Trochę się bałam ze ucieknie, tym bardziej że nie zżyl się z nami jeszcze mocno, ale on kocha przestrzeń, kocha las.. biegac.. niestety ja nie nadążałam za nim .. :) nawet nie wyobrazacie sobie jaki chłopak był szczęśliwy kiedy mógł swobodnie biegać :)... obok nas są takie wykopane stawy.. już zdążył mi przynosić z nich patyki a potem był oczywiście cały mokry. Jeśli zgubiłby sie ma obrożę na której podany jest numer telefonu kontaktowy oraz imie psa. To tak na wszelki wypadek :). Wczoraj miałam większe obawy o to, a dziś widzę że chodzi tylko blisko domu, już nie wariuje tak jak wczoraj.