-
Posts
28 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Teqla
-
[quote name='Klaudus__'][I]Dla mnie to jest kpina i zupełny brak odpowiedzialności. Jak tylko Laki będzie bezpieczny - postaram się o wyciągnięcie konsekwencji z tej całej sytuacji. I możecie mi wierzyć,że nie gra mi większej roli czy będzie Ona w domu, we wrocławiu czy na Syberii... Tacy ludzie muszą ponosić konsekwencje swojego bezmyślnego zachowania.[/I][/QUOTE] Faktycznie masz rację, nikt tu przeciwko mnie nie jest, konsekwencje?? Uprzedzałam, że co 2 weekend wyjeżdżam, po 2 piesek miał być potulny, grzeczny i przestraszony, z takim psiakiem nie ma problemu zabrania, błędów parę popełniłam prawda, nigdy więcej jakiegokolwiek pieska z adopcji. BTW pościka wyżej: bez podpisania jakiejkolwiek umowy wyciągaj sobie konsekwencje jakie tylko chcesz.......po prostu skomentowałam. Mam kontakt z Elą i Izą, pomogę jak umiem, ale nie wmawiaj mi, że apsolutnie nikt tu przeciwko mnie nie jest
-
[quote name='Lobaria']Psiak jest u Pani Ani, która chciała go adoptowac, ale ze względu na zachowanie Lakiego / chciał ponownie ugryźć przypadkową osobę /, adopcja odpada. Okazuje sie, że Laki nie jest agresywny do opiekuna, ale do innych osób. [/QUOTE] tak i to potwierdzam, rzucał się do sąsiadów, którzy w tej chwili odetchnęli, że Laczka chwilowo w naszej klatce nie ma, rzucał się do Tekli o miskę, kość itp, ale do mnie nie....ręki, która Go karmi jest ok, nawet pod prysznic na siłę Go wsadziłam, to się z tym pogodził. Bardzo boi się pędzli (takich do malowania), wtedy mnie też zwarczał, ale pędzle pochowane i jest spokój. Zerduszko z całym szacunkiem, wszystkie posty czytam, twoje omijam....nie zaczynaj znowu, bo dalej staram się pomóc, a Ty dalej masz jakieś dziwne pretensje, na rozmowie przedadopcyjnej zaznaczyłam parę razy i wystarczająco wyraźnie, że Laki nie może gryźć, bo nie mam warunków, które na to pozwalają. Strasznie mi szkoda, że u Pani Ani nie wyszło, bo miał by raj na ziemi.......ale i tak jestem jej wdzięczna za te parę dni
-
Dokładnie tak zraziłam się okrutnie.... też mam nadzieję, że specjalista, który będzie z Laczkiem na codzień bardziej da radę, niż ja czy ktokolwiek inny z ,,dochodzącym'' specjalistą, typu 1h/tydz. Nie mam pretensji, że w punkcie był inny, jest tam wiele psów i poznać dokładnie 1 pewnie jest awykonalne. Ale mam też pewien styl życia, pracę, inne obowiązki i nie ogarnę psa, który niedość, że gryzie to nie nadaje się na jakiekolwiek transporty, typu moje wyjazdy, zaplanowane czy nie... Dzwoniłam teraz do weta, potwierdził wcześniejsze wersje, że 80zł kosztują wszystkie szczepienia czyli wścieklizna i choroby zakaźne, a Laki nie musi mieć żadnej kwarantanny i od razu może jechać do hoteliku. Kombinowałam, żeby za tydz zawieźć Laczka do Gdańska i znowu pod górkę, moje nianie do Tekli sa na urlopach......a ciągnąć psa w gorącu w aucie 1200km jest po prostu głupie.....
