Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. [quote name='chantal11']Owczarnia napisała ze pies choruje od 1,5roku. Suchą karmę je cały czas. Czy to czasem nie ma jakiegoś związku? Co powiedziala wetka? Jaka mogła być przyczyna? Zreszta nie wiadomo zapewne jaka. Czytałam gdzies kiedyś ze żywienie psa tylko sucha jest na dłuzsza metę niedobre. Poszukam tego gdzies w necie. Ja rowniez posiadam sucha, ale tylko i wyłacznie kupuję Royal Cannin dla yorków. Innej nigdy w zyciu bym nie kupiła. Wet mi taka polecił wiec od poczatku kupuję. Mysle, że dobrze karmie swego psa. Aczkolwiek nie wiem czy ma dobrze zbilansowana diete, dodaje mu jednak codziennie witaminy z minerałami do jedzenia. I kropelke oleju winogronowego.[/quote] Oj, nie ma to jak detektywistyczna żyłka...:evil_lol: Owczarnia napisała, że 1,5 roku temu (około) [B]wykryto[/B] u Fuzlaka kamicę. Nie wymagam żeby ktokolwiek pamiętał moje posty tutaj sprzed półtora roku, ale w kilku ostatnich wyraźnie o tym pisałam, że późno wykryta, i że [B]tylko dzięki temu, że jadł stale suche[/B], a nie "ludzkie", jego nerki wyglądają jako tako. Późno wykryte, też pisałam, dlatego że niestety nie od razu trafiliśmy do naszej doktór. Wracając do sedna: kamica nerek to choroba [B]wrodzona i dziedziczna. [/B]Objawy - teraz to wiem - miał od maleńkości. Ale niestety, kolejni weci - też o tym pisałam - leczyli tylko te objawy, nie umiejąc lub nie chcąc dociekać przyczyny. Btw, Fuzlak jadł właśnie Royal Canin dla yorków do momentu, kiedy przeszedł na "Urinary" (też Royal Canin) dla nerkowców. W temacie witamin proponowałabym nie przesadzać i skonsultować z wetem. Można zrobić więcej szkody niż pożytku nieprzemyślanym podawaniem preperatów witaminowych. [B]Aya [/B]Widać dostałaś zły kubeczek :shake:... Powinno być mini junior, jeśli taką dajesz karmę. [B]Berek [/B]To wszystko jest oczywiście bardzo poruszające, ale co ma właściwie na celu udowodnić?... Zaraz można poszukać czegoś o okrutnym losie kurczaków, lub krówek czy świnek, które zarżnięto abyś Ty mogła podać je swojemu psu... Nie rozumiem. Jestem całym sercem za poprawieniem losu zwierząt, za wprowadzeniem całkowitego zakazu uprawiania bezmyślnego okrucieństwa, prawa do humanitarnej śmierci, sankcji, kontroli i tak dalej. Ale tu rozmawiamy o żywieniu, chyba że ja czegoś nie rozumiem?...
  2. [quote name='JustynaT']To może jeszcze tak założymy hodowle ludzi. Bo przeciez rozmnażają się na potęgę alkoholicy i ludzie niepełnosprawni. Ich dzieci to też nie najlepsze geny. Może wybierzemy najintelgentnieszych, najzdrowszych i najbogatszych ludzi niech się za nas rozmnażają. A wobec reszty zastosować holocaust. Wiecie jakie piękne byłoby życie? Wszyscy piękni, zdrowi, inteligentni i bogaci!!!!!! P.S. Absolunie nie mam nic do niepełnosprawnych, są takimi samymi ludzmi jak my wszyscy, chciałam tylko dać przykład głupoty i zachłanności tzn Hodowców. Piszesz straszliwe bzdury. Nawet nie wiem jak się do tego ustosunkować, po prostu ręce opadają przy takiej "argumentacji"... Nie zauważyłaś takiego "drobnego" faktu, że zwierzęta są zdane na ludzi? Że ludzie rozmnażając je powinni mieć pełną świadomość odpowiedzialności, jaką na siebie biorą? Że słowo hodowla z definicji oznacza 1. planową opiekę nad wzrostem i rozwojem zwierząt lub roślin; też: zwierzęta lub rośliny będące pod taką opieką 2. wiedzę o doskonaleniu dziedzicznych cech hodowanych zwierząt lub roślin? Zwróć uwagę na słowa opieka i wiedza. Nie bez kozery ludzie "mają dzieci", a nie "rozmnażają się" lub "hodują". Aczkolwiek popieram głosy, które się tu odezwały w sprawie sterylizacji matek płodzących kolejnych mieszkańców domów dziecka.
