voix
Members-
Posts
11 -
Joined
-
Last visited
voix's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Piasek w hoteliku był innym zwierzatkiem.W domu pokazał inne cechy.Bardzo istotne jest to, zeby jak najszybciej zdobyc jego zaufanie, bo tylko przy tej osobie czuje sie bezpiecznie, daje sie wziąc na rece,daje sobie załozyć obroze i smycz, podchodzi na dworze.U nas trwalo to dwa dni, kiedy wybrał sobie mnie.Pierwsze dwa dni w domu potrzebuje intymnego miejsca np.w jakims kącie.Z przyjemnościa przyjmuje surową wołowinkę i gotowaną piers.Mozna go tym bardzo uspokoic i ułaskawić.Pierwsze kontakty w pozycji "na kucki".Obroze najłatwiej załozyć pod drzwiami przed wyjsciem z domu.Co do charakteru, to jest to psiunek bardzo zaborczy w miłosci.Bardzo oddany i wierny, ale tez nie uznaje dzielic sie swoim Panem.Jest posłuszny i reaguje na polecenia i zakazy(z wyjatkiem upatrzonego kota)Do ocych nie podchodzi, ale toleruje w domu gości.Za osobą wybraną chodzi po domu krok w krok.Zle znosi samotność(chyba ze ma towarzystwo psie)Zostawiony w domu na 2-3 godz.niczego nie niszczy, choć lubi poskubac sobie kapcia lub dywanik.Mozna powiedziec, ze jak na psiaka po takich przejsciach, to jest idealny.Trochę szczeka, ale nie bez powodu.Lubi jezdzic samochodem na pierwszym siedzeniu, na kolanach swojego Pana.Nie zamykalismy go w klatce, ale sadzę, ze tego nie lubi.Jest wrazliwy na podniesiony glos.Załatwia sie na dworze, choc nie manifestuje potrzeb.Trzeba wychodzic z nim kilka razy dziennie, nie musza to być długie spacery, choć 40 min.pędzi na lince z przyjemnościa.Tyle narazie przychodzi mi do głowy.Będę w razie czego dopisywać.Lubi spac w nogach w łózku, ale nie jest nachalny, jesli sie go poprosi spi obok na legowisku.Rano trzeba sie z nim gorąco przywitać.Mam nadzieje, ze będzie jeszcze szczęsliwy, bo to super psiak.Zostanie tak dlugo, jak sie udatzn.dopóki kot nie zacznie chorować ze stresu.Najlepiej, zeby mogł byc do czasu znalezienia domku, ale czy to się uda?Bedziemy się starac chronić kota.Na razie biedaczek siedzi caly dzien w rozecie na drapaku.Wypuszczamy go na dwor, zeby chwile odetchnał.Jeśc musi tez na drapaku.Ma tam wode i suche.W nocy zakrada sie do kuwety, ale niestety do nas nie przychodzi, jak to było w zwyczaju.Rano był wypuszczany przez okno sypialni na dwor, niestety teraz wychodza tylko pozostale, a jego stres sie pogłębia.
-
dziękuję Ci Wykrywka za zrozumienie i wsparcie nas w tak trudnej chwili.Znakomicie to rozszyfrowałaś.Wlasnie tak to wygląda.Bardzo sie staralismy, zeby wszystko bylo ok.Scotta bardzo pokochalismy i cierpimy widząc, jak nie potrafia się dogagadać.Kot chce tylko chodzić własnymi drogami i nie szuka zwady.Scottowi jednak nie jest to obojetne, a wręcz coraz bardziej go to wkurza.Sytuacja patowa.:shake:
-
niestety, dzis znowu pogonil Jaca, gdy ten juz z pewnym zaufaniem spokojnie przechodzil przez pokoj.Skocik byl wybiegany, po spacerze i drzemal.Była cisza i spokój.ten moment chciał wykorzystac jaco, niestety znowu sie zawiódł.Jak zwykle wylądował na wysoko na drapaku.Nie wiem, co robić...Moze gdyby doszło do konfrontacji i Jaco zdzieliłby Scotta łapą, byłoby po wszystkim, niestety nie chce, unika i ucieka.Sytuacja chyba bez wyjscia.Dziwne, bo z resztą kotów/ 4 / relacje sa b.dobre.Martwi nas to bardzo.Moze macie jakis pomysł???:razz:
-
