Search the Community
Showing results for tags 'arno'.
-
"Do schroniska Abi trafił na początku sierpnia, ktoś przywiązał go w parku i zostawił bez wyrzutów sumienia. Abi ma ok. 2-3 lat, jest pięknie zbudowanym samcem, dzięki opiece weterynarza schroniskowego jest w dobrej kondycji fizycznej. Abi to radosny, energiczny psiak, lubiący kontakt z ludźmi, ale potrafiący wykorzystać ich słabości. Abi ma wiele pozytywnych cech, jest ciekawy świata, otwarty na ludzi, nie wykazuje wyraźnych ozn...ak agresji wobec innych zwierząt, jest chętny do współpracy, lubi aktywnie spędzać czas. Abi, ze względu na swój charakter, będzie pobierał nauki u trenera, po pierwszej lekcji wiemy już, że Abi jest pojętnym uczniem, pozytywnie reaguje na polecenia. Abi został adoptowany w październiku 2010 r. Pod koniec stycznia 2011 r. Abi "został przywiązany do drzewa w bardzo odludnym miejscu. Do szelek miał przywiązany sznurek do pakowania i tym sznurkiem przywiązany był do gałęzi w jakimś polu. Straż miejska znalazła go dlatego, że co jakiś czas kontrolują pustostan znajdujący się niedaleko. Pokazali mi zdjęcia z tego miejsca. Wygniecione w śniegu trzy legowiska, pozostawione dwie miski z jedzeniem. Z szelek się wyplątał. Przywieziony do schroniska był wyciągany z auta straży miejskiej na chwytaku i ciągnięty do schroniska. Zobaczyłam kątem oka jak go ciągną i od razu wiedziałam, że to on. Dopadłam do niego, zaczęłam mówić: "Abi, Abi", wtulił się i drżał. Trzymał głowę wciśniętą we mnie trząsł się strasznie, tak samo mocno jak wtedy, kiedy go pierwszy raz zobaczyłam. Zdjęłam mu chwytak. Sprawdziłam czip - to był już na pewno on, czip się zgadzał. Od razu zadzwoniłam do właścicielki. Pytam gdzie jest Abadon. Odpowiedź: "tu ze mną". Powiedziałam, że pies jest obok mnie. Wylał mi się żal. Zaczęłam mówić że tyle pracy w niego włożyłam, że tyle dla mnie znaczył, że tyle im było tłumaczone, tyle mówione, tyle obiecywały. Zapowiedziałam wizytę policji. Strażników poruszyło, to co im powiedziałam. Obiecali pojechać do niej. Powiedzieli, że jeśli w obecności ich dwóch ona się przyzna, to zgłoszą to na policję od razu. Dzwonili później, jestem z nimi w kontakcie i jestem im szczerze wdzięczna, bo nawet pojechali i przywieźli mi szelki Abiego razem ze sznurkiem, na którym był uwiązany. Mają też zdjęcia z miejsca gdzie był uwiązany Abi, zdjęcia jam w śniegu, w których leżał. Najgorsze jest to, że ten pies za kilka dni znowu będzie taki jak kiedyś. Znowu nie da do siebie dojść, znowu będzie odbierany jako agresor. Znowu nastąpi siłowe obchodzenie się z nim, co pogłębi problem. Rzadko mi się to zdarza, ale ryczeć i się chce z tego wszystkiego." Ania wet ze schroniska PROSIMY O POMOC W OPŁACENIU HOTELU, GDZIE ABI NIE TYLKO DOJDZIE DO SIEBIE ALE I PRZEJDZIE SZKOLENIE. 38 1370 1109 0000 1706 4838 7307 Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! ul. Kopernika 6/8 00-367 Warszawa KRS 0000135274 NIP: 525-21-91-290 Bank DnB NORD Polska S.A. dane do przelewów zagranicznych: SWIFT: MHBFPLPW Numer konta w standardzie IBAN - PL38137011090000170648387307 [COLOR=red][B]KONIECZNIE Z DOPISKIEM W TYTULE - "Amstaffy - Abi" !!! [/B][/COLOR] Historia Abiego szerzej opisana jest na forum: [URL]http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=4865[/URL] [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/1/01022011440.jpg[/IMG] [IMG]http://img718.imageshack.us/img718/6943/01022011442.jpg[/IMG] [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/5267/01022011438.jpg[/IMG] Tak wyglądał wcześniej: [IMG]http://img46.imageshack.us/img46/9568/1015062.jpg[/IMG]