Dziękuję za przywitanie :) a więc tak, ja się trochę spóźniłam do Nysy bo musiałam domek odwiedzić i Sarunię odebrał współlokator. Na dzień dobry zostawiła niespodziankę w łazience, ale nie ma co się dziwić, przejechała kilka kilometrów więc musiała się załatwić. Wziełam ją na spacer, całkiem grzeczna na smyczy, trochę ciągnie, ale po pewnym czasie pewnie jej minie. Zaczepia każdego, kto koło niej przejdzie i wdzięczy się do innych psiaków. Zrobiłam Jej jedzonko, zeżarła sam boczuś, ryż z warzywkiem olała :P a teraz sobie siedzi zadowolona koło mnie i merda ogonkiem. I jest zakochana w koszatniczce, co chwilę jej dogląda. Pewnie chętnie by ją zjadła, bo się interesowała mocno kretowiskami w parku.