Witam,
Dzisiaj przez przypadek znalazłam ten temat :) Bezunia jest u mnie (a raczej u mnie i męża :) ). Za nami przeprowadzka do Mikołowa. Beza znalazła nowych kolegów- wilczura z naprzeciwka i chow chow z piętra wyżej. A poza tym to pani wszelkich parapetów- w sypialni i dużym pokoju bardzo często na parapecie się wyleguje :) Zwiedziła z nami przez te już 3 lata kawałek Polski- była z nami w Grudziądzu u rodziny, pod namiotami, nad morzem - nawet płynęła tramwajem wodnym. Poza tym nad Soliną - na środku jeziora wyskoczyła nam z łódki- bo kaczkę zobaczyła :) I tak sobie w sumie żyjemy we trójkę i powiem Wam, że nie żałuję, że Bzik jest z nami- chociaż nauczyła mnie chować buty i majtki :D