Jump to content
Dogomania

Mysza01

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mysza01

  1. [quote name='taks']no to koszty masz juz z głowy a "hobby" proponuję wybrać inne ,nie krzywdzące żadnej żywej istoty co do "miłości" to mylisz pojęcia - miłość nie ma nic wspólnego z egoistycznym zaspokajaniem własnych zachcianek co do jednego sie zgadzam jesteś faktycznie bardzo chorą osobą i dodam jeszcze że masz kupe szczęscia skoro tylko na zabraniu zwierzat sie skończyło. W wielu innych krajach dostałabys za takie traktowanie zwierząt niezłą karę z pobytem za kratkami włącznie. Szkoda bo może wtedy na własnej skórze doswiadczyłabys to co zafundowałaś swoim psom.[/QUOTE] Nie oceniaj mnie z góry, nie przebywałeś u mnie, więc nie osądzaj. życie przed Tobą nie jedno może Cię spodkać, a w tedy człowiek szuka oparcia. Ludzie jak owce, jedna beknie to wszyscy za nia.
  2. [quote name='rottaska']może wziąć się za uczciwą pracę?[/QUOTE]ako f Jestem bardzo chora, jestem na rencie, a psy zwierzaki zwłaszcza psy bardzo kocham, lubię ich towarzystwo, hodowlę traktuję jako fajne hobby, niestety kosztowne.
  3. Sprawę zgłosiłam zaraz na drugi dzień na policji. Zbliża się już miesiąc, a 23 psy, jakie udało się zabezpieczyć policji nadal siedzi w klatkach w Straży dla Zwierząt. Nie wiadomo jak długo ta sprawa się rozwiąże
  4. Witam. Jestem właścicielką tak jak nazywacie pseudohodowli bezprawnie zlikwidowanej 08.03.2013r przez Straż dla Zwierząt. Według prawa jeśli hodowla zarejestrowana jest w stowarzyszeniu, ZKwP itp, odprowadza podatek Urzędzie Skarbowym jako działy specjalne rolnictwa jest hodowlą legalną, więc mie może być mowy o psełdohodowli. Moje psy wszystkie posiadają rodowody, nie sprzedaję szczeniąt bez potrzebnych dokumentów. Jak wspomniałam wcześniej,że hodowla została zlikwidowana przez wspomniane stowarzyszenie nie legalnie, miałam namyśli, że Straż dla Zwierząt wtargnęła na moją posesję bez mojej zgody, bez asysty policji i wetereynarza, który ocenił by stan zdrowia moich piesków. Przypatrzcie się dobrze zdjęcią, na których są moi podopieczni, są w dobrej kondycji fizycznej, zapewniam, że psychicznej też, są czyste, ostrzyżone i wyczesane. Fakt, że były w starych klatkach ( złota klatka nie czyni szczęścia ), z których były wypuszczane systematycznie na wybieg. Z uwagi na zimową aurę, pieski po spacerze wracały do dużych, obszernych klatek, które znajdowały się w solidnie ogrzewanym pomieszczeniu ( dwa kaloryfery i podgrzewana podłoga ). Część moich psów mieszkała w domu, a takie psy jak: Owczarek Niemiecki, Syberian Husky, Chow Chow i Cocker Spaniele przebywały w obszernych kojcach ( 5mx3m ) zastawionych od wiatru, i zadaszonych, w środku znajdują się budy. Straż dla Zwierząt doczepiła się, że moje pieski siedzą w klatce, nie dali mi żadnych szans na poprawienie warunków, takich jak to oni uważają . Mimo,że psom nie zagrażało życie, jak już wcześniej wspomniałam, towarzystwo to przyjechało już z konkretnym zamiarem, odebrać mi moje rasowe psy, grożąc i zastraszając moją osobę. Znane są metody pana Mateusza Jady przedtem Jacka Fica. w przeszłości osoba ta była karana za wymuszenia oto przykład: http://www.rp.pl/artykul/599873.html i http://www.rp.pl/artykul/548146.html?p=4 . Można wpisać w Google nazwisko tej osoby i dowiedzieć się więcej na jej temat. Ludzie z tego stowarzyszenia , a właściwie pan Janda twierdzi, że moje psy były chore, brudne nie szczepione, zarobaczone, prosił na ich leczenie ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe. Uważam, że jest to wyłudzenie i wykorzystanie uczuć darczyńców, gdyż po dwóch dniach moje pieski sprzedawano do tzw adopcji. A to jedna z takich dziwnie przekazanych psów z mojej hodowli http://labradory.info/viewtopic.php?t=19502&highlight=pseudohodowle Po takich praktykach, jak się zrobiło głośno zaczęto sporządzać umowy czasowe, gdzie Fundacja asekuruje się, ze w razie ich wtopy, może psy odebrac i oddac właścicielowi, a osoba ktora psa od nich nabyła pozostaje bez mozliwosci odebrania swoich pieniędzy. Straż dla Zwierząt nie jedno ma za plecami, liczy się dla nich jak najwięcej uzyskać darowizn, zwierzęta są na końcu tego łańcucha. Jak mi wiadomo psy, które tam przebywają siedzą w klatkach. Zdjęcia, które tu wstawiłam zrobione były dwa dni po odebraniu mi moich zwierzaków przed tym schroniskiem, w Warszawie na Wolskiej 60, wyprowadzone przez młodych wolontariuszy. Widać, że psy te są w bardzo dobrej formie, mają dobry kontakt z dzieciakami, o czym świadczy, że w hodowli były bardzo dobrze socjalizowane. Dowód na to, że w ciągu dwóch dni nikt nie jest wstanie doprowadzić do tak świetnej kondycji. Czuję się skrzywdzona i nie życzę żadnemu hodowcy, aby został tak potraktowany. Proszę, jeśli ktoś może, potrafi niech mi poradzi co mam zrobić w tak drastycznej dla mnie sprawie? Pozdrawiam
×
×
  • Create New...