tak, trudnośc polega na tym, ze jest nas w domu sporo.Wszyscy ze wszystkimi musza poukładać relacje.Gdyby w naszym domu był tylko Scott i dwie sunie, byłoby zbyt prosto i pieknie, a przeciez w zyciu nigdy tak nie jest.Scott lubi szczekać i jest czujny, ale zwykle w nocy zaczyna Diana.Wciągu dnia Scocik sobie pokrzykujeRaczej nie pochwalamy szczekania dla szczekania, ale jesli robi to slusznie, to jest chwalony.Dziś rano lezeli blisko siebie z kotem na kanapie/Scott dostał zgode, bo byl spokojny/,ale jak kot juz przechodzil w inne miejsce, juz miał chęć na konfrontację.Na szczescie Jaco tego nie zauwazył.Trzeba czasu, dzieki za wiare w nas.My tez wierzymy, ze w koncu będzie tak, jak powinno.Odezwe sie za jakis czas, mam nadzieje z dobrymi wiesciami:lol:
-
Mineły dwa tygodnie w ciagu ktorych nie było zachowania lękowego, oprócz dwóch dni po przyjezdzie, kiedy siedzial w kaciku, choć smakołyki z chęcia przyjmował.Kiedy 3 -go dnia wylądowal w łozku i na kanapie zaczął warczec i nie dopuszczac do tego miejsca innych.Natychmiast skonsultowalismy sie z Piotrem z Dogagajciesie, ktory zaskoczony takim obrotem spraw stwierdzil, ze Scott czuje sie tak pewnie, ze czas wprowadzic zelazne zasady.Poprawa była dosc szybka, choc nie przestawał przesladowac kotke-staruszke.I znowu konsultacja, troche pracy nad tym i sukces.Jednak długo tak cudnie nie było, bo upatrzył sobie maine-coona, 10 kg.,ktory do tej pory był szefem kotow i Diany(Pola była zawsze zupełnie obojetna) i zaczęło sie podryzanie, tropienie i przeganianie.Zupełnie nie rozumiemy, jak kot który do tej pory jednym machnieciem łapy potrafił uporzadkowac nadmiar czyjejs ekspresji, tu nie moze sobie poradzic.Burczy, chowa sie w kąt, w ciagu dnia nie chodzi i do tego dostał ze stresu biegunki!!!!Postanowilismy go wyrózniac, kiedy on siedzi na kanapie, to Scocik nie moze, a dzis nawert zamknelismy sie z kotem na noc.Jaco wyraznie poczuł sie pewniej, co osłabia jak widzimy łowne zapedy Scotta.Mamy nadzieje, ze w koncu i miedzy nimi będzie spokój, tak jak z resztą kotow, na ktore Scott wogóle juz nie reaguje.W kazdym razie mamy co robić.Na spacerach Scott trzyma sie blisko, choc ma mase energii i mysle ze będzie wspaniałym kompanem na długie spacery z suniami.Kiedy zostaje sam, strasznie szczeka i wyje.Nie lubi.:lol:
-
Dziś rano Scott wybrał sie w towarzystwie Diany ,Poli i Szwarca/miłego sąsiada/ na pierwszy spacer poza posesję.Widac było, ze ma ogromna frajdę i ze bez smyczy pędziłby za stadem.Scott pięknie chodzi na smyczy/to zasługa Pana Bartka/.Było potrzebne takie wyjscie na dłuzej, bo ostatnimi czasy energię wyladowywał goniąc i podgryzając koty .Szczególnie upatrzył sobie jednego, największego, ktory jest szefem kociego stada.Mamy nadzieje, ze wszystko się poukłada i wszyscy będą czuc sie komfortowo.Poza tym jest super psiakiem, niezwykle inteligentnym i grzecznym. :evil_lol:
-
witam serdecznie, to ja, pani Scota:multi:przyznam szczerze, ze zagladam na forum i wielka przyjemnosc sprawia czytanie tak miłych slów:multi:Scott jest cudowny,wniósl sporo energii do naszego zycia.trochę przegania koty,ale pracujemy nad tym i juz sa postępy.Wygląda na to, ze czuje sie z nami coraz lepiej, a własciwie jakby był tu od zawsze.Przepraszam, ze nie podczepiam zdjęc, ale wstyd sie przyznać, mam z tym klopot.Moze Pani Iwonka znajdzie chwile i będzie mogla to zrobicJestesmy szczęsliwi, ze Scott trafił po nasz dach.:loveu: