Haha nie, nie florek. Zostaliśmy przy Czorciku, bo mniej lub bardziej zaczyna reagować :)
U weterynarza był spokojny, ale przy zdejmowaniu szwów było momentami ciężej, poza tym bardzo ok.
Pogoda w spacerowaniu nie przeszkadzała, ani jemu ani nam. Śnieg okazał się bardzo smaczny i fascynujący:)
Nauka poszła chyba nieźle, bo zostanie w domu samemu na pół godziny zakończyło sie sukcesem. Cisza nastąpiła po jakiejś minucie i poza jedną wygrzebaną, niewiadomo skąd i jak, (i chyba przytulaną:) ) skarpetką obyło się bez żadnych zniszczeń czy problemów.
No i największy powód do dumy Pana właściciela (którym btw nie jestm ja), to fakt, że Czorcik odkrył do czego ma służyć zabawka :D
[IMG]https://www.facebook.com/marta.falkiewicz.54/photos_stream[/IMG]