Jump to content
Dogomania

longshu

Members
  • Content Count

    1
  • Joined

  • Last visited

  1. Nie myślałem, że kiedyś będę musiał tu coś napisać ... :( Po 14 latach odszedł mój największy przyjaciel, piesek którego kochałem całym sercem i codziennie oddalałem myśl, że nadchodzi już ten czas. W Niedzielę wieczorem mój Abasek zaczął kulać na przednią łapkę, niestety nic nie znalazłem. Ostatnio mało jadł, w zasadzie pił tylko wodę, myślałem, że lato się zbliża i piesek nie jest aż tak głodny. We wtorek już zauważyliśmy, że coś jest nie tak, piesek nie jadł już w ogóle, nie pił nawet wody. Pomyślałem sobie, to pewnie to pewnie nic poważnego, kiedyś tak miał raz i było ok. Abasek przez 14 lat nie chorował, żadnych problemów z wyjątkiem standardowych problemów z biodrami w ostatnich miesiącach jak to bywa u owczarków w tym wieku. We Środę stan się bardzo pogorszył, więc zdecydowaliśmy się zawieźć go do weterynarza, mieszkamy w Anglii więc trzeba było zrobić kilka kilometrów samochodem. Na miejscu wet zdziwiony, że piesek ma 14 lat i w zasadzie chyba już wiedział co mi powiedzieć, zdecydowałem się jednak jeszcze na badania krwi. Abasek był już tak "zmęczony" chorobą, że nie czuł chyba nawet ukłucia igły i sam jeszcze szedł z powrotem do samochodu. Badania krwi wykazały, że nerki przestały pracować i filtrować krew, był to dla niego wyrok śmierci w takim wieku. Wt zasugerował uśpienie psa, czego nawet nie chciałem słuchać, bo jak mógłbym to zrobić mojemu ukochanemu Abaskowi. Zabraliśmy pieska do domu, moja dziewczyna poszła do pracy na nockę i zostałem sam z Abaskiem. Piesek obudził mnie ze 3 razy w nocy, siedziałem z nim przez jakiś czas i wdziałem straszny widok jak się męczy. Rano musiałem iść do pracy więc tak przez całą noc kilka razy wstawałem, siedziałem chwilke i położyłem się na chwilkę. Obudził mnie straszny hałas, cos jakby pękło, mój piesek próbował wykrztusić z siebie resztki wymiocin, to był straszny widok. Gdy mnie zobaczył chciał już ostatkiem sił podbiec do mnie, jednak nie mógł, był już tak słaby bez jedzenia i picia. Przez te kilka dni udało mi się mu dać kilka razy wodę, nie chciał nic jeść i pić. Nie chciałem aby Abasek cierpiał kolejnej nocy więc pojechałem do pracy wziąć wolne. Zawieźliśmy Abaska do weterynarza na uśpienie, przerażający widok i uczucie, ogromna bezmoc, zresztą sami wiecie jak to wygląda. Po prostu horror który trzeba zrobić mojemu przyjacielowi. Piesek odszedł po dosłownie 2 sekundach, chyba przestało go już boleć, niestety od tego momentu mnie mocno boli. Chciałbym aby wiedział, jak bardzo go kocham ... [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/7870838/21/main/08c6861d51.jpeg[/IMG] Abaska pochowaliśmy w naszym ogrodzie, mam nadzieję, że będzie tam tak samo szczęśliwy jak przez te 14 lat z nami.
×