  3. Ja na to, że u Fuzlaka stwierdzono kamicę zaledwie półtora roku temu. A pies ma cztery lata. I zawsze jadł tylko suche. I co ty na to :evil_lol:?
  4. Wybarwi się ;). Yorki wybarwiają się bardzo długo, czasem kilka lat.
  5. Pedigree to STRASZNE g.... Nie dość, że pies "ile zje, tyle wy...dali" :lol: (czyli zapychacz zwykły, żadnych wartości), to jeszcze z najgorszych możliwych badziewi robione i zapchane chemią w postaci napulchniaczy, czy jak to się tam zwie, barwników, zapachów i wszystkiego. Fuj. Ja rozumiem, że Ty chcesz jak najlepiej. Dlatego z serca radzę: znajdź dobrego weta i z nim ustal dietę dla psiaka :). Ważne, żeby to był wet, który ma pojęcie o specyfice małych ras i zna się na żywieniu, a nie każdy dysponuje rzetelną wiedzą na ten temat.
  6. Iwona :lol: :lol: :lol: Rozumiem. Trochę się zdziwłam na początku :lol:. Puli No tak, generalnie tak, ale to wciąż mało...
  7. Eeee Pedigree Junior? I Ty to nazywasz złotym środkiem?... Ja bym to nazwała "złotym misz-maszem z dodatkiem g..., jakim jest Pedigree Pal", ale to już oczywiście Twoja sprawa. Dobrze by tylko było, żebyś to "wydaje mi się" jeszcze skonsultowała z wetem. Co do spania to mimo najszczerszych chęci Ci nie odpowiem, bo nie pamiętam. Ale raczej dużo.
  8. :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Że co?
  9. A "sio" to takie brzydkie słowo :lol:? Ojej. To pseplasam :lol:. Kochana, nie dość, że wpisujesz się z pytaniem do topicu o czymś kompletnie innym, to jeszcze ciągniesz jakiś bezsensowny offtop. No dajże spokój.
  10. Lothia Ma taki sens, że w razie czego jest to jedyny dowód. I często dość skuteczny straszak. Co do śledzenia piesków: wyobraź sobie, że masz hodowlę. Niedużą nawet. Dwie suczki, powiedzmy, i reproduktora. I z Twojej hodowli wychodzi, dajmy na to, dziesięć piesków rocznie. Dla okrągłego rachunku. Chociaż w przypadku niektórych ras będzie ich nawet i dwadzieścia albo i więcej. Suczki nie zachodzą w ciążę jednocześnie, średnio licząc - znów dla wygody - masz szczenięta co pół roku. Odchowanie, szczepienia, ludzie przychodzą, oglądają, kupują. Jeśli Twoja hodowla ma już jakąś renomę, jest szansa, że szczenięta przyjdą na świat już zamówione, u poważnych nabywców. Ale to niestety wciąż sytuacja mało powszechna. I co? Pieski osiągają dojrzałość płciową po jakimś półtora roku, suczki nie wiem dokładnie kiedy, ale niech będzie, że podobnie. Ty już masz następne mioty w tym czasie, jak sobie wyobrażasz przy trzech psach dużych i kilku małych, dzieciach, normalnej pracy, tak jeździć po całej Polsce i egzekwować od wszystkich owe sterylki?... Nie oszukujmy się, jest wręcz odwrotnie niż mówisz - zdecydowana większość ludzi nie kupuje psa na wystawy. Puli Ha. To byłoby bardzo dobre, tylko jak to wprowadzić i jeszcze żeby ludzie kupowali przy takich "wymaganiach"?... Na Zachodzie pewnie to nikogo by nie zdziwiło, ale u nas?
