Jump to content
Dogomania

Katannka

Members
  • Content Count

    15
  • Joined

  • Last visited

  1. Hej. Bardzo dziękuję za poradę, intuicyjnie tak właśnie robię, jednak nie widzę postępów. Daję mu czas i w dalszym ciągu będę tak robić bo przy gryzieniu i skakaniu słowo NIE zupełnie traci na znaczeniu. Choć NIE przy innych niechcianych czynnościach zupełnie inaczej działa, co jest ciekawe. Będę cierpliwa, dziękuję
  2. Wracam, by dokończyć sprawę z psem-podróżnikiem. Jak wcześniej wspomniałam, o psie myślałam bardzo długo. Myślałam nad szczeniakiem, którego będę mogła nauczyć wszystkiego od podstaw. Sprawa się wyjaśniła, gdyż trafiłam na psa, który "mieszkał" w okropnych warunkach, przywiązany na łańcuchu, bity. Ma ok. 3 lat. Jest ideałem, czekałam na niego właśnie. Najpiękniejszy pod słońcem pies, rasy [I]kundelek[/I] [I]:-)[/I] Jedyna rzecz, z którą będę chciała sobie poradzić, to oduczenie go gryzienia. Gryzie przy zabawie, z radości. Oczywiście nie jest to aż tak straszna rzeczą, jestem z niego i tak dumna, że mimo braku jakiejkolwiek socjalizacji, on zachowuje sie tak pięknie. Czasem jednak bolą te jego podgryzajki, skacze z radości jak mnie widzi i niefortunnie czasem zrobi to za mocno, nie wiem jak poradzić sobie z oduczeniem tego jedynego mankamentu Młodego. Czy mógłby ktoś podpowiedzieć jak oduczyć psa takiego gryzienia i skakania? po przejściach, gdzie przez całe swoje życie był bity i bez człowieka, jadł to, co mu ktoś rzucił albo i nie rzucił... Rozumiem, że to jego ekspresja miłości i zadowolenia z nowych lepszych warunków, może nie powinnam się martwić i dać mu czas aż lęk wymieszany z euforią po prostu miną. Może jest tutaj Ktoś przechodzący podobną sytuację z adopcją i poradzi jak to zwalcza / zwalczył..? Tytuły dobrej, porządnej literatury mile widziany, ja swój wolny czas spędzam na wolnym powietrzu, biegamy razem i pokazuję mu normalne życie więc proszę o wybaczenie, szukanie dobrych w tej kwestii rad odstawiam na przynajmniej miesiąc ponieważ staram się skupić na socjalizacji Młodego. Jeśli znajdzie się dobra duszyczka, która ułatwi mi skorygowanie tych zachowań podsyłając linki/tytuły czy po prostu porady, będę bardzo wdzięczna.
  3. Muszę coś tu zamieścić. Popłakałam się ze śmiechu :) [url]http://wideo.interia.pl/wizytowka-edyp222/corgi-oszalal-na-punkcie-karmy-video,vId,1506917#commentReplyForm-main[/url]
  4. Dzięki za odpowiedzi. Ja zatem chyba po prostu od szczeniaka zacznę uczyć go coraz dłuższych rozstań. Planuję zakupić jakaś dobrą literaturę na temat wychowania psów, tak aby dopasować jego i swoje potrzeby jak najlepiej. Bardzo się bałam tego zostawiania w domu ale jak wspomniałam w pierwszym poście czytałam wiele wypowiedzi osób które mają psa i pracują na etacie i jest to tylko kwestia wychowania. No i chyba najwygodniej byłoby zabrać się za wychowanie maleństwa podczas urlopu we wrześniu. By być w tych najważniejszych chwilach z nim w domu, pomału ucząc rozłąk. Dziękuję Wam bardzo za te słowa, otworzyłyście mi oczy na kwestię nadopiekuńczości. Ja z dobrego serca chciałam swoją pracę pod psiaka podpasować a to faktycznie jest zwyczajna nadopiekuńczość...
