i emocje też zrobiły swoje :x
Rozumie tu żal wszystkich, ale to co robisz Julka bulka to jest ochydne :x
wredne i mściwe :-? Uczepiłaś sie tych szczepień jak rzep psiego ogona :-?