  11. O Jezu. Następna. Tobie chodzi o psa czy o blembolenie na forum? Jak Ci chodzi o psa, to idź do weterynarza. A jak o blembolenie, to sio z tego tematu do knajpy. Btw, aż przejrzałam swoje posty z całych trzech i pół roku - nigdzie nie znalazłam żadnego, w którym upierałabym się przy zadawaniu bezsensownych pytań z którymi powinno się iść do weterynarza jako jedynej osoby, która się na tym zna. Nawet jeśli na forum jest jakiś weterynarz, na odległość też Ci nic nie poradzi, nie wiem czego oczekujesz.
  12. Jak już mówiłam, to Wind jest specjalistką od tego typu rzeczy ;). Ale ja mogę doradzić Ci następującą rzecz: weź jego szczoteczkę do zębów, najlepiej kup nową i nową pastę o innym smaku niż dotychczas, daj psu niech powącha i się pobawi, poobgryza. Posmaruj ewentualnie czymś pysznym na zachętę. I od tego zacznij. A później stopniowo, niby to w ramach zabawy, próbuj zaglądać mu do paszczy, odsłaniać ząbki, ale nic na siłę. Nagródkuj. A później, kiedy już pozwoli sobie bez oporów zaglądać do tej paszczy, spróbuj mycia. Delikatnie i bez nacisku, powoli. Potrwać to może i dobre kilka tygodni, ale powinno dać skutki. Nagradzanie podczas sytuacji już dla psa stresowej jest bezsensowne. Chodzi o to by wzbudzić w nim dobre skojarzenia z jakąś czynnością, a nie nagradzać go za to, że się boi czy denerwuje. Wtedy już za późno. Trzeba te skojarzenia zmienić.
  13. A możesz podać jakieś konkrety?... Są rzeczy, o które można zapytać/skonsultować na forum, a są takie, z którymi idzie się do weterynarza od razu, bo nie ma co bić piany. Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek biła takową pianę mając możliwość zapytać weterynarza. Zdrowy rozsądek, pochlebiam sobie, nie jest mi rzeczą kompletnie obcą. Skoro widzisz, że Ci nikt nie odpowiada, a tak Cię to męczy, to po cholerę naciskasz tu i zwlekasz zamiast zapytać kompetentnej osoby?
  14. Dlatego, że Fuzlak cierpi na kamicę, w dodatku dość późno wykrytą (niestety, nie od razu trafiłam na naszą obecną panią doktor, a poprzedni weterynarze leczyli tylko objawy, nie rozpoznając właściwej przyczyny). Gdyby jadł domowe jedzenie, jego nerki wyglądałyby znacznie gorzej. Ponieważ zaś był całe życie na bardzo dobrej jakościowo suchej karmie, nie było tak źle. Od momentu rozpoznania dostaje specjalistyczną karmę zapobiegającą tworzeniu się kamienia nerkowego i wspomagającą oczyszczanie owych nerek oraz całego układu moczowego. Żadnym domowym jedzeniem nie byłabym w stanie mu zapewnić czegoś takiego. A dodać należy, że pies jest wykastrowany, co nie pozostaje bez znaczenia - bez specjalnej diety byłby gruby jak beczka.
  15. Ech... Wind by Ci to pięknie wytłumaczyła, ona jest specjalistką od takich rzeczy. Może później wpadnie to skrobnie tu słówko ;). Na razie ja powiem krótko: nie "taki to pies", tylko pańcia leniwus i tyle. Psa trzeba uczyć i przyzwyczajać do mycia zębów, metodą łagodną, opartą na nagradzaniu. Nigdy w życiu nie wolno szarpać, zmuszać, ani nic z tych rzeczy. To ma mu się kojarzyć z przyjemnością. Teraz oczywiście będzie już dużo trudniej, u dorosłego psa, ale cierpliwością i konsekwencją wszystko da się zrobić.
