Spokojnie Terry ma się, powiedziałbym że bardzo dobrze...a brak odpowiedzi w wątku to wyłącznie przejaw naszego braku czasu i niechęci do sprzętu komputerowego po 12 h pracy na nich :placz:
Ogółem Praczet i Tina się w końcu dogadali, potrafią już od czasu do czasu leżeć na posłaniu ''szarego", razem biegają i bawią się na spacerach... oczywiście Praczet, jako rasowy "dżentelmen" dzieli się z nią nawet zawartością miski, na którą Tina jest bardzo łasa.
Zasadniczo w tej galanterii dla dam nie było by nic zdrożnego, gdyby czasami nie przeradzała się ona w agresję do WSZYSTKICH psów w okolicy, na które Tina będzie powarkiwać (niestety w jej obyciu jest to również zaproszeniem do zabawy, a dla Praczeta powodem do ataku również na suczki...)... przez co często cała praca nad jego agresją bierze w przysłowiowy łeb. Co prawda jest lepiej niż było na początku, bowiem teraz wystarczy lekko położyć rękę na jego grzbiecie, aby się uspokoił, to nie zmienia faktu, że boje się go spuścić ze smyczy przy jakimkolwiek czworonogu ...
Po za tym małym mankamentem nie można na niego powiedzieć złego słowa, jest grzeczny i bardzo posłuszny, puszczony luzem na każde wołanie przybiega od razu... a gdy biegam, biegnie tuż za mną i nie opuszcza mnie nawet na krok... :loveu:
Jak się również okazało Praczet jest też kleptomanem estetą, bowiem jak kradnie skarpetki czy buty to tylko do pary (drugą skarpetkę czy buta wygrzebie cierpliwie z pojemnika bądź szuflady)...proszony o zwrot, przynosi je, co prawda z powrotem jednak z miną dużego niezadowolenia. :evil_lol: