Jump to content
Dogomania

mery4242

Members
  • Posts

    29
  • Joined

  • Last visited

About mery4242

  • Birthday 10/08/1990

Converted

  • Location
    Poznań
  • Occupation
    pedagog

mery4242's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. I poszło 25zł, dajcie znać jak dotrze :)
  2. Odwiedzam Kseniulkę:) Mało czasu przed tymi świętami, ale tak sobie tu dzisiaj siedzę i czytam i tak wymyśliłam, że Ksenia też musi coś dostać na gwiazdkę wiec przelewam dzisiaj dodatkowe dwie dyszki w prezencie dla Kseniulki, może uda jej się wejść w ten nowy rok chociaż bez długów... :)
  3. Zaglądam ;) Dawno mnie tu nie było... ciesze się, że Kseniula juz po zabiegu i ma sie dobrze ;) U nas za to było nienajlepiej.. ;( Ktoś na osiedlu rozsypał jakieś świństwo, żeby nie powiedzieć trutkę i musieliśmy ratować naszego psiaka ... gdyby nie nasz weterynarz to nie wiem co by się stało.. szkoda gadać, czasami ludzie mnie przerażają...
  4. [quote name='ulvhedinn']Mery, niestety..... niezaleznie od tego, jak bardzo chcielibyśmy widzieć w pieskach słodkie istotki, zgodne i kochające- SĄ psy, które nigdy nie będą kochać, ani nawet lubić innych przedstawicieli swojego gatunku, takie które będą potencjalnym dla nich zagrożeniem. Ksenia nie jest typem psa, który będzie atakował na spacerze psy "z odległości". Ona nie ma agresji łowczej, nie ma ochoty zatłuc psa, bo go widzi. Problem jest w tym, że ona nie toleruje konkurencji do uczuć człowieka- kurde, mnóstwo psów jest jedynakami, z najróżniejszych przyczyn i to nie znaczy, że sa potwornie nieszczęśliwe. Kaganiec również nosi mnóstwo psów, niekoniecznie z garesji, czasem po prostu bo zżerają co się da i tez nie oznacza to końca świata. Kaganiec zresztą moim zdaniem jest potrzebny na bardzo zresztą mało prawdopodobną ewentualność, że człowiek zaczepi Ksenie a ta odpowie rzeczywistą agresją, a nie straszeniem. \Mery, wybacz, ale o ile Evel naprawdę dysponuje sporą wiedzą i doświadczeniem, to Twoje obserwacje (a własciwie wnioski z nich ) Kseni pozostawiają sporo do życzenia...... I jeszcze jedno - po raz kolejny powtarzam- KSENIA NIE JEST LĘKOWA Z POWODU PRZEŻYĆ!!!!!!!Ksenia jest lękowa niestety "z natury". Ja ją pamiętam jeszcze jak była szczeniakiem u Naa, bywałam u niej w domu, spotykałam suczkę na spacerach- i to był dramat, skrajna nieufność, lękowość. Przy okazji- Ksenia była socjalizowana i odwrażliwiana jescze jako szczenię, skutek, cóż.... no jakiś tam był, ale o wiele mniejszy niż w przypadku standardowego psa. A co do szukania domu przez trzy lata, no to juz się robi śmieszne...... to było g..... a nie szukanie domu- tak naprawdę cokolwiek zaczęło się dziać dopiero w momencie, kiedy Ksenia musiała opuścić DT u Agnieszki. O tym, ile razy Agnieszka prosiła o pomoc w rozwiązaniu problemów z Ksenią i jaka ta "pomoc" była nie mówiąc!!!!!!!!!![/QUOTE] Tu nie chodzi o słodka istotę.. gdyby nie było problemu to aAga miałby dzisiaj swoja suczkę. Gdyby było wszystko w porządku to nigdy w zyciu rodzice nie kazaliby mi jej oddać.. miała by juz dom! Ja napisał jak sie u mnie zachowywała bo może to pomóc ... nik nie musi z tego kozystac jeśli nie chce.. A może ma lękowośc z powodu przeżyć zanim trafiła do Naa.. nie wiesz... nie byłaś tam... nikt tego nie wie.. a p. Gosia jest specjalistą zajmuje się tym i pomogła juz z tego co słysze innym psą to dlaczego nie dać szans Kseni?!?! Sama mówisz że ludzie lubią kochane spokojne pieski to jak chcesz jej znaleść dom jeśli jej ktoś nie pomoże? Oddasz ją do