  5. Macie rację w zupełności. Codzienne targania psiaka do pracy byłoby z mojej strony zupełnie nierozsądne. Zastanawia mnie jeszcze Wasze zdanie na temat zostawiania psa samego w domu na 8 godzin. Oczywiście chciałabym go nauczyć że właścicieli czasem nie ma, by jak już wspominałyśmy tutaj uniknąć lęku w razie potrzeby. Czy długi spacer przed pracą rano i później po tych 8 godzinach mega kolejny długi spacer i przed moim snem ostatni wystarczą psu by ze spokojem nie cierpiał podczas nieobecności? Macie w tej kwestii jakieś doświadczenie? Będę wdzięczna za kolejne porady. Dzięki bardzo za zainteresowanie tematem. Pozdrawiam ciepło
  6. no więc właśnie zdaję sobie sprawę z tychże sytuacji. Psa chcę nauczyć, że nie zawsze będzie ze mną i pomału uczyć go samodzielności. Ja się po prostu boję najbardziej, że psiak będzie mógł mieć chorobę lokomocyjną i auto nie przejdzie. Wtedy będzie musiał zostawać sam w domu na 8 godzin. Muszę to jeszcze konkretnie przemyśleć i zastanowić się nad tym krokiem, bardzo pragnę psa ale nie kosztem jego cierpienia. Zobaczymy.. W każdym razie bardzo rozsądnie chcę do tego podejść i od roku zastanawiam się nad tym.
  7. dokładnie, ze wszystkim sie zgadzam. dzięki za odpowiedź. :) myślę, że sie zdecyduje na ten krok...
  8. Witam wszystkich tutaj na Forum bardzo serdecznie. Bardzo chciałabym kupić psa, małą rasę. Dokładnie pomeranian. mieszkam w mieszkaniu tak więc jego rozmiary mają duży wpływ na wybór rasy, choć to charakter najbardziej mi odpowiada ze wszystkich małych ras. Do rzeczy. Mam pracę - 8 godzin dziennie. Jak wiele osób. Bardzo zależało mi na tym by psiaczek sam nie zostawał w domu na ten czas, choć znam przypadki i czytałam na ten temat wiele wypowiedzi nawet specjalistów, że psa od małego można nauczyć nieobecności właścicieli przez tyle godzin. Coś mi jednak serce podpowiadało, że to może sprawić cierpienia psa, więc odkładałam powiększenie rodziny o szczenię od bardzo dawna. Niedawno zmieniłam pracę, pracuję też 8 godzin które spędzam w aucie służbowym. Zapaliła mi się w głowie lampka. Mógłby ze mną pracować. Na pewno fajnie, bo nie byłby sam w domu. O ustalonych godzinach mogłabym z nim załatwiać w 5 minutoych przerwach (na pewno lepiej niż wcale gdy siedziałby w domu samotnie) a na długaśne fajne spacery wychodzilibyśmy przed pracą i po powrocie do domu.. wszystko fajnie tylko teraz znowu zastanawiam się czy każdego psa można przyzwyczaić do jazdy samochodem? jeśli zacznie się to wdrażać wcześnie, za małolata? Moja Mama ma psa i jej suńcia kocha jeździć autkiem, nigdy nie jeździła w transporterze przez co ma cały tył wolny. Siedzi zadowolona, często w lecie wygląda przez szybę zadowolona widokami. Mój piesio też nie siedziałby w klatce, chciałabym mu pokazać że podróże są przyjemne.. No ale właśnie, nie mam namiarów na psychologa psiego by z nim porozmawiać szerzej o tym, jak to może wyglądać jego psychiką. Bo przecież nie każdy lubi podróżować, są psy z chorobą lokomocyjną, są psy które boją się samochodów. Co sądzicie o takiej formie życia psa wychowywanego od szczeniaka? Następna sprawa, byłabym z nim wówczas praktycznie 24h/dobę. To też może źle wpłynąć na jego psychikę, ponieważ jeśli byłaby kiedykolwiek taka sytuacja, że nie mogłabym przy nim być (tutaj przychodzi mi do głowy jakiś przypadek losowy jak np. szpital, bo oprócz takich przypadków zamierzam go ze sobą wszędzie brać) to może się pojawić lęk separacyjny. Dodam, że mam męża,mieszkamy razem, więc nie zostałby całkiem sam. Bardzo z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi, będę wdzięczna za każdą wypowiedź pozdrawiam
