Mam duży problem.
Mój piesek ma 11 lat, to suczka Foxteriera(ale ze schroniska). Bidulka zachorowała jakieś 3 lata temu poważnie - bardzo powiększył jej się przełyk, przez co wymiotuje całymi dniami, harczy, krztusi się. Gdy jestem z nią na dworze to z pyska cieknie jej ślina, przez co nie może się pobawić ani normalnie załatwić. Ostatnio do wszystkiego doszły okropne zatwardzenia.
Karmię ją drewnianą łyżką, żeby nie schylała pyska do miski, bo wtedy też wymiotuje. Nie śpi po nocach przez co domownicy również nie śpią bo trzeba ją ponosić na rękach. Leki, które dotychczas sunia brała przestały działać.
Ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad uśpieniem jej. Jednakże moi rodzice, którzy traktują ją jak córkę, nie chcą jej uśpić. Nie dopuszczają do siebie takiej myśli.
Rozmawiałam dziś z panią doktor, która zajmuje się moją psinką. Powiedziała mi, że pies baaardzo się męczy. Jednak zazwyczaj nie widać tego z zewnątrz bo ma ochotę na zabawę i merda ogonkiem.
Nie wiem co robić. Mój pies przeżywa ogromny ból, lecz ma charakter, który nie pozwala mu tego okazywać.
Co mam robić?
Proszę o pomoc...