kolejnych domów skąd będzie wracać bo zaatakowała kogoś lub żle zareagowała i właściciel odda?!?1 Tego dla niej chcesz? Wiem jak było u mnie rodzice w ogole nie chcieli ze mna rozmawiac na temat zostawienia kseni bo atakowała innych.. i tak moze być w każdym innym domu taka jest prawda.. trudno jest znaleść osobę która weżmie psa z problemami skoro w schroniskach jest wiele innych spokojnych!! Beż pomocy będzie jej trudno a za hotel będfzie coraz gorzej zbierać pieniądze bo ja zapłace inne dziewczyny tez ale ludzie którzy jej nie znają w koncu stwierdzą ze płacą i płacą a pies i tak nie ma domu. wycofaja się w końcu... a po drugie co to za życie dla Kseni cały czas w hotelach?!?! Pomyśl warto spróbować skoro jest inne rozwiązanie!
  5. [quote name='AltaCaraya']Nigdy w zyciu nie napisalam ze ksenia ma byc zabawka! Ksenia byla zabawka przez 3 lata wystarczy. I nikogo nie staram sie tu obrazic. Jak grochem o siane. Ulv- no to powiedz mi gdzie znajdzie sie taki czlowiek? Od 3 lat sie nie znalazl. Ludzie kochaja pieski idealne. Po co komus pies problemowy. Brakuje pasjonatow pracy z psem. Wiec pytanie jest jedno. Ile jeszcze chetni darczyncy beda placic za psi hotelik. A co w momencie kiedy przestana? Zreszta jakie to psie zycie? Brak kontaktu z innymi ludzmi- bo strach Brak kontaktu z psami bo nie wiadomo co sie stanie Kaganiec na spacerach ... Co to za zycie? I kolejne pytanie jak zaprosic znajomych do domu chociazby na pogawedke? Skoro wiem ze ksenia jest w domu i bedzie chciala znajomych zjesc. Jesli to jest histeria to tak jestem histeryczka.[/QUOTE] Dokładnie tak! Zgadzam się 100%. Nie chcemy żeby miała gorsze życie tylko lepsze więc trzeba jej pomóc.
  6. [quote name='ulvhedinn']Histeryzujecie. Ksenia owszem, jest agresywna wobec psów, boi się ludzi i nowych sytuacji i ok, ma lęk separacyjny. Zabiła psa. No i? No i tyle, ze musi mieć dobrego przewodnika, świadomego jakiego ma psa. Prawde mówiąc, może na dogo wszycy mają łagodne słodkie pieski (ha ha), tak, idealnie by było, zeby wszystkie pieski kochały inne pieski. A w realu- są psy które są agresywne, są potencjalnymi zabójcami innych psów i to wcale nie czyni z nich potworów nadających się tylko do uśpienia, względnie trzymania w klatce na niedźwiedzia. Spośród psów z którymi stykam się na zawodach zaprzęgowych to psy, które razem z innymi sa wtedy jak biegną. A poza tym- cóż, nie bez powodu niektóre zaprzęgi wiąże się się tak, że do rozpiętego łańcucha przypina się psy tak żeby się nie stykały.... Nawet ostatnio biegła z nami suczka, która jak przyznała włąścicielka, ma na koncie zagryzienie innego psa. Nie wszystkie psy będą łagodnymi dla każdej istoty słodkimi ciapulkami. Se ne da. Nie zmusicie Kseni, zeby pokochała inne psy, po prostu musi być jedynaczką, a na spacerach mieć kaganiec i właściciela, który będzie ją kontrolował. A szukanie behawiorysty, szkoleniowca- cudotwórcy i próby zmieniania Kseni w coś czym nie będzie to moim zdaniem strata czasu. Nie mówiąc o tym, że guzik da, że szkoleniowiec ją nauczy tego, czy owego bez własciciela, bo to własciciela trzeba będzie nauczyć jak z Ksenią postępować.[/QUOTE] Nie wiem jak można powiedzieć, że pies zagryzł innego psa i jest to normalne!! Nie jest.. nie powinno tak być. Nie jest to normalne zachowanie w żadnym wypadku. Tu nie chodzi o to żeby kochała inne psy tylko normalnie na nie reagowała, nie atakowała bez powodów. A kaganiec to chyba nie jest najlepsze rozwiązania na każde sytuacje.. założysz na spacer ok a w domu co też będzie chodiła w kagańcu jak przyjda goście, będzie zamykana.. Chodzi o to żeby najpierw popracować z Ksenią, nad jej lękami a dopiero póżniej z właścicielem żeby tego co się udało behawiorystce właściciel nie zaprzepaścił nie zaprtzestał.. Ps Psy nie są do zabijania!!
