Ja z kolei zauważyłem, że zazwyczaj to właściciele dużych psów przykładają większą wagę i do sprzątania po nich i do ich szkolenia. Bo jak takiego yoreczka "zapomni się" zsocjalizować odpowiednio, to najwyżej jeden szczekacz na osiedlu więcej będzie, za to jak takiego cane corso albo onka nie zsocjalizuje, to już się robi duży problem.
Można nawet wysnuć przypuszczenie na podstawie moich obserwacji, że dużo częściej po psach sprzątają i je szkolą osoby, które podjęły decyzję o zakupie czy adopcji psa świadomie, a nie pod wpływem emocji. Moim skromnym zdaniem, edukacja społeczeństwa powinna pójść właśnie w kierunku zgłębiania wiedzy dotyczącej psów, tego, że różne rasy mają różne wymagania i zapotrzebowanie na ruch, i ćwiczenia psychiczne, że goldeny to psy stworzone do aportowania, husky to psy pociągowe, a yorki do polowań. I tymi względami powinno się kierować decydując się na psa, a nie wzruszającym zdjęciem pieska na fb czy innym portalu. Adoptując kundelka tak na prawdę dostajemy takie jajko niespodziankę, często po przejściach i z problemami z którymi przeciętny właściciel psa sobie nie poradzi. A psa który nie spełnia naszych oczekiwań, żeby mieć święty spokój często puszcza się z domu samopas, żeby się sam na spacer wyprowadził, i jak wróci to dobrze, jak nie to nie... nie wspominając już o sprzątaniu po nim.