sylwia72
Members-
Posts
100 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sylwia72
-
nadzieja jest jak pokarm dla stroskanej duszy .... ja też bardzo ufałam lekarzom, że mój bunio z tego wyjdzie ... denerwowałam się bardzo gdy ktoś odbierał mi nadzieję mówiąc, że to NIEULECZALNE .... złościłam się, że mówiąc tak opierają się tylko i wyłącznie na swoim doświadczeniu, a mój pies jest inny ... ja kocham swojego psa jak nikt na świecie .... mój pies jest wyjątkowy ... skoro ja go kocham i tak o niego walczę to nikt "na górze" nie pozwoli mu zrobić krzywdy .... zdarzy się jakiś cud i On jako jedyny z tego wyjdzie .... będzie pilnował jeszcze wózeczka z dzidziusiem w listopadzie !!! niestety choroba jest nieuleczalna .... nie znam psiaczka, który zostałby wyleczony .... raz jest lepiej raz gorzej ... a wszystkie historie kończą się tak samo, czyli tragicznie :cry: :cry: spytaj swojego lekarza o EPREX .... to lek na anemię ... i dodatkowo odbudowuje hormony, które powinny być normalnie produkowane przez nerki .... i bądź silna .... bardzo mi smutno ..... :cry:
-
to nie jest mój pierwszy pies, którego pożegnałam ... i doskonale wiem, że wzięcie małego szczeniaka eliminuje smutek, ból i poczucie osamotnienia ... wiem, że gdy po stracie mojego pierwszego dobermanka wzięliśmy następnego szczeniaka (mojego najukochańszego Setunia) w chwili osamotnienia .. świat zaczął się znowu krecić wokół maluszka: siusianie, wymiotki, jedzonko, spacerki, kwarantanna, pieszczoszki ... choć cały czas pamiętałam o moim poprzednim jego obraz zaczął się powoli zacierać ... wiem, że gdy teraz wzięłabym szczeniaczka moje myśli o Setku znowu zaczęłyby się powoli zacierać ... a nie chcę tego ... chcę, żeby w moim sercu było miejsce tylko dla niego ... i jego poprzednika .. a na dodatek boję się, że mogłabym nie pokochać następnego psa, bo Set był dla mnie ideałem ... a wtedy to by była profanacja i zdrada .... i jeszcze wiekszy ból: jak mogłam po KIMŚ tak idealnym liczyć na KOGOŚ ponownie idealnego .... i jak mogłam szukać substytutu tego co było .... ? :cry:
-
ja trzymam sobie w pudełeczku mleczne kiełki bunia :angel: białe mleczne kiełki mojego "syneczka" :) teraz, gdy odbierzesz sunię będzie Ci napewno trochę lżej .. zajmiesz się sikającym, piszczącym szczeniaczkiem .... ... ja jak spojrzę na szczeniaczka dobermana odrazu płaczę, odrazu przypomina mi się mój tłusciutki mruczący, pachnący mleczkiem bobasek i jego pierwsze dni u nas ... to było tak niedawno ...
-
:cry: :cry: :cry: ... Wiola wiesz podziwiam Cię, że masz jeszcze w sobie tyle siły, aby skupić myśli i stworzyć jeszcze historię Akusi ... ja gdy odszedł mój buniuś wyrzuciłam po nim tego samego dnia wszystkie rzeczy ... spojrzenie na wiszącą smycz, kaganiec, czy posłanie było dla mnie tragedią ... ... masz już imię dla nowego szczeniaczka? bedzie to sunia?
-
Wiola Ina ma rację .. masz drugą sunię, o którą musisz dbać i która napewno Cię wspiera .. możesz się przytulić do jej milutkiego, ciepłego futerka ... zawsze Cię ktoś wita z merdającym ogonkiem .... ja mam tylko pluszowego psiaka w łóżku ...