-
[quote name='zerduszko']Niestety wysoce prawdopodobne jest, że on bez pracy będzie gryzł. Dlatego cały czas proponujemy specjalistę. Szkoda wielka, ze te rady pomijasz, a widzisz tylko nagonkę. Ale oby stał się cud i nie ugryzł nigdy więcej.[/QUOTE] Po przeczytaniu postów ok strony wczesniej to ciekawa jestem jak ja mam to traktować. A to jest treść ogłoszenia z gumtree,gdzie znalazłam najwcześniej i mój komentarz po 4 dniach obserwacji: nie jest typem psa zaradnego (bzdura-radzi sobie doskonale, przy misce warczy, psów się od początku nie bał) Zapewne długo nie jadł...(raczej prawda patrząc na jego wzrost i sylwetkę) Podobno zagryzł kurę (na kurach przetestowane, miał je głęboko gdzieś, wiec faktycznie może powód wyssany z palca) To biedactwo boi się chociażby popatrzeć na człowieka (od pierwszego dnia (w sumie nocy) jak jest u mnie, kompletna nie prawda, podchodził już do mnie nie specjalnie wystraszony, i do każdego kto do mnie przyszedł, nie znał a nie bał się) Jest młody - może ma nieco ponad rok...(raczej tak, bardzo ładne i zdrowe ząbki) Waży około 10kg (tak, u mnie przytył 3kg) Jest zupełnie wyzbyty agresji...(nie skomentuję) Pomimo wręcz paraliżującego Go strachu jak Go głaszczę - nie warknie nawet (strach go nie paraliżuje, jak ja go głaskam to nie warczy, a resztę znacie) Więc wzięłam psa, który raczej nie dokońca zgadza się z opisem. Na rozmowie przedadopcyjnej zaznaczyłam, że często wyjeżdżam na weekendy bądź z pracy mnie ganiają, z Tekilką problemu nie ma, z nim też miało nie być.....i kolejna wtopa: spacery lubi max 3 razy dziennie i to do 3 krzaków i biegiem do domu, po łąkach lasach chodzić nie nawidzi wręcz, zwiał i nie dał się już wiecej wyciągnąć na dłuższy spacer. Autem nie lubi jeździć, paranoja, żeby go do auta wsadzić, ludzi gryzie, nie zamierzam się zamknąć przed wszystkimi w domu bo mam pieska, który podobno nie jest agresywny. Nigdzie Go nie mogę zabrać i w zasadzie nikomu nie zostawię nawet na te półtora dnia jak ten weekend gdzie muszę wyjechać. Wszystko jes kompletnie na odwrót.To co ze mnie zrobiliście, tu na forum to jedna wielka nauczka jak bardzo opłaca się pomóc w czymkolwiek. Świadoma byłam troszkę innej pomocy...
-
Bardzo miło się czyta Wasze posty, tylko ja czasu nie traciłam na denne posty i znalazłam Laczkowi fajną chatkę. Jest na dzisiejszą noc próbną, to jest ta Pani, której ugryzł twarz koło oka, dała mu kolejną szansę. Ma swoje szmatki, zabawki, kostki, wszystko co Mu sprawiłam, żeby wiedział, że to Jego. Jak się ta Pani w Nim zakocha, to ma chatkę do śmierci, ale jak Ją ugryzie, niestety nie. Dla tego sprawdzamy. Co do reszty postów, nie skomentuję. Pozdrawiam P.S. zapomniała bym. Jak wszystko wyjdzie zobligowałam się zaszczepić Laczka ze swoich pieniędzy i pomagać w transporcie i czymkolwiek trzeba. Przykre, że zrobiliście sobie ze mnie wroga a nie przyjaciela....:/
-
o zgrozo jest dla mnie jak piszę, że gryzie a nie wiem dla czego nie dociera. Nie mam 15 lat a to nie są moje pierwsze psy, zwłaszcza ze schroniska i nigdy nie miałam ani 1 ugryzienia przez żadnego z psów. Po 2 nie porównujcie zachowania w punkcie do zachowania w domu....nikt go nie głaska na siłę, sam przychodzi, to też już pisałam parę razy, a po 3, jak jest w parku na smyczy, to biegiem wieje do domu, a jak jest puszczony luzem w ogródku, grzecznie sobie siedzi, wącha kąty......więc faktycznie...o zgrozo!!! P.S. Jak mógł nie dostać leku przeciwbólowego?? :-o Oczywiście, że dostał, nie był wyróżniony i wystawiany na próbę, po prostu znowu krzywdę i ból Mu zadali, faktycznie powinien skakać ze szczeście. Popiszczał tak do północy, poszedł spać, a teraz już normalnie biega, tylko jednak wolniej i kapturek przeszkadza.