  16. Właśnie że wcale nie odeszliśmy, takie rozmowy zawsze są na miejscu, konstruktywne wnioski tym bardziej. Wytłumaczę Ci to tak: wszystko ok to co pisesz, umowa sporządzona, Ty się nie wywiązujesz, babeczka zabiera Ci psa. To Tobie. Ale jak sobie wyobrażasz że wszyscy hodowcy mieliby dokładnie znać miejsce pobytu "swoich" psów przez całe życie, a w dodatku upilnować wykonania zabiegu?... Dalej, nawet zakładając że wiedzą iż dana osoba nie wywiązała się z umowy, jadą do niej, wystają pod domem, czatują w końcu trafiają. I taka osoba mówi że nie odda, mogą się wypchać swoją umową. I co? Myślisz, że pójdą po policję i policja każe oddać? Muszą normalnie założyć sprawę w sądzie z powództwa cywilnego. A osoba nie przyjdzie na rozprawy. I już, cześć, pozamiatane, kto się będzie u nas czymś takim przejmował (o sądzie teraz mówię)?! Ludzie długów nie mogą ściągnąć, kobiety alimentów, a Ty myślisz że ktoś się będzie uganiał za nierzetelnym kupcem?... Tu leży problem. Nie wspominając już o tym, że taki hodowca musiałby chyba nie pracować, nie spać ani nie jeść, tylko tropić swoje szczeniaki ;).
  17. O Jezu. Jeśli tak Ci to nie daje spokoju, idź do weta i się wypytaj. To naprawdę nie boli.
  18. Spokojnie, Aya ;). Ja mam nie tylko męża, ale i syna trzynastoletniego (pewnie nasza Vici w podobnym wieku i stąd ten oszałamiający poziom wypowiedzi :lol:), a Fuzlak dzięki Bogu cztery lata już sobie bryka tylko na suchej karmie i całe szczęście, bo gdyby nie to, jego nerki byłyby w opłakanym stanie. Myślę, że każdy ma oczy w głowie i umie odróżnić osobę bywającą na tym forum od ponad trzech i pół roku od wyskakującej jak Filip z konopii osóbki z "rewelacjami" i dyskusją na poziomie argumentów o starej pannie, w dodatku w jakimś dziwnym narzeczu ;). A nawet gdyby nie, snu mi to z powiek nie spędzi ;).
  19. [quote name='shih tzu']jasne że mam pieska bez papierów /w typie rasy-kochana sunia/ ale jak to wcześniej zostało już napisane kupiony został w podobno renomowanej hodowli psów rasowych, prowadzonej przez jak to piszecie/niektórzy/ znawcę i miłośnika psów. To właśnie ON sprzedaje takie pieski, ktoś wcześniej napisał że miał już z nim spięcie i co to jest takie małoprawdopodobne? a może ktoś przejedzie sie do Zelowa i zobaczy jak tam są trzymane psy kilku ras po pokojach, śpią na śmierdzących gazetach w prowizorycznych kojcach. Ten wystawca ma swoją stronę internetową - dodam dosyć imponującą. Czy niezrzeszeni mogą zabierać głos - jeśli wy zrzeszeni nie macie pomysłu jak unieszkodliwić zakalca to może warto dopuścić innych Powtórzę po raz setny: to nie jest hodowca. Tylko z nazwy nim pozostaje. [quote name='lothia']ja będę miała tak skonstruowaną umowę,[jeżeli nie wysterylizuję,właścielka ma prawo ją zabrać]czy ona nie jest wiążąca? dodam,że jestem w o tyle komfortowej sytuaci że sterylka jest na jej koszt [choć jest mi troszkę głupio z tego powodu i powiedziałam,że po powrocie do pracy,zwrócę kasę],ale to chyba wyjątek dogomaniacki. Suczka jest za krycie jej pieskiem,dlatego piszę właścielka,choć ma hodowlę. Wiążąca jest, oczywiście. Tylko nie bardzo wiadomo jak z wykonaniem.