  7. [quote name='Marinka']Nie znam Kseni, nigdy nie widziałam jej na oczy, nie miałam z nią żadnego kontaktu. Wiem o niej tyle co przeczytałam na wątkach lub z relacji od agnieszkil2, Ladymoni0610, Funi... A kręcenie takich filmów na potrzeby...nie wiem jak to nazwać...to moim zdaniem utwierdzanie psa, że robi dobrze. Czytam, słucham i wyciągam wnioski...Ksenia na gwałt potrzebuje psiego psychologa a nie amatorskiego podejścia na zasadzie prób i błędów. Dość już ich podjęto. Nawet kochać trzeba mądrze...zwłaszcza gdy ma się do czynienia z psem takim jak Ksenia ogarniętym lękiem separacyjnym, agresją terytorialną. Pytanie jest jedno...CZY CHCECIE POMÓC Kseni? Czy WAŻNE JEST DLA WAS JEJ DOBRO??? CZY MA BYĆ SKAZANA DO KOŃCA SWOICH DNI NA POBYT W HOTELU< A WY ZGADZACIE SIĘ ZA TO PŁACIĆ? A MOŻE WYBRAĆ SZCZĘŚCIE DLA PSA I DAĆ JEJ W KOŃCU SZANSĘ NA NORMALNE ŻYCIE? Zastanówcie się.[/QUOTE] Pomagamy! Niech ma normalne życie.. Zreszta już swoje stanowisko przedstawiłam wcześnie i uważam że P. Gosia ma rację.
  8. [quote name='agnieszkal2']Ksenia przed przyjazdem do Ciebie była u mnie dzień,dwa, była śmiertelnie przerażona,nie schodziła z mojego łóżka, robiła pod siebie przy najmniejszym nieznanym odgłosie. Jadła tylko z ręki,nie schodząc z łóżka. Przecież Monia na pewno z Tobą rozmawiała wcześniej, nie mówiła Ci o tym? Że to nie jest pies kanapowiec? Na ówczesnym wątku Kseni już Naa pisała o tym jej potwornym lęku. Tak też była ogłaszana...[/QUOTE] U mnie zachowywała sie tak samo. Ja wiedziałam tyle co było w ogłoszeniu, że boi się ludzi. Ale tu nie chodzi o to, że się nas bała ona atakowała moją rodzinę. I ja nie mam do nikogo wyrzutów. Nie wiem czy wczesniej sią tak zachowywała.. myślę, żę mnie pokochała i chciała mnie mieć tylko dla siebie bo nikt do nas nie mógł podejść, było "dobrze" do momentu aż się do mnie nie przyzwyczaiła.. Gdybym mieszkała już wtedy z narzeczonym może było by inaczej, może by została, choć miał on :( Stafforda Majke. Nie wiem jak by na siebie reagowały.. ale to jest gdybanie, było jak było i juz tego nie zmienie, w domu u rodziców są dzieci.. I mimo tego jak bym ją zostawiła to co siedziałaby cały dzień w pokoju aż nie wróce z pracy? co drugi weekend gdy mam i miałam szkołę od 8 do 20? Bo kto by z nią wychodził skoro ich atakowała? Tata probował starał sie ale w ogołe nie było takiej opcji aby mógł podejść, atakowała albo uciekała sikając ze starchu.. ONA ma PROBLEM i trzeba jej pomóc bo jest kochana ale nie wiadomo kiedy cos jej się nie spodoba i może być kolejna tragedia.... :-(
  9. Nie ma za co najważniejsze to pomóc Kseni... mi też jest przykro ale już tego nie zmienie... chociaż tak mogę pomóc.
  10. To trochę o Kseni jak była u mnie: Kseniulka jak ją odebraliśmy z peronu chowała sie pod każdą ławką, za każdym słupkiem, nie chciała iśc i chłopka który z nia przyjechał musiał z nami ją zaprowadzić do samochodu. Schowała się pod samochó długo czekaliśmy aż wyjdzie. Zanim dojechaliśmy do domu w samochodzie zdążyła się załatwić ze strachu. Pierwsze dni była spokojna, tzn chowała się najbardziej bała się mężczyzn jak widziała jakiegoś to sikała ze strachu. Spała ze mną. Za mną wszędzie chodziła. Było dobrze przez trzy dni ale jak już się do mnie