Tak czytam i czytam ten temat chyba od początku i nie mogę uwierzyć jak można do tego stopnia dać się sterroryzować psu. Przecież ten brzydki osranieć robi co mu się tylko podoba(tak przynajmniej wynika z informacji podawanych w postach). Za to, że człowiek go nakarmił, otoczył miłością i zabrał z zimnej budy w schronisku, potrafi ugryźć z byle powody bez ostrzeżenia( nie wspominając kup i szczochów). U mnie w domu taki pies bardzo szybko wrócił by do prawidłowego stanu: psa posusznego i wiernego swemu panu. I to bez żadnych cierpliwych terapii i przekupywania smakołykami. Po prostu po każdorazowym niemiłym incydencie pies miałby głodówkę przynajmniej przez 2 dni i do tego, porządny wpier**l ( ale taki, aby zapamiętał na długi czas i następnym razem wiedział, że na pana warknąć nie można). Po takiej terapii pies byłby jak nowo narodzony . Problemy j.w zniknęłyby jak ręką odjął. Pozdrawiam wszystkie normalne pieski!