  20. [quote name='lothia']ale musicie przyznać , że zdażają się hodowle gdzie jeden miot jest z papieram , a drugi bez[jeżeli suka kryta cieczka w cieczkę, a na to zk nie wydaje zgody].Uprzedzajac ,nie wszystkie hodowle ale zdażają się wśród hodowców takie "kwiatki".Pozatym niestety edukacja naszego społeczeństwa jest marna,często ludzie sprzedaja bez rodowodu tzw.siódmego z miotu i niestety część ludzi się nabiera.Inna sprawa to sprzedawanie niewystawowych psów,które potem są rozmnażane.Do mnie niedługo trafi taka suczka ale jej właścicielka w umowie zaznaczyła że muszę ja wysterylizować i to jest chyba jakieś wyjście? Przeczytaj a takim razie jeszcze raz definicję hodowcy z pierwszych postów. Osoba sprzedająca kryjąca suczkę co pół roku i sprzedająca tym samym co drugi miot na lewo nie jest tak naprawdę hodowcą i powinna zostać jak najszybciej z grona hodowców wykluczona. Zresztą, takie właśnie sankcje są nakładane w przypadku wykrycia wspomnianego przez Ciebie procederu - taki ktoś usuwany jest ze Związku, a co za tym idzie, szczeniaki z jego "hodowli" nie będą mieć metryczek. Właścicielka (hodowca?) suczki, którą kupujesz postąpiła bardzo sensownie - tak powinni robić wszyscy sprzedający niewystawowe (nie mylić z nierodowodowymi!) szczenięta. Niestety, ewentualna możliwość restrykcji wobec osoby, która się nie zastosuje, jest bliska zeru...
  21. Berek ma rację, grunt to nie dopuszczać. Trzonek łyżeczki to może w przypadku yorczka być trochę niedogodne narzędzie, ale paznokciem można próbować jak najbardziej :). Ayu, zacznij od wacika nawiniętego na palec i umaczanego w wodzie z cytrynką. Delikatniusio, powoli, przyzwyczajaj psa. Kiedy będzie mieć stałe zęby, mycie powinno wejść do cotygodniowego rytuału kąpielowego ;).
  22. Mój miał, jako się rzekło, przy okazji kastracji. W sierpniu to było, na samym początku, dwa lata temu. Fuzlak urodził się 28 października, czyli miał wtedy rok i dziewięć miesięcy z maleńkim haczykiem. Kamienia średnio dużo, ale skoro i tak miał narkozę z racji zabiegu, to poprosiłam o wyczyszczenie i ząbków :). Od tamtej pory minęły ponad dwa lata, i nie było potrzeby czyścić ponownie, kamienia troszkę jest, ale malutko i bardziej osad niż typowy kamień, i wet stwierdziła że jeszcze długo nie trzeba będzie czyścić. Ząbki myjemy Petosanem, raz w tygodniu. To znaczy usiłujemy myć, bo Fuz nie przepada za tym i nie ma mowy o dokładnym, sumiennym myciu - ja usiłuję zrobić to jak najdokładniej, a on usiłuje mi jak najdokładniej w tym przeszkodzić :lol:. No, ale jakoś to idzie ;).
  23. [quote name='shih tzu']to do kogo macie pretensje przecież sami piszecie że ktoś kupił psa z papierami od was wielkich hodowców i go rozmnożył. jak się to ma do przepisów które pozwalają na ten proceder. to w takim razie jaki macie wpływ na tych którzy od was kupują szczeniaki??? wystrylizujcie wszystkie kundelki a za kilka lat i tak będą psy bez rodowodu. zmieńcie prawo to osiągniecie swój cel . zawsze zaczyna się od eliminacji przyczyny a nie skutku. wy hodowcy nie sprzedajecie na giełdach. jasne że nie - w domu bez umowy - pieski które nie przeszły badań z wadami lub któryś piesek po....który i tak nie otrzyma rodowodu!!! Suki wasze są kryte dwa razy do roku z czego tylko jeden miot ma papiery. może przynajmniej miejcie odwagę przyznać sie do tego. klapki mają ci którzy kurczowo trzymają sie przy swoim i nie dopuszczają do siebie innych rozwiązań, ci którzy doskonale znają ludzi uprawiających handel bez papierów i nic z tym nie