Trzy słowa:
O mój Boże!
Musiała przeżywać prawdziwe katusze na tym łańcuchu, ale całe szczęście, że już go nie ma :)
Mam nadzieję, że wszystko będzie z nią OK :))
Niunia naprawdę dużo przeszła i przecierpiała. Według mnie dzięki temu jest silna. Na tyle silna, że poradzi sobie z nawrotem.
Wierzę w Tessę całym sercem i trzymam kciuki, żeby wyzdrowiała :)
A na razie słodkich snów życzę i całuski przesyłam :*