Dzień dobry,
biję się z myślami od jakiegoś czasu, temat wrócił, mam złamane serce, więc zdecydowałam się napisać tu.
Po Nowej Pradze błąka się od dawna stary, czarny, niewielki pies. Latem widywałam śpiącego na trawnikach, kiedyś widziałam jak powoli kuśtyka kilka ulic dalej.
Tli się we mnie iskra nadziei, że może ktoś go wypuszcza a potem pies wraca do domu.
Od kilku miesięcy go nie widziałam, aż do wczoraj rana. Leżał pod blokiem i zerkał na przechodniów.
Dałam mu jeść i zaryczana poszłam do pracy :-/
Czy może ktoś wie o nim cokolwiek? Ktoś pomaga lub zechciałby się nad tą sprawą pochylić?
Bardzo proszę o pomoc.
Anna