Witam.
Od prawie roku usiłuję nauczyć Lunę (w typie cocker spaniela angielskiego) spokojnego chodzenia na smyczy. Uczęszczałyśmy na szkolenie, gdzie po paru lekcjach trener stwierdził, że spróbujemy z obrożą zaciskową. Ale Luna miała ją, za przeproszeniem, gdzieś i dusząc się ciągnęła jak szalona. Następnie trener doszedł do wniosku, że "u niego wszystkie spaniele mają kolczatki, bo inaczej nie da się ich nauczyć chodzenia przy nodze". Od kolczatki oczywiście wolałam się trzymać z daleka. Zrezygnowałyśy ze szkolenia, a pieniędzy (które trzeba było zapłacić z góry) facet nie oddał.
Potem próbowałam z metodą "drzewko" i z zawracaniem kiedy Luna ciągnie, ale ona zupełnie nic nie rozumie.
Teraz Lunka już podrosła i, chociaż da się ją utrzymać, spacer nie jest żadną przyjemnością ani dla nas, ani dla psa :(
Dodam, że znalazłam potem innego trenera, który nie bierze z góry i podobno nie stosuje dławików i kolczatek, ale rodzice stwierdzili, że więcej kasy nie wydadzą na szkolenie.
Poczytałam trochę o kolczatkach, dławikach i halterach i stwierdziłam, że chyba halter byłby w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem.
Co o tym myślicie i jak dobrać odpowiedni rozmiar halterka?