O rany! Tak się złożyło, że dopiero dzisiaj zobaczyłem tę stronkę. Fora dyskusyjne to nie mój żywioł - przepraszam. Ale jak już zobaczyłem to czuję się w obowiązku (miłym niebywale) poinformować, że u Morisa wszystko ok.. Chciałem poprzeć to twierdzenie zdjęciem ale mam kłopot z jego zamieszczeniem (Otrzymuję komunikat, że za dużo odnośników chcę wrzucić, choć jest tylko jeden)
Nie obiecuję, że będę częstym uczestnikiem dyskusji na forum ale z pewnością będę tu zaglądał i postaram się co jakiś czas wrzucać coś o Morisie.
I jeszcze taka śmiesznostka... Oglądałem powyższe zdjęcia i filmiki. Moris, choć już przysypiał po wieczornym spacerze, wyskoczył ze swojego kojca gdy usłyszał ścieżkę dźwiękową pierwszego filmu i patrzył... to na mnie, to na ekran komputera. :-)