przyzwyczaiła to zaczeła powarkiwać na innych aż dosło do dwuch sytuacji gdzie gdyby nie smycz i mój refleks mogło sie skończyć pogryzieniem. Jedna to moja babcia do nas przyszła, mieszka obok i przechodziła pomiędzy choinkami, ja akurat bawiłam sie z Ksenią na szczęście na smyczy poniewąz gdy zobaczyła Babcię zaczeła biec w jej stronę szczekała, warczała, rzucała się na szczęscie smycz ją zatrzymała. Normalnie nigdy na bacie tak nie reagowała. Druga sytuacja to byłyśmy na polach, też na smyczy bo bałam się ja spuszczać, żeby nie uciekła zwłaszcza że była u nas dopiero parę dni. Przyjechała koleżnaka podbiegła do nas i zaczeła wołać Ksenię a ona ruszyła na nią. zatrzymałam ją ledwo na tej smyczy i starałam sie uspokoić ale dopiero jak Daga weszła do domu sie uspokoiła. Póżniej zaczeła warczeć juz na każdego kto do nas podchodził, musiałm ją w pokoju zamykać żeby nie wychodziła jak coś robiłam z mamą. Nie wiedziałam co robić, dzwoniłam wtedy chyba do agnieszki i miał być psi psycholog ale ja dopiero miałam iść do pracy a rodziców nie było stać. A po drugie ja do pracy a co z Kseniulą i resztą rodziny? Do tego studia zaoczne zaczynałam i czasu ani w tyg. ani w weekendy. A siostra czy rodzice choć chcieli pomóc to Ksenia nie dawała im szans :( Raz poszłam z nia na spacer ulicą ale jak słyszała inne psy to kuliła ogon i szukała miejca do schowania :( Ale i tak najgorszy był moment oddania... nigdy tego nie zapomne i sobie nie wybacze... nie chciała iść.. musiałam ją nieść przez caly peron, ulice bo na środku mi się zapierała łapami... strasznie płakałam gdy pociąg odjeżdzał ... :-( Dlatego strasznie chcę jej pomóc nadal ją kocham i myśle o niej cały czas... chcę żeby się jej ułożyło, bo to jest kochany pies i pokocha swojego właściciela z całego serduszka tylko, że na dzień dzisiejszy to kocha aż za bardzo i trzeba jej pokazać, że nie jest jedyna, że właściciel może mieć rodzinę, czy tez innego psa i kocha ich równo tak samo jak i ją.
  11. [quote name='AltaCaraya']Mery- Pani Malgosia ma ogromne doswiadczenie. Wie co mowi. Jej kazda diagnoza sie sprawdza. Jest psim psychologiem jej maz jest szkoleniowcem. Ich podejscia sie roznia. Ale zawsze znajduja jakis zloty srodek ze jest ok. Moj Tobi tez byl psem problemowym. Pogryzl Mnie i nie tylko Mnie. Wszystkich ktorych spotykal. A to sasiada w dupe uwalil a to poprzednia wlascicielke. I co? Juz nie mamy tego problemu. Nie byl dominantem ale rozpuszczonym dzieciakiem. Pani Malgosia pomogla. Ja tez chetnie sie doloze jesli sie zajmie psem pani Gosia. I nie chce by tutaj ktos myslal zer napedzam jej klientow bo to raczej ona z wlasnej nieprzymuszonej woli chce pomoc bezdomniakom. A tak naprawde nie musi. Rownie dobrze moglaby miec to gdzies. Po rozmowie z nia wiem jedno dopoki my nie bedziemy widziec problemu ona nie pomoze.[/QUOTE] Ja Cie roumiem i nawet przez myśl nie przyeszło mi, że mogłabyś to robic z jakiś pobudek. Dlatego weżmy się w garść i pomóżmy jej. zadzwońce do hoteliku co się stało, że się nie skontaktowali z p. Gosia niech do niej zadzonią, odeślijcie ankiete z odp. i Marinka niech zadzwoni do p. Gosi i się umówia. Pomóżmy tej biedulce. Jak juz pow. ja mieszkam od was daleko ale jak bedzie coś co ja mogę zrobić to piszcie. Ja mam nadzieję, wierze, że sie uda, juz tyle wycierpiała.. pomóżmy żeby juz więcej nie musiała.