-
Proszę po mnie nie pojeżdżać, bo chociaż próbowałam....napisałam chyba wyraźnie, że nie wiem czy to dobry pomysł, ale ja już żadnych nie mam. Pogryzł do krwi, są ślady zębów i rany po wbitych kiełkach....całe szczęście, ze ja jeszcze nie mam problemów za te pogryzienia. On się ludzi boi, nawet jak do niego spokojnie mówią, jak chcą pogłaskać, już nie mówię o tym, że nikt z moich znajomych go nie weźmie, bo się go boją....tak, trzeba Laczkowi szukać jednej jedynej osoby, która będzie tylko dla Niego, ale nie gwarantuję, że nie będzie gryzł gości, to co się dzieje u mnie
-
Chodziło mi o jakąś dorosłą inteligentną osobę, która dba, żeby Mały miał spanko w domku...no nie wiem...miałam kiedyś owczarka kaukaskiego, z przyczyn oczywistych w domu nie spał, ociepliliśmy komórkę styropianem i w zimie było mu akurat, nie wiem no myślę już nad różnymi rozwiązaniami, na pewno trzeba coś wymyślić, żeby wiecznie koło niego ludzie się nie szwędali i wszyscy go nie głaskali....
-
Najpierw rzucił się na znajomego w domu, wytłumaczyłam, że może za blisko jego kocyka usiadł, potem na sąsiadkę, chociaż ona w ogóle Go nie dotykała, tylko szyłyśmy Tekli ubranko po sterylce, wczoraj jak znalazłam Mu dobry domek u bardzo zaufanych ludzi, umówiliśmy się w parku, bo stwierdziłam, że może on domu pilnuje i dla tego tak gryzie, po 10 min głaskania o które sam się prosił, ugryzł synka a potem niedoszłą nową Mamusię, po powrocie do domu przyszła sąsiadka zapytać jak poszło, skoczył na nia, żeby go pogłaskała i też ugryzł, więc wszędzie jest źle, niedoszła rodzinka przerażona, że tak na nich pies zareagował i apsolutnie go nie biorą...Laczek potrzebuje domu bez ludzi, jak toś jest pracocholikiem,raz dziennie da Mu jeść i 3 razy dziennie na max 5 min na dwór i święty spokój. Każda rodzinka co chce go przygarnąć bedzie miała problemy, bo ludzi nie chcą pieska, którego hnie wolno dotykać. Ja w 2 dzień na siłę go wsadziłam pod prysznic, zabierałam miskę z jedzeniem i na mnie tak nie reagował, ale ja go na siłę nie głaskam, nie przytulam, sam przyjdzie to ok, ale dałam mu spokój. Ale na razie przez tydzień jak jest u mnie 5 osób pogryzł...trochę za dużo, nie mogę Go nikomu dac, nikt nie może do mnie do mieszkania przyjść.....tak mniej więcej sytuacja wygląda
-
witam, jest problem z Lakim, który zaczął mnie przerastać, jak na razie ugryzł już 5 osób, na razie trafia na moich znajomych, więc nikt aż takich pretensji nie ma, ale boją się do mnie przychodzić. Byłam wczoraj z Laczkiem w parku, żeby nowa rodzinka (moja koleżanka z pracy) Go zobaczyli przed kastracją, po pół h łaszenia się i głaskania też ugryzł jej syna, więc ja Mu domku w takim gryzącym stanie nie znajdę.Myślałam, że gryzie u mnie bo swojego broni, ale w parku dokładnie taka sama sytuacja, nie wiadomo o co Mu chodzi, skacze, żeby go pogłaskać i zaczyna gryźć. Idzie dzisiaj na kastrację, ale proszę o szybki DT, bo jak uchapnie kogoś komu to się nie spodoba, to mi go zabiorą i pójdzie do uspania. Niech gdzieś ktoś go po kastracji wytestuje,czy też będzie się na znajomych rzucać itp. Bardzo chciałam pomóc, ale tak to nie może wyglądać......
-
[quote name='asiuniab']ot takie psie przepychanki, a nie chciałabyś spróbować porozmawiać z behawiorystą, często fundacje dysponują takimi ludźmi?[/QUOTE] Tekla już go raz konkretniej w noska dziabnęła, już jest strupek, ale ja nie widzę sensu, jak Laki ma byc w ten sposób ustawiany lub ,,hodowany'', Jemu miało być dobrze i z mojej strony jest, ale nie po to go zabrałam, żeby teraz większa Tekilka miała sie na czym wyżyć....a Laki widzę bez problemu przywiązuje się do nowego miejsca, do nowej mamusi, wcale przed ludźmi nie ucieka, wręcz sam podchodzi do ludzi w parku, żeby go pogłaskali, więc z akceptacją w nowym domku będzie problem może z 4 h....ale domek z innym pieskiem widzę, hmmm no średnio.....Mały poczuł się już jak u siebie po 2 dniach i nie ważne czy był pierwszy czy ostatni....też Mu szukam dobrego domku wśród znajomych, obdzwoniłam na razie 160 osób, może ktoś z mojej strony się odezwie.