  9. ano właśnie, też mam podobne odczucia. Nawet chciałam zadzwonić do tych ludzi pod pretekstem wyciągnięcia informacji. Te szczeniaki wydają się bardzo wystraszone, dodatkowo non stop są nowe. Biedne suczki dosłownie "produkują" następne, reproduktorzy są non stop wystawiani "do pracy" za odpowiednią cenę. Zdjęcia zresztą mówią też niesamowicie wiele o stosunku samych właścicieli do samych zwierzątek. Postaram się zorganizować niebawem na tyle, by gdzieś to zgłosić, niech sprawdzi to odpowiednia instytucja, bo nam to się może zwyczajnie wydawać.. dziękuję za wyrażenie swojej opinii najbardziej mnie uderza ta ich cholerna zimna przeźroczysta cukiernica, do której wciskają wszystkie szczeniaczki i podnoszą na wysokość 2 metrów i robią tym wystraszonym maluchom zdjęcia. Nie dość, że to twarde, zimne, wzięte prosto od cyca matki, to do tego cholernie stresujący jest fakt że podnoszą tak wysoko. Ehh, brak słów, takie fabryki nie mają prawa mieć miejsca. Fakt, że prowadzą taki biznes bo daje zwyczajnie dużo kasy ale nie obchodzą się z nimi czule. Zresztą, jak ktoś dopuszcza suczki miot po miocie to można nazwać to otwarcie męczarnią zwierząt
  10. Witaj, dziękuję za podjęcie tematu. Trochę mnie uspokoiłaś, naprawdę nie wiedziałam co o tym myśleć. Przeraziły mnie zdjęcia, prawdopodobnie pierwsze wrażenie, bardzo negatywne po prostu wywołało taki odbiór tej sytuacji. Dlatego wolałam poprosić innych ludzi, którzy obiektywnie przyjrzą się sprawie. Ja się zarejestrowałam na dogomania.pl specjalnie, by umieścić tutaj ten post :) No nic, temat pozostaje otwarty, być może ktoś tutaj poczuje podobnie, może mieszka gdzieś blisko i postanowi odwiedzić państwo, może sam poszukuje małego pieska. W każdym razie jeszcze raz dziękuję za odzew. Pozdrawiam serdecznie
  11. Z racji tego, że jestem tu nową użytkowniczką, nie mogę przesyłać linków, Proponuję wkleić w google HODOWLA WESOŁE WZGÓRZE Kraków wyskoczą propozycję, wejść w któreś ogłoszenie z alegratka/pl a później kliknąć "pokaż wszystkie ogłoszenie tego użytkownika" pokaże się cała lista ofert z tej hodowli Pozdrawiam jeszcze raz ciepło
  12. Jak w tytule. Jestem na etapie poszukiwań suczki dla siebie. Natrafiłam na takie ogłoszenia, które od razu wywołały dreszcze. Pieski, widać są nieszczęśliwie traktowane, szczeniaki traktowane przedmiotowo, suczki rodzą cały czas. To maszynki do zarabiania pieniędzy. Zresztą widać nie tylko pomeraniany są tam "produkowane". Nie wiem gdzie to zgłosić. Proszę zwrócić uwagę, jak oni robią zdjęcia tym szczeniaczkom. Lubią wkładać maleńkie szczeniaki do zimnej, szklanej i PRZEŹROCZYSTEJ cukiernicy i na wysokości robić im zdjęcia. Na innym zdjęciu maluszek gdzieś musiał siedzieć grzecznie facetowi w strasznej masce. Na jeszcze innym, baba wzięła w swe szpony maciupkie młodziutkie (zbyt!) do jednej dłoni jak marchewki w warzywniaku. To się w głowie nie mieści! Nie chcę wiedzieć, jak te psy są tam traktowane, skoro nawet do zdjęcia nikt nie stara się zachowywać większych pozorów. W tytułach wpisując "mini-cacko 2 sztuki..., żywe maskotki... cacuszka" ----------------- nie mogę wysyłać niestety linków oni wystawiają ogłoszenia wszędzie, non stop. Allegro, gratka, gumtree. Da się coś z tym zrobić? HODOWLA WESOŁE WZGÓRZE,nr rej. 0108/2012 Kraków, Nowa Huta Tel do tejże hodowli 721-127-330 Może przesadzam? Jakie jest Wasze zdanie? Nie chcę panikować Pozdrawiam ciepło
×
×
  • Create New...