Jump to content
Dogomania

Sławek

Members
  • Posts

    61
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sławek

  1. Jest czarny pies w Casa del Vita (tak to się chyba pisze ) , który w sumie z wszystkich czarnych psów jakie widziałem (na zdjęciach oczywiście) robi najlepsze wrażenie , ale ta jego sierść .... Czyli generalnie ten wątek można podsumować iż w praktyce czarny nie istnieje . Szkoda . Święte słowa - ja praktykuję tą ścieżkę i jestem coraz bardziej na niej zaawansowany - równiez polecam :loveu:
  2. Cóż to za tajemniczy usmiech ? Czyżbyś miał jakies zdjęcia czarnych psów i nie chciał sie nimi podzielić ? ;)
  3. Apropos jednego z postów wyżej - marzyłbym o pięknej eksterierowo i czarnej majorce . To dopiero byłoby coś ! Jeśli ktos ma zdjęcie czarnego ca de bou z prawidłowym włosem - chętnie zobaczę .
  4. To już chyba tylko Twój autorytet jest nienaruszony .... ;) p.s. Mam nadzieję , że zrozumiesz , że to tylko żart ... ;)
  5. Ależ całkowita zgoda co do tytułów i ocen - rozumiem i podzielam restrykcje zwiazane z uznawaniem ocen zdobytych na jakichś dziwnych wystawach , np. zupełnie jest dla mnie zrozumiale , ze organizacja kynologiczna ( w tym wypadku ZKwP) nie pozwala , aby oceny zdobyte na wystawach innego związku/klubu pozwalaly na zdobycie np. uprawnień hodowlanych w danej organizacji . To naturalne , to sfera takiego "imperium" związku i wszystko gra . Ale zakaz wystawiania to lekka przesada - co by szkodziło , gdy pies spelniając w pełni (co potwierdzają oceny sędziow posiadających uprawnienia danej organizacji) kryteria jednej organizacji jednocześnie bylby wystawiany i doceniony w innej ? Pisze to bez napinki żadnej , ale są jeszcze w związku jakieś lekko absurdalne pozostalości dawnego . A znajomość regulaminu nie oznacza jeszcze , że się akceptuje jego zapisy - nie ma wyboru po prostu , sensownie należec można w Polsce tylko do ZKwP .
  6. Ale swoją drogą niemożność wystawiania psa (samego wystawiania , abstrahuje zupełnie od kwestii uznawalności ocen czy tytułów , bo to inna kwestia i rzeczywiście mogąca rodzić problemy , np. w przypadku różnic we wzorcach) w innych związkach czy organizacjach to naprawdę gruba przesada . Jakie uzasadnienie ma takie ograniczenie ? Chyba tylko zabezpieczenie finansowego monopolu związku i zysków z opłat za wystawy .
  7. Bardzo dziękuję za tak interesujący wykład - sprawa potu jest szczególnie interesująca . Mógłby Pan podać jakies źródła , z ktorych zaczęrpnął Pan te informacje ? Z góry dziękuję za odpowiedź .
  8. Jeszcze musze dodac mały suplemencik do tego , co napisałem wyżej : W żadnym wypadku żadna majorka ani żaden molos czy pies w ogóle nie jest takim "z nautry". Włożyłem naprawdę sporo pracy w wychowanie swojego psa i nie widziałem szczerze pisząc , aby ktokolwiek ze znanych mi "zwykłych" posiadaczy psów był gotów zrobić co najmniej połowę tego co ja . Przedszkole , szkolenie PT , agility , cały czas zajmowanie uwagi psa zabawa , pracą , codziennie dwa długie spacery (po ok. 1,5 h) - wszystko to zabiera cholernie dużo czasu i enegrii . Gdybym nie studiował w tym czasie w trybie IOR i pracował tylko na pół etatu , nie wyobrażam sobie , jakbym dał radę . Teraz , w wieku 2,5 roku widze , że jest już jakaś stabilizacja , mam w mairę poukładane relacje z psem i jest trochę "lżej" . Ale prawidłowe przeprowadzenie majorki przez wiek młodzieńczy jest według mnie bardzo czasochłonne . Zostawienie natomiast psa samego sobie może być przyczyną róznych kłopotów w przyszłości . Może to i banały , ale nie chciałem , żeby poprzednia wypowiedź mogła być odebrana jako jakaś absolutna pochwała w stylu kupcie dzieciom majorke na mikołaja .
  9. Dziobek czy to nie Ty pisałeś kiedyś do mnie mejla ? Tak jakoś mi sie skojarzyło po składni i stylu , ale to tak tylko na marginesie .... Do tego , co juz napisano , dodam od siebie : 1. Mój pies jest bardzo opanowany i zupełnie " nie prowokujący" - nie kładzie żadnemu innemu psu niczego na niczym , choć z drugiej strony nie ma mowy o żadnej uległości - nigdy nie opuszcza wzroku i nie boi się żadnego psa . Ma 2,5 roku i jak do tej pory nigdy nie był inicjatorem żadego starcia z psem , a mojej (przesadnej byc może , sam nie wiem) ostrożności zawdzieczamy to , że sam także był zaatakowany trzy razy . Za pierwszym razem stał i patrzył na dobermana gryzącego go po karku , ktory to zreszta doberman nim dobiegliśmy do psów zszokowany jego reakcją sam przestał ;) - zero obrażeń , nawet draśnięcia . Dwie minuty po tym zdarzeniu biegał razem z samcem chyba goldena i wszystko było ok , tak , jakgdyby nic się nie stało . I mniej