-
Wiola ... ja też będę o Niej pamiętać ... nie piszę nic więcej, bo żadne słowa nie są w stanie oddać mojego smutku ... wiem co teraz czujesz ... ... ja wierzę, że ciało to tylko otoczka, a jest jeszcze niezbadana dusza którą miały nasze najukochańsze psiaczki ... nie wiadomo gdzie jest i jak wygląda ... ale jest .... i kiedyś nie wiadomo kiedy ... nasze dusze połączą się z nimi .... i będzie jak dawniej ... :cry: :cry: :cry:
-
a ja jak sobie przypominam ... jak byłam z moim buniem najukochańszym na ostatnim ... tym stokrotkowym spacerku ... :cry: :cry: :cry: :cry: jak w oczach miał radość i szczęście, że ze mną jest ... a przewracał mi się na tylne łapki ... :cry: :cry: :cry: chwiał mi się na tylnych nóżkach ... :cry: :cry: :cry: aż mi serce pęka ... moja miłość też nic nie pomogła ... nikogo na górze nie obchodziła ... ale przynajmniej nie dałam mu cierpieć .... a On wie, że jest dla mnie całym dobrem, czystością, szczerością, miłością, oddaniem ... ale też prawie nikomu o tym nie mówię Ina ... bo ludzie tego nie rozumieją ... a mąż już powiedział, że chyba odetnie mi dogomanię, bo często miewam sny o Nim ... i płaczę ... a jestem już w 5-tym miesiącu ciąży i muszę dbać o mojego dzidziusia ...
-
:( :( taaak ja też czekałam na cud ... że to nie możliwe, żebym go tak kochała i żeby mi go tak brutalnie odebrano i żebym ja była zmuszona zaakceptować jego śmierć ... a co gorsze, żebym ja musiała dokonać TEGO POTWORNEGO WYBORU .... kochałam go, ale to nic nie pomogło ... w niczym ... każdy jest traktowany sprawiedliwie ... nie ma żadnych wyróżnień ... czy się kogoś kocha, czy nie :( :( śmierć nie wybiera ... bierze po kolei bezwzględnie :( Wiola ... ucałowania mocne dla Was .... tyle razem przeszłyśmy złego .... :cry: :cry: wiem jak się teraz czujesz ... ja dokładnie pamietam 12.05.2004 - najgorszy dzień w moim życiu ... przedtem jeszcze miałam nadzieję .... potem tylko ból i rozpacz ... :cry:
-
Wiola ... jestem z Wami całym serduszkiem ... wiem jak to jest ... :(
-
AM boże jak jak Ci zazdroszczę, że Twojemu psu się udało ... powiedz jak wykryć czy to początek choroby? mój Setuś 12 letni miał 260 mocznika i 6 kreatyniny jak się dowiedzieliśmy ... niestety nie udało się .. mocznik rósł, a on był coraz słabszy ... :( Rita wiesz, ja do tej pory nie wiem jak ja to przetrwałam ... może w tej ciąży jestem bardziej otępiała lub podświadomie wiedziałam, że nie wolno mi przekroczyć pewnego progu rozpaczy, bo mogę poronić ... ale do tej pory potrafię jadąć samochodem pomyśleć o Nim i płakać, albo spojrzę na zdjęcie .. albo wychodzę z łazienki to mam odruch,aby go nie uderzyć w pyszczek, bo często na mnie czekał .... i wiele takich sytuacji ... mam blisko jego zdjęcie .. wybrałam takie gdzie ma radosne ślepia, cały długi jęzor wywalony na wierzch "usmiech od ucha do ucha", a ja leżę za nim z tyłu i go przytulam .... ostatnio prawie codziennie mi się śni ... poprzedni psiunio nie przyśnił mi się przez 12 lat, ani razu .. nie wiem czemu ...
-
AM dzięki ... pytałam z ciekawości .. dla mnie i tak za późno :(
-
Wiola ja też mam taką nadzieję .. pisz jak sunia reaguje :angel:
-
Wiola, a jaka jest nazwa tego preparatu? :angel:
-
Wiola ... czy ja dobrze rozumiem? Bierzesz nowego szczeniaka?
-
ja też potwornie tęsknię ... a do tego miewam bardzo niemiłe sny z powtórką tego co było, a na dodatek urozmaicone jakimiś strasznymi, drastycznymi bzdurami .... Ina czy Ty też miewasz takie sny? bardzo mnie to martwi ... wyczytałam, kiedyś, czy usłyszałam, że jak zmarli sie snią to niedobrze :(
-
tak Wiolu nie można odpuszczać, ale życie i tak nas nie jeden raz jeszcze zaskoczy .... nigdy nie jesteśmy dość perfekcyjnie przygotowani :(
-
... Ina ja uważam, że to nie jest kwestia poddawania, czy walczenia ... to prawda, że nadzieja to ukojenie dla zrozpaczonego serca ... .. walczyć trzeba jednak mądrze ... i obserwować, aby ból i cierpienie tego o kogo walczymy nie były większe ... walka nie jest celem ... celem jest szczęście lub brak cierpienia tego kogo kochamy ... myślę, że poddać się to także zabić w sobie swój wewnętrzny egoizm, strach i tchórzostwo przed utratą tego kogoś ...tak by jemu było lepiej, nawet jeśli dla nas to odejście będzie nie do zniesienia ...
-
nie mam :(( i nigdy nie miałam .. była to lekarka, do której chodziliśmy jeszcze z poprzednim suniem ... przekazywała informacje ustnie ... mielismy do niej zaufanie ... ale jak sobie teraz pomyślę .. to może ona wogóle nie robiła tych badań :(( leczyła setka przez 1-2 miesiące na trzustkę ... robiła różne markery ... bunio sie lepiej czuł ... miał lepszy humorek, przytył ... na koniec zrobiła mu morfologię, powiedziała, że wszystko OK ... ale po miesiącu setek zaczął chudnąć ... nie miał apetytu i ten zapaszek z pysia .... zmienilismy lekarza, zobaczył Setka .. powąchał pyszczek i już się domyslił o co chodzi ... :( powiedział, że jesli jest to o czym on myśli to jest tragicznie .... zrobił buniowi badania no i potwierdziło się ... :( a ja potem czytałam na vet serwisie, że mocznica może być konsekwencją przebytej choroby trzustki ... tylko teraz nie wiem czy ten mocznik mógł tak skoczyć przez 1 miesiąc .. czy bunio wogóle już mógł chorować na trzustkę i mocznicę naraz ... a czemu pytasz czy mam wyniki?
-
wiesz, ale widzę, że nie można psinek uchronić przed tą chorobą .. setuniek miał robioną morfologię 3-4 miesiące temu w związku z tą trzustką .. i lekarka nic sie nie dopatrzyła ... a mówią, żeby robić co roku ..
-
:) ale słodziutka ta Twoja sunia ... widać trzy czarne kropeczki: oczka i nochalek :) ... tak się zastanawiam, czy pozostałe szczeniaki z miotu Akeli też mają problem z nerkami? albo rodzice? dzidzia w brzuszku ostatnio się bardzo rozpycha (rozciąga) ... i nie daje w nocy spać ... ściskamy Was mocno ...
-
u mnie pustka ... oglądałam strony hodowlane dobermanków i oglądałam szczeniaczki ...miesięczne... 2 miesieczne .... ale tylko, żeby sobie przypomnieć jaką niedorajdką słodką był mój bunio ... wczoraj byłam z mężem na zakupach ... musiałam sobie kupić nowe spodnie .. bo stare już zaczynają uciskać mi brzuszek ... a Ty byłaś na wystawie? Setuś wogóle nie chciał jeść ziemniaczków ..:( czy Akela nadal dostaje Eprex? i kroplówki?
-
hej i co u Was? jak zdrowie i samopoczucie? czy Akela je?
-
Wiolu, a Akela nie chce jeść suchego Royala ? mój buniek jadł nawet chetnie .. ale na początku to jadł też puszki .. :( bardzo smakowała mu kapustka młoda ze skwarkami ... może spróbuj ... dodawalismy tam troszkę ziemniaczków (pure) jak zalecił lekarz ... tylko, że ziemniaczki wypluwał..ucałuj Akusię ... dobrz, że nie ma anemii .. bedzie silniejsza ...
-
dobrze ... napisz jak tylko będziesz wiedzieć ...
-
wiele jest złych przykładów o dobkach, bo wychowują je albo nieodpowiedzialni ludzie, albo znerwicowani, albo z chorymi ambicjami posiadania psa obronnego ... a moj pysio mógł zrobić krzywdę jedynie z wielkiej radości jak się cieszył :) jego radość była bardzo żywiołowa ... wiem teraz co czujesz ... ja też bardzo się denerwowałam, a jednocześnie miałam nadzieję, że mój suniek jest taki kochany, że może wydarzy się cud ... może ktoś na górze spowoduje, że On pokona tę chorobę .. tak go przecież wszyscy kochamy, że to niemożliwe, żeby Go nam odebrano ... :cry: tak o niego walczymy .. ja teraz w nocy budzę się i czuję jak mi dziwnie serce wali ... mam jakąś nerwicę ..