robią. prościej najeżdzac na innych i chronić swoich. i kto tu jest chciwy.zawsze będę przeciwna handlowaniu na giełdach i bazarach. jestem za sterylizowaniem ale tylko i wyłącznie w schroniskach!!!!!!!! Mój Boże, a cóż to za stek bzdur? Mówiłam już, skończ z tym "was hodowców", bo wcale nie każdy, kto nie popiera pseudohodowli jest hodowcą. Ja nie jestem, na ten przykład, a też się udzielam w tym wątku i do mnie również to "wy" się odnosi, a nie powinno. Tak więc argument o gnieździe i chciwości bądź uprzejma włożyć pod tramwaj, bo do niczego innego się nie nadaje. I mówił Ci ktoś może, że szafowanie wykrzyknikami bez umiaru powagi ani wymowy Twojemu postowi bynajmniej nie przyda? Bo tak dokładnie jest. Piszesz chaotycznie, wrzeszczysz co chwilę, a zamiast tego lepiej byś się zastanowiła nad tym, co piszesz. Przepisy u nas są takie a nie inne, i ciężko jest wymusić na kimkolwiek aby kupując psa czy kota z hodowli nie rozmnażał go dalej bez papierów. W krajach skandynawskich wprowadzono rozwiązanie według wielu mocno dyskusyjne: każdy kupujący w hodowli zwierzaczka musi się zdeklarować (pisemnie!) czy będzie to pet czy wystawówka. I wszystkie "pety" się kastruje niemal od razu po urodzeniu, jeszcze w hodowli. Rozwiązanie jest dyskusyjne, bo nie do końca wiadomo, czy korzystne ze względów zdrowotnych - dotychczas utrzymywano się przy poglądzie, że zwierzę powinno osiągnąć dojrzałość płciową zanim zostanie wykastrowane. Tyczy się to zarówno suczek, jak i psów. Ale najwidoczniej Skandynawowie uznali, że tylko takie coś daje gwarancję, że zwierzęta nie będą rozmnażane bez papierów. Daje to trochę do myślenia, bo wynika z tego że inaczej być może uregulować się tego nie da. Ale ogólnie rzecz biorąc, w całym cywilizowanym świecie kastrowanie psów i suk niehodowlanych jest praktyką jak najbardziej powszechną, przyjętą i akceptowaną. Mój yorczek został wykastrowany w wieku około roku i ośmiu miesięcy - po prostu dlatego, że nie miałam zamiaru go rozmnażać. Dodatkowo wiem, że jest dzięki temu spokojniejszy, zdrowszy i ma szansę na dłuższe życie. I w tym kierunku należy iść - uświadamiać ludz, by kastrowali swoje zwierzęta jeśli nie mają zamiaru zakładać hodowli czy wystawiac swego psa na reproduktora. Hodowcy nie są w stanie ani upilnować, ani tym bardziej wyegzekwować od ludzi, którzy kupują ich psy, by ich dalej nie mnożyli bez odpowiednich uprawnień. I nawet zaostrzenie przepisów czy wprowadzenie sankcji wiele tu nie da bez odpowiedniego uświadomienia.
  24. Jejku, już po roku?... I tak mocno?... Czym myjecie ząbki?
  25. shih tzu Po pierwsze: w jakim gnieździe? Jako żywo nigdy w życiu nie rozmnożyłam żadnego zwierzęcia, mam psa. Jednego. I jest on wykastrowany. Po drugie: jakie klapki? Rozróżnianie pomiędzy czarnym i białym nazywasz klapkami? Po trzecie: Edzina już Ci w zasadzie odpowiedziała, ale ja powtórzę: psy "w typie rasy" biorą się stąd, że ludzie rozmnażają swoje rodowodowe niehodowlane zwierzęta, a następnie właścicielw owoców z tych miotów mnożą je dalej, handlując nimi na bazarach i w gazetach. To jeden powód - wyrachowanie i chciwość. Ale są i inne - na przykład zabobonna głupota, że suka musi mieć choć raz małe. No i jest "taka śliczna". A jeszcze jak ma rodowód! Ho! Kto by tam się martwił o prawa hodowlane i że szczeniaki nie będą mieć? Oczywiście, zdarzają się i "prawdziwi" hodowcy z "lewymi" miotami. Tyle, że ktoś postępujący w ten sposób na miano hodowcy już nie zasługuje i w mojej definicji się nie mieści.
×
×
  • Create New...