-
Przepraszam, przeoczyłam zapytanie, do wieczora Laki był na łąkach, żeby się wybiegał. Teraz jest u mnie w centrum Bytomia, w czwartek jestem umówiona na tą kastrację, raczej nikogo nie znajdziemy do tego czasu, a tak na zaś zostawiam swój numer tel.kom. 519-178-904 żeby od razu dzwonić, za często na neciku nie siedzę.
-
zrobię jeszcze więcej, jak uda mi się ulokować go u mojej sąsiadki z Wro, teraz już sąsiadki moich rodziców.Co 2 tyg będę go osobiście widziała, przywoziła smakołyczki, a rodzice na bieżąco będą mi donosić jak ładnieje i tyje przede wszystkim.Więc trzymajcie kciuki, właśnie mój Tato z Nią rozmawiał a ona poszła z dzieciakami swoimi porozmawiać. Na dniach będę wiedziała co i jak, a miał by raj na ziemi. Cały dom i wielki ogród dobrze ogrodzony-mieli w przeszłości wielkiego pięknego owczarka, więc teren jak marzenie, za płotem las, kawałek dalej jeziorko, i ciepły domek.....ehhhh niech się tylko uda
-
Postaram się jakieś fotki porobić.. był teraz znajomy w odwiedzinach, Lakuś strasznie się nim cieszył, a widział pierwszy raz w życiu, zero strachu, a radocha taka, ze aż miło, więc już nie drży przed człowiekiem, skacze, liże i robi piruety przed spacerkiem,może to zwiększy Jego szanse na znalezienie dobrego domku no i lepiej wygląda..
-
Wiesz...teraz to już nie ważne co ja chcę, ale dorosłą decyzję trzeba podjąć....Laki po ciachnięciu jak spokornieje, to będzie jeszcze gorzej, teraz chociaż odwarknie, z Teklą problem, przestało jej się podobać, a ja nie chcę dopuści do jakichkolwiek pogryzień....niestety, dalej poruszam wszystkich znajomych i mmsy wysyłam komu się da...też mi przykro, że tak wyszło, ale widzę, że pewnych rzeczy nie przeskoczę, a Tekla nie zdzierży...
-
hej. Tekilka już po sterylce przebiegło bez problemowo, ja chyba byłam z moją paniką największym problemem, Tekla już biiega na spacery ciągnie, więc nie będzie źle. Lakuś kochany strasznie jest, już merda ogonkiem, próbuje całuski dawać, spoooro je więc zaczyna coraz lepiej wyglądać, sierść po kąpaniu bardziej pusiasta więc jest ok, ale niestety tak, już rozmawiałam z Izą i Elą, pomogę ile mogę, ale trzeba nowego domku szukać :(:( zaczynają na siebie charczeć i niestety nie ładnie zęby szczerzyć, o kość, o fotel, o miskę a najgorzej o mnie....ja już poruszyłam wszystkich znajomych w połowie PL w sumie, zobaczymy kto da radę zaopiekować się psiakiem, ja pewnego dnia mogę nie zdążyć z reakcją i będzie któryś pogryziony..chciałam dobrze, ale widać niestety mogę pomagać wirtualnie. Podejmę się kastracji itp, zaopiekuję się nim po kastracji, ale coraz więcej problemów z 2 przynajmniej tymi pieskami, coś im się w sobie nie widzi i koniec...ale o Lakim można powiedzieć coraz więcej dobrych rzeczy, na smyczy dalej ciągnie, ale już nie chowa się po krzakach, sierść troszkę mniej wypada, cieszy się moimi sąsiadami, więc coś dociera, że ludzie nie wszyscy są źli, daje się głaskać wszystkim kto tylko chce, więc myślę, że damy radę mu znaleźć domek, gdzie będzie tylko on i jego mamusia (też tylko dla niego). Ja cały czas dzwonię i pytam i szukam, może na dniach się ktoś odezwie. Pozdrowionka od Eli, Tekli i Laczka P.S. O najważniejszym sobie przypomniałam. Laki ma głęboko w ... kury. Przetestowane, sprawdzone, sąsiad hoduje kury, byliśmy z Lakim w odwiedzinach i na kury nawet nie zareagował, a królików bardzo się bał, więc nie wierzę, że kurę zjadł.