wiecej tak właśnie wyglądały pozostałe dwa "starcia" . Choć musze zaznaczyć , że ostatnio próbował go zdominować (krótko mówiąc wlazł na niego i zaczął kopulować ;) ) jakiś szukający dymu podrostek dalmatyńczyka (swoją drogą dalmatyńczyki wszystkie , które znam są jakieś bojowe) i tu Carlos na serio się wkurzył i gdyby nie to , że trzymałem go za obrożę ( gdybym trzymał go tylko na smyczy różnie by mogło być - oczywiście nie musze dodawać , że to mój "szkolony" pies był na smyczy a nie próbujący zawojowac cały świat dalmatyńczyk ... ) obeszło sie bez starcia . Generalnie do psów spoko , marzyłbym , aby wszystkie biegające dookoła "pieski swoich pańć" były choć w połowie takiego temperamentu . No i last but not least - sukom pozwlana dosłownie na wszystko . Moga go gryść , trgać za fafle , uszy , zabierać najlepsze zabawki i patyki - zawsze z pokorą oddaje i kładąc po sobie uszy odchodzi . Jednym słowem głupek ;) 2. W nocy rzeczywiście jest spora zmiana - pies w zasadzie próbuje wziąć na siebie ciężar dowodzenia a jego reakcje bardzo się zmieniają . Przy czym np. "normalna noc" tj. po 22. to zupełnie coś innego niż wczesny wieczór zimowy , kiedy jest dużo ludzi na dworze , hałas itp. Zadziwiająco odróznia te dwie sytuacje . 3. Ja mam takie przekonanie , że mój pies by mnie nie obronił , bo przeciez on jest taki miluśki , łagodny , spolegliwy , no i przede wszystkim strasznie mały , o szerokości i sile szczęk nawet nie wspominając ;) Choć u innych ludzi raczej budzi respekt , bo tak chyba trzeba nazwać omijanie nas dosyć szerokim łukiem ;) No ale podejrzewam , że inne psy potrafią obronić i nawet nie ma sie co nad tym zastanawiać . 4. Szybkość i zwinnośc majorek zadziwia każdego , zwłaszcza postronne osoby . Mój pies jest lekkiej budowy więc może to nie dziwi tak bardzo , ale i tak zawsze (oczywiście na krótkie dystanse) potrafi zamieszać najzwinniejszą bokserką . 5. Zdecydowanie podzielić populacje , czy (jesli spojrzeć eksterierowo) już chyba rasy . Choć obawiam się , że to raczej trudno wykonalne , przy obowiązaniu zasady , że "gospodarzem" rasy , wzorca etc. etc. jest kraj pochodzenia . Ale przede wszystkim ( i to muszę wytłuścić;) ) - nie zmieniać granic wzrostu! Dla mnie na przykład to , że ca de bou sa psami w tym przedziale wielkości jest jedną z większych ich zalet i czyni je po prostu unikalnymi w tej grupie i wśród psów tego pokroju . Jak ktoś chce coś wielkiego , co da 100% gwarancję ochrony , to są albo kanarki albo bulldogi amerykańskie , do wyboru do koloru . Co do ostatniego punktu to oczywiście napisać takich mogę sto pięćdziesiąt z równie wielkim skutkiem , ale co tam - to tylko net , można pisać co się chce i jak się chce , taki jego urok jak wszyscy wiemy . 8)
  10. Sajko - maluch absolutnie fantastyczny!!!! Duzo radochy z niego życzę i jednocześnie współczuje takiego diabła w domu ;) Piękny!!!
  11. Ideał bulldoga - rycina z 1908 r. TARKORIAN's Sophie FAB's Lucy BOLO MARINMOR Spot On (Alf) Grupa Victorian bulldog'ów z hodowli MARINMOR Powyżej zamieściłem kilka zdjęć suczek i psów rasy Victorian Bulldog . Jest to rasa (?) , której hodowlę zapoczątkował , we wczesnych latach '80-ych zeszłego stulecia Ken Mollett i jeszcze paru entuzjastów . Jego projekt wpisuje się w podejmowane w różnych zakątkach świata działania hodowlane mające przywrócić bulldogi w ich zdrowszej , aktywniejszej i bardziej wyjściowej postaci . Zaznaczyć jednak trzeba , że Victorian bulldog nie ma nic wspólnego z amerykańskim bulldogiem i żadne z amerykańskich zwierząt nie zostało użyte przy tworzeniu rasy . O ile bowiem amerykanie dążą do ideału bulldoga XVII-XVIII wiecznego , o tyle dla Molletta punktem wyjścia były bulldogi z drugiej połowy XIX w. - do lat dwudziestych XX wieku (stąd też i nazwa nawiązująca do epoki wiktoriańskiej) . British Kennel Club oczywiście nie uznaje tej rasy , ale hodowcy , zrzeszeni w Victorian Bulldog Society działają (jak na swój zasięg i możliwości) prężnie i psy posiadają już wielopokoleniowe rodowody . Przy użyciu rasy wykorzystano współczesnego bulldoga , staffordshire bull terriera , bullmastiffa oraz dogue de bordeaux . Dla mnie osobiście jest to świetna rasa i przy raczej pozornych działaniach hodowców "modern bulldog" rzekomo zmierzających do przywrócenia świetności rasie (bo jak np. traktować psa wygrywającego na wyspach praktycznie wszystko , ICEGLINT I'm Alfred - Bulldog of The Year , BOB Cruft - skoro jest to pierwszorzędny tucznik na ekstremalnie niskich nogach...) pozostaje jasnym promykiem nadzieji dla miłośników buuldogów . Może ktos zechce porozmawiać o tych psach ?
×
×
  • Create New...