  12. [quote name='AltaCaraya']A o czym innym pisala pani Malgosia? :[/QUOTE] Tak wiem, tylko napisałam, J a wiem, że ja tutaj nie mam za dużo do powiedzenia.. przejrzałam cały wątek ale nie jestem w tym tak jak wy od początku ale już jak ją oddawałam mówiłam że Kseniula ma problem, że bardzo bym chciała ją zatrzymać ale sytuacja mi nie pozwoliła.. :-( Zgadzam się z Tobą i p. Małgosią w 100% i uważam że trzeba jej pomóc i p. Gosia zrobi to najlepeij, juz samo to, żę Rudzikowi pomogła pokazuje, że można jej zaufać, pracowała już z pieskami którymi się zajmujecie więc walczcie, żeby p. Gosia się zaopiekowała też Ksenią, jeśli pani z hoteliku nie chce to niech jedzie do Sfory.... Widać, że p. Gosia jest konkretna osobą i wie co mówi. Ja mieszkam za daleko, żeby pomóc w realu ale porozmawiam z narzeczonym i jeśli go przekonam to zwiększymy naszą deklarację.. jak dobrze mi pójdzie rozmowa to może będziemy wstanie płacić to 50 zł za pracę z Ksenią. Ale załatwcie to ... skoro ma sznasę to trzeba starać sie jej pomóc.
  13. [quote name='AltaCaraya']Wszedzie tak naprawde bedzie poddawana bodzcom o ktorych mowisz. Mieszkajac w bloku zapewne trafi sie sasiad ktory tez bedzie mial psa/ mieszkajac w domku jednorodzinnym bedzie sasiad mial psa przy plocie. Rozmawialam z Gosia jasno powiedziala ze trzeba ja z tym zmierzyc a nie izolowac:) Pracy jest troszke. Jesli wszystko sie potoczy normalnie sunia ma szanse wyjsc na prosta:)[/QUOTE] Zgadzam się z tym s 100%, może być tak jak piszesz albo a w najgorszym przypadku okaże się że DT będzie chciał mieć drugiego psa lub urodzi im się dziecko... może stać się tragedia... a skoro leczenie może jej pomóc to trzeba dać jej szansę na normalne życie i dom w którym będzie na zawsze, bo co z tego, że ją teraz ktoś weźmie... jak zaatakuje kogoś to ją oddadzą i powtórzy się sytuacja taka jak u mnie.. :(:(:(
  14. [quote name='Poker']cały czas podczytuję watek Kseni. Podzielę się swoimi przemyśleniami. Z tego co pamiętam Ksenia nigdy nie była w domu , gdzie byłaby jedynym psem.Zawsze była w towarzystwie kilku psów. Jest typem zazdrośnicy, która kumuluje w sobie to uczucie, bo jest uczona ,żeby jej nie okazywać, wręcz tłumić. Ta zazdrość w niej narasta , nie znajduje stopniowego upustu, więc jak już się skumuluje i dojdzie do sprzyjającej sytuacji , następuje jej wybuch. I nie musi to być zazdrość tylko o człowieka, może być też o zwierzę. Ksenia chyba nie atakowała ludzi dotychczas? Nie wiem czy dobrze pamiętam. W moim odczuciu idealnym rozwiązaniem dla tej suni byłby jednoosobowy dom ,gdzie miałaby poczucie stabilizacji i nie miałaby być o kogo zazdrosna. Moje spostrzeżenia powstały na podstawie mojej tymczasowiczki, którą niedawno wyadoptowaliśmy. Próbowaliśmy sie stosować do porad behawiorystycznych,ale sunia wymknęła się z ich reguł.Miała swoje. Dopóki byłą w stadzie, niewiele można było zrobić. Teraz jest sama i jest bardzo dobrze.[/QUOTE] U mnie była i my nie mieliśmy innego psa. Ale w tedy atakowała i nie dopuszczała do mnie ludzi ;| Gdyby nie te sytuacje byłaby z nami do dziś...:-(
  15. Wiem ale nie wychodząc na prosta z hotelem to może być jeszcze gorzej. Wiem, że jest głębszy i wiem ile kosztuje pomoc behawiorysty bo sama chciałam jej pomóc jak u mnie była. Ale na hotel ledwo mozna uzbierać a co dalej. Domek byłby najlepszy ale dopóki go nie ma trzeba jakoś sobue radzic ... Udostępniam co chwile jej wątek na FC zaprosiłam wszystkich znajomych .. nie wiem co więcej mozna zrobić. Nie mam tyle pieniędzy zeby dać na Behawiorystę a w domu mam psa wiec nie mogę wziąć Kseni. Siedzie długo w pracy a w weekendy w szkole. Bardzo bym chciała zeby jej się poukładał...
×
×
  • Create New...