próbowałam być atrakcyjna dla psa, wzięłam jej:
-normalne smakołyki
- łaopke kurzą i po koleji wyrywałam jej paluszki
- zabawke do ciągnięcia (sznurki)
Efekt Anata widzi 1-szego psa.. biegnie od razu do niego chce się bawić bo ja się już wczesniej z nią pobawiłam to się rozbrykała. poszlała poszalała, ja ją wołałam miłym głosem, uciekałam, próbowałam zainteresować zabawką, ona po paru minutach jak się troche pobawiła z psem przybiegła do mnie radośnie, dałam jej kawałek łapki i dalej się z nią szarpałam sznurkami.
idzie drugi pies - mniejszy i na smyczy, znowu pobiegła mimo że powiedziałam nie, ja odbiegłam, wołałam zachęcałam do przyjścia olała mnie podeszłam w jej strone przeprosiłam na wszelki wypadek właścicielke psa mówiąc że próbuje zainteresować psa swoją osobą, zaczęła się śmiać :) Pani poszła Anata za nią , a właściwie za jej psem, szalała i uciekała.. ja ją nadal wołałam, w końcu Anatka przybiegła dałam jej kolejną część łapki i się z nią szarpałam, przerwała na chwilę i patrzyła jak te 2 psy się oddalały, ale nie pobiegła, zachęcona przeze mnie zabawą, bawiła się ZE MNĄ. Może za którymś razem nie pobiegnie za psem, niestety woda w kałuży jest zdecydowania atrakcyjniejsza ode mnie i nie wiem czy kiedyś uda mi się przewyższyć jej atrakcyjność w szczególności wtedy kiedy Anatka jest spragniona po zabawie..
Wracając do domu ja uciekałam a ona próbowała mnie gonić, ale tyle kałuż było po drodze, że się nie dało tak szybko, ale tylko liznęła i biegła do następnej.. :p
Ja moge z siebie robić kretyna dla Anatki, ale niektórym właścicielą innych psów może to się nie podobać. Ostatnio spotkałam się z czymś takim, że mój pies bawił się z owczarkiem niemieckim, na polance pieskiej. Nagle wyłoniła się zza horyzontu pani ze smyczą jej sunia była tylko w obroży i szła za panią (nie na smyczy) moja podbiegła radośnie do pani żeby się przywitać (ale nie skakała, ani nie wydała zadnego dźwięku - widać było że w czysto przyjacielskich kontaktach podbiegła) a ta pani zaczęła ją bić tą smyczą którą miała w ręku, Anata żeby nie psuć sobie humorku odeszła i wróciła do zabawy ze znajomym pieskiem.
Ja powiedziałam tej pani że moja nic nie zrobi, że nie jest agresywna, że chciała się bawić, a ta mi mówi, że jej może zaatakować. Ale uderzyła mojego psa a nie swojego psa...